Czy zwykły kabel zasilający może być dobry? Sprawdziłem kabel Lindy ze sklepu RMS i jestem bardzo zadowolony

 

Skąd? Jak? Po co? Dlaczego???

Czemu sięgnąłem po tani zwykły kabel skoro na co dzień mam do czynienia z kablami audio wysokiej klasy typu Furutechy, Neotechy, Viablue, Gigawaty, Wireworldy, Oyaide itd. Itd. Byłem bowiem ciekawy, jak wypadanie taki kabel zasilający w konfrontacji z drogimi przewodami. Poza tym znam firmę Lindy od dawna i mimo iż oferuje produkty klasy podstawowej to są one bardzo dobrej jakości. 

 

Kabel zasilający Lindy

 *zdjęcie ze strony sklepu RMS

 

Lindy 30336 - czemu 3 metry?

Kable zasilające Lindy o dlugości mniejszej niż 3 metry mają przewodniki o przekroju 0,75mm2. Model 3 metrowy ma już 1.0mm2. Wynika to z faktu, że kabel jest po prostu długi i trzeba ten przekrój powiększyć do 1,0 mm2. A przekrój 1,0mm2 mają standardowe kable to sprzetów audio (np. moje wzmacniacze Pioneera, Yamahy i Marantza). Postanowiłem jednak skrócić kabel do 2m. Obciąłem go wyrzucając końcówkę od strony gniazda ściennego. Musiałem w związku z tym nałożyć tam jakiś wtyk. I tu pada pytanie „jaki”?

 

Lindy 30336. Jaki wtyk?

Wtyki mają ogromne znaczenie. Jeśli ktoś jeszcze do tego nie doszedł to warto się tym pobawić i odkryć ich siłę. Na Lindy zakładałem przeróżne wtyki, od zwykłych wtyków technicznych firmy Mennekes, przez Viborgi po Furutechy i Oyaide. Jest zdecydowanie lepiej niż ze zwykłym wtykiem. Aktualnie mam Oyaide P-079 i przyznam, że jest kapitalnie. Jak dokładnie? Już opisuję

 

Lindy 30336. Dźwięk i obraz

Kabel Lindy z wtykiem Oyaide P-079 testowałem zarówno w sprzęcie audio jak i telewizorze, monitorze, komputerze i zasilaczu do routera. Najpierw opiszę jego wpływ na obraz, ponieważ jest bardzo spektakularny. Potem przejdę do dźwięku i porównam go z innymi kablami audio.

Obraz – mam telewizor SONY OLED XR –55A90J i monitor Samsunga Smart M5. Zacznijmy od Tv. Ale zanim przejdę do opisu obrazu to wspomnę jeszcze, że oryginalny kabel do tego TV ma przekrój przewodników 0,75mm2.. Ciekawe, że uznano, iż taka bestia o poborze mocy oscylującej prawie 400W zadowoli się kabelkiem od radyjka.. Ja to bym najchętniej dał tu 1.5mm2 albo i 2,0mm2 ale niestety nie ma takiej możliwości. Ten telewizor ma specyficznie ulokowane wejście kabla i można włożyć nic innego poza kablem a'la "komputerowym". Żadna dedykowana wtyczka audio tam nie wejdzie, nawet płaski Furutech.. I tak wybór padł na kabel Lindy. 

Początkowo miałem jednak oryginalny kabel od Sony. Nie powiem, że było żle, bo było naprawdę ładnie. Ale po zmianie na Lindy było lepiej! Otrzymałem bardziej nasycone kolory i miałem większe poczucie realizmu. Obraz robił się czystszy, bardziej krystaliczny, głębszy i czuć było poszczególny plany. Wyglądało to dosłownie tak, jakbym patrzył na świat przez szybę. Zwykły kabel, jak i kabel od Pioneera - który też podłączałem - dawały płaski i matowy obraz. Nie było takiego realizmu. Trzeba było podkręcać ustawienia włączając dodatkowe funkcje poprawiające obraz, aby uzyskać podobny efekt (a i tak nie było tak dobrze, jak z Lindy). Przy Lindy miałem wyłączone wszystkie opcje dodatkowe i obraz był przepiękny. Był on bardzo rozdzielczy i wszystko było bardzo wyraźnie widać. Nawet ciemne sceny zyskały na szczegółach, bo było lepsze róźnicowanie czerni. Czarna rzecz na czarnym tle była lepiej widoczna. Nie zlewało się nic. Poziom czerni był w ogóle nieco mocniejszy niż przy oryginalnym kablu. Do tego ruch był lepszy - bardziej płynny.

