Nazywam się Łukasz Dobrzyński, na co dzień zajmuję się medycyną naturalną, od 2010 roku prowadzę w Zielonej Górze gabinet. Sprzęt audio towarzyszy mi od kilkunastu lat, jednak to ostanie lata sprawiły, że zakochałem się w muzyce.


Moje zestawy audio


ZdjęciePierwszy swój poważniejszy zestaw audio kupiłem kilkanaście lat temu i był to amplituner Onkyo z kompletem pięciu głośników oraz subwooferem niemieckiej firmy M-Audio. Po przesiadce ze zwykłego radia był to zdecydowany skok w górę, ale przyznam, że nie używałem zbytnio trybu kina domowego a jedynie słuchałem na stereo. Jest to ciekawe, bo jestem ogólnie wielkim miłosnikiem filmów i dzień bez filmu to u mnie dzień stracony, więc teoretycznie takie głośniki powinny być dla mnie strzałem w dziesiątkę. Niestety jakoś nie podeszło mi to. Być może dlatego, że filmy oglądam późnymi wieczorami do snu i ten hałas, jaki robiły owe głośniki, zwyczajnie mi przeszkadzał. Amplituner służył mi więc do słuchania muzyki. Z czasem sprzedałem zestaw głośników M-Audio i zmieniłem je na dwie kolumny KEFa model C5. Żona była zadowolona, bo w mieszkaniu zrobiło sie więcej miejsca a i mi się lepiej słuchało, bo jednak KEF-y wniosły znacznie przyjemniejszy i czystszy dzwięk. Onkyo grało u mnie 7-8 lat. Co ciekawe - gra do dziś (co prawda nie u mnie ale wiem, że gra)!!! Bezawaryjnie, wiernie i z pełną mocną. To były sprzęty! Zmieniłem je tylko dlatego, że chciałem spróbować wzmacniacza stereo, gdyż miało to dać jeszcze lepszy dźwięk. Kupiłem wówczas Pioneera A-30. Słuchajcie... Cudo! Faktycznie wzmacniacz stereo ma wielką przewagę! Teraz dopiero byłem szczęśliwy. Muzyka brzmiała fantastycznie i nabrała mocy, jakiej nie było w Onkyo. Pamiętam, jak po zakupie amplitunera wpadł do mnie znajomy, który znał sie dobrze na sprzętach i po prezentacji mojego zestawu powiedział, że gubi sie troche bas. Pomyślałem "co Ty tam chłopie gadasz - jest świetnie, nie marudź", ale po podłączeniu Pioneera odczułem potęgę i piękno tych niskich częstotliwości. Pioneer towarzyszył mi przez 3 lata aż.. sie zepsuł... Okazało się, że padł potencjometr balansu. Nie można było tego nigdzie dostać i tak zaczęły sie poszukiwania nowego sprzętu. Dodam, że jakiś czas później znajomy informatyk znalazł na Amazonie oryginalną część i zrobił mi tego Pionka. Gra do dziś u mojej żony :) Ale wracajac do mojej przygody ze sprzętem, wybór padł na .. Yamahe. Wybrałem model AS 501. I od tego czasu zaczęło sie gonienie króliczka i poznawanie nowych sprzętów... Yamaha zachwyciła mnie prezentacją dźwięku w górnych i średnich częstotliwościach. Wokale, gitarki i dzwoneczki grały cudownie i przyjemnie. Niestety.. bas okazał sie tu tragiczny. Pioneer pod tym względem bił Yamahe na głowę. Prezentował bas rześki, sprężysty i pięknie wybrzmiewający podczas gdy Yamaha dawała bas suchy płytki i duszący. Zacząłem więc szukać polaczenia najlepszych cech Yamahy i Pioneera. I im wiecej szukałem tym bardziej muzyka mnie fascynowała i sprawiała coraz większą radość ze słuchania. Czy to znalazłem? Nie wiem, dziś mam wzmacniacz Musical Fidelity M2si, odtwarzacz Musical Fidelity M2scd, Streamer Onkyo NS 6170 i głośniki KEF serii R model 500. Gra to rewelacyjnie w każdym aspekcie, do tego stopnia, że potrafie włączyć muzykę i zapomnieć o bożym świecie rozkoszując się pieknem dzwięków.

Po drodze miałem cały zestaw Cambridge audio CX (wzmacniacz CXA80, streamer CXN i transport cd CXC), ale nie dawał mi aż takiej radości. Miałem też w domu Pioneera A40 ze streamerem Yamahy 303. Ten zestaw jest teraz u mnie w pracy na zapleczu i umila mi czas miedzy pacjentami. Razem z nim powędrowały tam moje stare KEFy; z kolei Pioneer A30 trafił do mojej żony, której dokupiłem takie same KEFy C5. Połącznie Pioneer A30 i A40 + Kefy uważam za bardzo udane.

