Uwielbiałem dźwięk Pioneera A30 i po tym, jak mi sie zepsuł szukałem czegoś w zamian. Chciałem już coś lepszego ale z równie fajnym wykopem i dobrą prezentacją grania. Kupiłem Yamahe ale to nie było to. Cambridge kupiłem po niej i grał mi ponad pół roku. Początkowo byłem nim zafascynowany ale z czasem zrobił sie nieco.. męczący. Sytuacja trochę jak z kobietą :)

 

Budowa Cambridge audio CXA 80

Lubię solidnie zrobione sprzęty i ogólnie wzmacniacz prezentował się w miarę okej. Pod tym kątem dostał by mocną czwórkę w skali szkolnej. Nie przyznałbym mu piątki , bo pokrętełka zmiany tonów czy włącznik power były jakieś takie malutkie i plastikowe, że nieco psuły mi smak. Wolę większe i bardziej masywne pokrętła niż takie maleństwa. Ale najbardziej zniechęcające były nakrętki we wtykach głośnikowych. Aż sie lekko uśmiechnąłem jak to pisze, bo aż to zaskakujące, by w tak poważnym sprzęcie, za prawie piec tysięcy, znajdowały się latające tanie plasticzki przypominające jakością tandetną chińszczyznę. Inny wzmacniacz, Musical Fidelity M2si, kosztujący około 3500zł, ma te elementy znacznie lepszej jakości, widać że są mocne. A w Cambridge lekka bieda Do tego zakręcają się krzywo (jeśli wkładamy goły kabel). Z kolei jak wkładając banany to nie idą one równo tylko jeden tak a drugi tak... Przynajmniej dobrze, że te skrzywienia nie były na tyle duże, że wtyki sie nie stykały :)


A tak poza tym to całkiem dobrze. Podkreślić chce, że lubię sie czepiać i u mnie wszystko musi być tip top więc proszę sie nie zniechęcać. Dla wielu osób mogą być to zupełnie nieistotne elementy, zwłaszcza, że nie wpływają one na to, jak sprzęt gra. A gra całkiem efektownie.

 

Zestaw Cambridge audio CX

 

Dźwięk CXA 80

Po zakupie byłem oczarowany jego brzmieniem, zwłaszcza mocą. Bas walił aż miło. Takiej siły nie miałem nawet w Pioneerze. Słuchało sie tego bardzo dobrze, ale... tylko na dobrych utworach. Na słabszych czuć było ich niedociągnięcia. Na Pioneerze nie odczuwałem tak tego. Cambridge jest bardziej bezwzględny i gorsze jakościowo piosenki prezentuje.. bez emocji. Brzmią one jak mp3. Nieraz znajomi się pytali, czy to leci z komputera, bo gra to słabiutko.

Muzyka była najpierw odtwarzana ze streamera yamahy np-s303 a potem z Cambridge audio CXN v2 oraz CXC czyli transportu (odtwarzacza) cd. Wymiany Yamahy dokonałem dlatego, że na słabych jakościowo utworach męczyły mnie sybilanty. Powiedziano mi w sklepie, że Yamaha jest jasna sucha i analityczna i będzie syczeć... Teraz wiem, by nie ufać sprzedawcom :) Cambridge CXN niczego w tym temacie nie wniósł. Jak syczało tak syczało. A jeszcze podłączenie cyfrowe, jakie tu zastosowałem, podkreślało te głoski i słuchanie muzyki stało się wręcz koszmarem. Niestety. Podsunięto mi potem kable połączeniowe XLR, jako najlepsze rozwiązanie w tym zestawie, ale chyba były one zbyt jasne, bo brzmiało to podobnie męcząco.

Jeśli chodzi o dobre jakościowo piosenki to tu można było się rozkoszować. Naprawdę brzmiało to fascynująco. Bardzo czysto, szczegółowo i z silnym basem. Nie było to jednak granie uniwersalne. Cambridge ma swój specyficzny charakter, gra według mnie nieco ostro i faworyzuje średnice, czyli ten zakres muzyki, gdzie są wokale. Były one tu jakby głośniejsze, oderwane od muzyki, wysunięte przed szereg. Ma to swój urok ale w każdej muzyke i nie zawsze. Z czasem zaczęło mnie to nieco męczyć i wręcz chciałem, by głosy muzyków wróciły na swoje miejsce i nie były takie natarczywe (krzyczące). Dla kontrastu mam w pracy zwykły wzmacniacz Pioneera A40 z podstawowymi kolumnami Kefa i tam słuchało się tego przyjemniej. Mogłem słuchać cały dzień i nie odczułem dyskomfortu. Cambridge audio CXA jednak nieco męczyło.

Niektórzy mówią, że Cambridge gra jasno a inni z kolei, że ciemno. Znalazłem różne zdania w tym temacie. Według mnie na pewno nie jest to ciemny dźwięk! Jest on raczej neutralny lub lekko rozjaśniony z dużym zwróceniem uwagi na wokale. Bo poza barwą dzwieku (ciemny - jasny) mamy też siłe prezentacji poszczególnych dzwięków. Dla porównania kable RCA marki Tellurium serii Black bardzo podgłaśniają wokale, podczas gdy Audiomica Mica Transparent na posrebrzabej miedzi pięknie jest cofa i dodaje głębi nie rozjaśniając ani nie przyciemniając niczego. W CXA mamy zwrócenie uwagi na wokale. Do tego sprzęt jest bardzo analityczny dzieki czemu można wychwycić wiele dzwieków i cieszyć bogactwem  szczegółów ale sprawdza sie to tylko na wyjątkowo dobrze nagranych piosenkach. W słabszych nagraniach od razu obnażane są ich wady i muzyka brzmi źle. Staje się płytka, bez życia i syczy sybilatnami. A jako, że słucham takich utworów bardzo dużo to ostatecznie sprzedałem Cambrigda  i wymieniłem go na Musical Fidelity. 