O ile w TV nie mam możliwości podpięcia lepszego kabla do porównania  o tyle w monitorze już tak. I tam wpinałem Supre 1.5 Lorad oraz Furutecha S022N. Efekt? Supra spisała się bardzo dobrze! Nasycenie i kolory miała tak samo piękne jak Lindy. Czerń również była mocna i nie narzekałem na zlewanie się jej odcieni, co niestety przy kablu Furutech było odczuwalne bardzo mocno.. Tam czerń była co prawda jeszcze mocniejsza, nie było różnicowania - wszystko było tak czarne, że nie można było odróżnić jednego od drugiego. Jasne fragmenty z kolei były tak przejaskrawione, że aż raziły… Suma sumarum miałem dużo czarnych plam i ostre rażenie w miejscach jasnych.. Do tego nie było głębi ani realizmu… Kolory też były lekko podkręcone i przerysowane.. Przyznam, że lekko się zawiodłem, bo był to najdroższy kabel w tym zestawieniu.

Dobra dobra, ale czy wyższość kabla Lindy nie można wytłumaczyć jedynie zmianą wtyczki? Bo może kable od Pioneera oraz kabel od TV też dadzą ładny obraz jeśli im się zmieni wtyk? Jeśli ktoś o tym pomyślał to mamy podobny tok rozumowania. Sprawdzałem to. Efekt? Nie – nie dają tak ładnego obrazu nawet przy takim samy wtyku jaki miał Lindy. Fakt, jest lepiej, ale nie aż tak jak z Lindy. Nie było tej realności i przestrzeni. Zwłaszcza przy kablu od Pioneera – z nim było wyraźnie matowo! Kabel od TV, mimo iż cieńszy, wykazał się lepszą jakością niż kabel od Pioneera ale nie tak dobrą jak Lindy.

Dźwięk – nie będę owijać w bawełnę. Lindy z wtykiem Oyaide daje po prostu bardzo bardzo przyjemny dźwięk. Aż trudno w to uwierzyć, ale jest zwyczajnie miło. Słucham tego i nic mnie nie męczy, wokal jest przyjemny, basik ładnie uderza. Wszystko gra jak należy. Na dobrym normalnym poziomie. Znacznie lepiej niż na zwykłym kablu dołączonym do opakowania. Ten bowiem powoduje „skrzeczenie” wokalu, średnica jest chuda i twarda, bas brzmi jak pukanie w karton a góra jest stłamszona i zapiaszczona.  A Lindy idzie gładko i miło. Omówie to szczerzej:

Wokal – dla mnie wokal jest ważny, bowiem większość drogich kabli audio nieco go podkręca a tego nie lubię. Często mam wypchany, bliski, rozjaśniony i narzucający się wokal. Do tego nie raz ma on podkreślone sybilanty, czego już w ogóle nie akceptuję. A tu? Tu jest lekkość, uwodząca swoboda, miła barwa. Nic się nie narzuca, nic nie krzyczy w twarz. A przy tym wszystko jest dobrze słyszalne, nie jest zlane i nie gubi się w dźwiękach instrumentów. Moje stare płyty Krawczyka, Rosiewicza czy grupy Smokie brzmią bardzo przyjemnie. Wokal nie krzyczy, nie syczy, a jest fajny. Nie za duży, nie za mocy - normalny!

Scena muzyczna – nie mogę napisać, że scena jest wielka, piękna i szeroka. Bo aż tak dobrze to nie ma. Ilość muzyki jest raczej standardowa. Wystarcza jednak, by móc cieszyć się tą muzyką. Nie czuję jakoś wychudzenia i drażni mnie to, że nie ma potęgi uzyskanej przy kablu Furutecha S032N. Wręcz przeciwnie – podoba mi się ta normalność. Jest to bowiem dobra, zdrowa normalność, jakiej mi dziś brakuje. Pamiętam, jak kiedyś włączałem swoje stare sprzęty i one po prostu grały jakoś z taką magią. Dziś tego nie mogę znaleźć, bo wszystko jest tak podkręcone, że mnie męczy. Z Waszej korespondencji do mnie wiem, że wielu z Was odczuwa to samo, więc coś jest na rzeczy.. I tu właśnie kabel Lindy jest doskonałą formą powrotu do normalności.

Bas – bas jest przepotężny i masywny! Haha, żartuję. No gdzie w takim kablu będzie potężny bas??? Jest on podobny jak powyżej opisana scena muzyczna czyli normalny. Ma uderzenie, ma siłę, doskonale napędza bit ale nie jest przesadnie dociążony i niski. Przy Furutechu S032N otrzymujemy bas masywny i głęboki. Często odczuwam wtedy, że cała podłoga mi dudni a szklanki na stole drgają. Lindy nie da takich wrażeń. Ale pozwoli na inny efekt. Lepiej bowiem słychać ten wyższy bas. To uderzenie. I bardziej je słychać niż czuć. Bas nie jest więc głeboki i dociąży. Jest lżejszy, ale konkretny. Napewno jest lepszy niż bas ze zwykłym kabelm. Daje "powera" pulsuje szybko, dynamicznie, jest dobrze zarysowany i nie buczy. Muszę jednak podkreslić, że duża w tym zasługa wtyku! Sprawdziłem kabel Lindy w oryginalnej postaci i przyznam, że rewelacji nie było.. Z lepszym wtykiem jest zdecydowanie lepiej. Przy wtyku Furutecha 38G też był kapitalny bas. Nawet ciut niższy. Ale nieco wolniejszy.

Barwa – przemieniałem Lindy z Neotechem w starym Cd Pioneera. Neotech sprawiał, że dzwięk był bardzo czysty i jakby ciut jasny. Z kolei gdy wpiąłem Lindy.. Znów miałem powrót do normalności. Przesadna czystość się uspokoiła, wszystko jakby nieco przygasło i zrobiło się... przyjemniej, klimatyczniej. Nie oznacza to, że było „za kocem” czy brzmiało jak zduszone. Nic z tych rzeczy! Ale nie było w tym przesady. Barwa nie była ani za ciemna ani za jasna. Była fajna, zrównoważona, przyjemna do słuchania. Przy wtyku Furutecha 38G na kablu Lindy było ciut większe otwarcie niż przy wtyku Oyaide 079 ale też nie takie jak przy kablu neotecha!

Wysokie częstotliwości – nie czuję tu ich nasilenia ale też nie odczuwam ich braku. Jest tak, jak ma być. Nie za dużo, nie za mało, jak w sam raz. Oczywiście jeśli ktoś chciałby podziwiać bujność dzwoneczków i cykaczek to trzeba obrać inny kierunek. Ja jednak lubię kojąca górę, bo moje wrażliwe uszy mają dość tych przejaskrawionych dźwięków z wybitą górą. Czasami jak mam na testach drogie finezyjne kable i podepnę je do testów to wysokie częstotliwości dają mocno znać o sobie. Jest ich dużo, są ofensywne i błyszczące. Tu z Lindy tego nie mam. Tu jest .. normalnie (coś widzę, że w przypadku tego kabla „normalność” to będzie słowo klucz :)

 

Lindy 30336 a tańsze wtyki

Czy trzeba kupować do taniego Lindy tak drogie wtyki zasilające jak Oyaide 079? To jest bardzo dobre pytanie, bowiem większość z Was nigdy by się nie pokusiła na taki mezalians. Spróbowałem więc zwykłego (choć dobrego) wtyku technicznego Mennekes. I ogólnie nie jest źle. Jest lepiej jak w oryginalnej postaci, choć nie tak dobrze jak przy Oyaide. W porównaniu do japońskiego wtyku to z Mennekesem wokal robi się troszkę bardziej piejący (ale minimalnie) a bas ciut spada z mocy i traci nieco na konturze. Z kolei w obrazie jest jedynie minimalnie mniej tej realistyczności i czerni ale nadal jest bardzo dobrze. Powiedzmy, że spadek jakości jest w granicach 15%. Dla jednych dużo, dla innych mało ale faktem jest, że sam kabel Lindy ma dużą wartość.