Początkowa fascynacja CXA 80 z czasem wygasła ukazując coraz to kolejne niedogodności tworząc ostatecznie dźwięk meczący i trudny do strawienia. Najgorsze były w tym wszystkim syczące sybilnaty.


Walka z sybilantami w Cambridge audio CXA 80

Syczące głoski typu "s" próbowałem złagodzić na różne sposoby. Nie miałem jeszcze aż tak dużego doświadczenia, więc słuchałem rad sprzedawców i ludzi z grup facobookowych. A każdy miał swój pomysł. Miałem więc panele akustyczne (na całych ścianach), dywany, firmany i inne elementy akustyczne. Miałem podstawi kamienne jak i kolce. I te praktyki nie dawało żadnego rezultatu. Nieco zmian przyniosła zmiana kabli, ale nie zniwelowała syczenia a jedynie albo je lekko zaokrągliła albo wyostrzyła. I tak najbardziej delikatne były kable głośnikowe tellurium black II. Nie oznacza, że nie syczało na nich. Też było to słychać ale nieco łagodniej. Najgorzej było na melodice, Qed XT40i oraz Equlilibrium. Tu sybilanty przeradzało się dosłownie w pisk, co ciął uszy. Jedynym rozwiązaniem było sprzedać CXA 80 i kupić coś nowego. I to faktycznie pomogło. Muscial nie męczy sybilantami, choć czasami na utworach, które mają je przerysowane, to potrafili nieco zasyczeć. Ale nie jest to już to samo i praktycznie na co dzień tego nie zauważam mogąc cieszyć sie brzmieniem muzyki.

 

Cambridge fajna firma

Co do samej firmy Cambridge to musze napisać, że byłem pod wrażeniem obsługi klienta. Kilka razy pisałem do firmy na facebooku z pytaniami o poradę i firma po 1-2 dniach odpisywała z rzetelną odpowiedzią. Odpisywali korzystając z translatora (ja pisałem po polsku, oni sobie to tłumaczyli i odpisywali przerabiając to przez translator Google dodając mi że to robią i że przepraszając za ewentualne błędy w tłumaczeniu). Byłem pod wrażeniem tak ciepłego i fachowego podejścia do klienta. Podobnie nasz polski dystrybutor, firma Audio Center, okazała się wysoce profesjonalna. Miałem też do nich kilka pytań i zawsze otrzymywałem serdeczną i bardzo szybką odpowiedz mailową. Czasami nawet po kilku godzinach! Tego na przykład nie ma w Musicalu. Tam zgłosiłem pewien problem, po jakimś czasie dostałem potwierdzenie, że sie tym zajmą i do dziś, czyli od 3 miesiecy, nie mam odpowiedzi... Dla mnie ważny jest kontakt z firmą i jej ewentualna pomoc, bo różnie ze sprzętem bywa. Stąd żałuje, że nie wypaliło mi z CX-ami. Być może kiedyś jakiś inny Cambridge trafi w moje gusta. Ciekaw jestem jak muzykę prezentuję nowy wzmacniacz CX czyli CXA81.


Podsumowanie

Wszędzie wychwalany Cambridge audio CXA 80 nie był dla mnie udanym wyborem. Mimo pierwszej fascynacji siłą dźwięku i czystością brzmienia z czasem zaczął męczyć wysuniętymi wokalami i syczącymi sybilantami. Okazał się przy tym bardzo bezwzględny dla słabych jakościowo nagrań i prezentował je całkowicie bez życia, do tego stopnia, że powstawał niesmak przy ich słuchaniu. Szkoda, bo firma naprawdę fajna. Wybaczył bym im nawet oszczędności konstrukcyjne i plastikowe nakrętki we wtykach głośnikowych ale tego, że cięło po uszach nie można było pominąć. Być może trafiłem na jakiś felerny egzemplarz.. Ciężko mi powiedzieć. Jednak na podstawie tego, z czym miałem do czynienia to nie polecam Cambrigda CXA 80.

* * *

 

Mail

Zapraszam Cię do współpracy!

Jeśli chciałbyś podzielić się opinią dotyczącą swojego sprzętu to prześlij mi na mail recenzje. Chętnie opublikuję ją na stronie. Więcej możesz poczytać o tym w linku >>> Współpraca 

Mój mail to: dobluk@poczta.onet.pl

Recenzja wzmacniacza

Musical Fidelity recenzja opinie test

Brytyjski wzmacniacz Musical Fidelity M2si jest ze mną od początku roku. Przeczytaj

Kolumny głośnikowe

Kef r500 reklama testów

Kolumny podłogowe firmy Kef z serii R500 idealnie wpasowały się w mój system. Poczytaj

Wyślij recenzje swojego sprzetu!

Zdjęcie sprzętu audio

Zapraszam Cię do współpracy - razem przekazujmy opinie o swoich sprzętach >>> link

Powrót do góry