 

Lindy 30336. Ładna miedź

Tu dopisze małą ciekawostkę. Obrabiając kabel Lindy widziałem, jak wygląda miedź w przewodnikach. I porównam ją do tego, co spotkałem w kablu od sprzętu (nie pamiętam teraz czy od Marantza czy Pioneera). I Lindy ma bardzo ładne te druciki. Czyste, świecące, złociutkie. Z kolei w kablu Pioneera przewodnik fazowy, czyli koloru brązowego, był w środku miarę ładny ale przewodnik neutralny czyli ten z kolorem niebieskim, miał tandetną miedź. Druciki były brudne, szaro brązowe, słabe. Chyba szli po kosztach, bo dobrą miedź dali tylko tam, gdzie była ważna (czyli w przewodzie fazowym) a cała reszta została zrobiona z jakiś słabych materiałów! Lindy miał piękne druciki nawet w przewodzie uziemiającym!!  I co więcej, druciki w Lindy mają też dobrą wytrzymałość, bo tarmosiłem je na lewo i prawo i żaden się nie ułamał. Miałem kiedyś kabel Duelunda i ten kruszył mi się pod palcami …  Także Lindy bardzo mi się spodobało i widać, że technicznie jest okej. To chwalę!

 

Lindy 30336. Podsumowanie

Lindy 30336 jak na standardowy kabel "komputerowy" prezentuje bardzo wysoką jakość. Warto go znać, a nawet mieć, bo jest wyjątkowy. Pozwala na przyjemny odbiór zarówno obrazu jak i dźwięku. Obraz wyróżnia się poczuciem realizmu, ładnymi kolorami i dobrym nasyceniem czerni. Z kolei muzyka staje się niezwykle komfortowa. Dobrze założyć na niego jakąś lepszą wtyczkę, bo wówczas efekty stają się wyraźniejsze. Kabel może nie ma wielkiego przekroju, nie ma ekranowania ale ma dobrą miedź i jest warty zainteresowania. U mnie zostaje na stałe i ma moją pełną rekomendację.

Kabel można kupić w sklepie RMS.

A co do wtyku to jeśli ktoś miałby problem w jego nałożeniu to śmiało do mnie piszcie. Chętnie pomogę.

 

Mój zestaw audio

  • Kolumny: Audio Physic Classic 8, Pylon Audio Jasper 18 (zworki  z kabla Neotech Soct 12)
  • Wzmacniacz: Marantz PM 8006
  • Kable głośnikowe: Qed XT 40 (do Audio Physic Classic 8) z wtykami Furutech FT-212 G, Tellurium Q Ultra Blue II (do Pylon Audio Jasper 18)
  • Streamer: Eversolo DMP-A6
  • Telewizor SONY XR55A90JAEP 55" OLED 4K 100Hz
  • Kabel połączeniowy streamer-wzmacniacz: Tellurium Q Black II RCA
  • Kabel połączeniowy tv-streamer (streamer Eversolo jako DAC): Qed Performance Optical
  • Kable ethernet: Wireworld Chroma CAT8 (do streamera) Supra CAT8 (2 sztuki: do komputera i do telewizora) 
  • Listwa zasilająca: DIY zbudowana z elementów Furutecha: Gniazdo IEC Furutech FI-09 (G), Gniazda Schuko Furutech FI-E30 (G), okablowanie Neotech Soct 12 (pierwsze gniazdo połączone równolegle, reszta szeregowo) 
  • Kabel zasilający wzmacniacz: Furutech S032N, wtyki: Furutech FI-46 NCF (G), Furutech FI-E46 NCF (G) (wpięty bezpośrednio do gniazdka w ścianie)
  • Kabel zasilający listwę: Furutech S032N, wtyki: Furutech FI-E38 (G), Furutech FI-28 (G)
  • Kabel zasilający streamer: Furutech S022N, wtyki: Furutech FI-E38 (G), Furutech FI-28 (G)
  • Zasilanie routera: Zasilacz Tomanek ULPS MAX HIGH POWER
  • Kabel zasilający router: Neotech Soct 14, wtyki: Furutech FI-E38 (G), Furutech FI-28
  • Gniazda w ścianie Furutech FP-SWS G (na całej linii, 8 sztuk)

 

UTWORZONO: 2 marca 2024

Pylon Diamond

Pylon Audio Diamond 25 biały mat

Pylon Audio model Diamond 25. Moja relacja po półrocznym użytkowaniu  Przeczytaj

 

Kable Coaxial

Kable Audiomica Vandini oraz Alunite

Test dwóch kabli cyfrowych firmy Audiomica. Jeden z nich został w moim systemie!  Zobacz

 

Eversolo DMP-A6

Streamer DMP-A6

Test długo dystansowy. Kupiłem dla siebie i mogę rzetelnie go ocenić. > Link