Szukając sprzętu poznałem wiele różnych wzmacniaczy i kolumn, co opiszę w poszczególnych artykułach. Dostrzegłem również wpływ kabli na jakość brzmienia muzyki. Dawniej do głowy by mi nie przyszło, że kable mogą mieć aż tak duże znaczenie. Niektórzy mówią, że to tylko kwestia kosmetyczna. Ja jednak uważam, że dobre kable to połowa sukcesu, przynajmniej w dobrym zestawie.

Pamiętam jak na początku mojej przygody z audio, kiedy miałem jeszcze amplituner, musiałem wymienić kable na dłuższe i ze zwykłych cienkich drucików za 3zł / metr przesiadłem się na drogie dla mnie wtedy kable QEDa ( kosztowały 14zł/ metr a potrzebowałem po 5 metrów na stronę). Były do QEDy Classic o średnicy 2,5mm2. Fantastyczne kable (mam je do dziś w pracy). Co wniosły? Moc! Potęgę i sprężystość basu a także piękne brzmienia gitar. Uwielbiałem ich wyrazistość. Z czasem okazało sie, że te QEDy podłączone do lepszych systemów nie są juz takie dobre, ale ta pierwsza zmiana kabli w budżetowym amplitunerze wyraźnie pokazała, że kable mogą ożywić dźwięk i dodać mu "powera". Testowałem, kupowałem i wypożyczałem różne kable, od zasilających, przez interkonekty po głośnikowe. Wiadomo, że nie miałem okazji poznać wszystkich i pewnie specjaliści z braży audio mają znacznie bogatsze doświadczenie w tym temacie, jednak dla mnie wystarczyło to, aby powiedzieć, które mi się podobają, a które nie.



Jakiej muzyki słucham?


Zawsze miałem specyficzny gust jeśli chodzi o muzykę. Jak byłem młodszy to rówieśnicy słuchali techno i hip hopu a ja.. Budki suflera, Dżemu, Smokie czy Scorpionsów. I tak mam do dziś. Uwielbiam słuchać Smokie, Roda Stewarda, Michela Boltona, Erica Claptona, Chrisa Rea, Dire Straitsa. Czasem posłucham starych rock and rolli zwłaszcza Presleya lub country np. Kenny Rogersa. Ale dużo słucham polskiej muzyki: Rynkowski, Piasek, Krawczyk itd. Kocham brzmienie gitar. Przyprawiają mnie wręcz o ciarki na plecach :) To chyba najbardziej fascynujący mnie instrument. Wszystkie dzwoneczki, trąbki, fortepiany nie umilają mi tak czasu jak gitarka.


Jak widzisz, nie słucham jazzu, muzyki klasycznej, muzyki elektronicznej czy disco polo. Być może mógłbym, bo piękno dźwięków można znaleźć w każdej muzykę. Nie przyprawia mnie jednak ona o nostalgie i błogą rozkosz. Być może klimaty muzyczne, jakie lubimy, mają jakiś związek z naszymi wspomnieniami czy przeżyciami i dlatego je lubimy.. Tego nie wiem, ale wiem, że mam jeszcze wiele do odkrycia, bo co chwile poznaje nowe zespoły i nowe piosenki, które mi sie podobają. Buduje stopniowo moją biblioteczkę muzyczną zarówno na tidalu jak i na fizycznych nośnikach CD.

 

Jakie brzmienie muzyki lubię?


Pamiętam dawniej, że zawsze przekręcałem TREBLE w prawo, na godzinę 3-4, bo było mi za "duszno". Teraz na trybie Dircect jest mi za jasno.. Nie wiem czy słuch sie z czasem uwrażliwia czy jak ale wole ciemniejsze granie. Podobno słuch się z wiekiem tępi i człowiek szuka coraz jaśniejszych dźwięków, ale u mnie jak zwykle jest odwrotnie :) Lubię dźwięk ciemny. Nie oznacza, że ma być on stłumiony i zamazany. Nic z tych rzeczy. Ma byc ciemny ale głęboki i zróżnicowany, tak, by można było usłyszeć wiele szczegółów. Ktoś pomyśli, że sie tak nie da, ale wytłumaczę to przykładem telewizora LCD i plazmy. Otóż kiedyś kiedyś kiedyś miałem stary telewizor Toshiby LCD. Sceny nocne to była tragedia. Nic nie było widać. Zero szczegółów, wyrazistości - nic. I mimo iż podkręcałem podświetlenie na maksymalne wartości, do tego stopnia, że az raziło po oczach to i tak nie można było zobaczyć wyraźnej granicy między czarnym autem a facetem w czarnym płaczu - wszystko było zlane. Z kolei plazma Panasonica wprowadziła całkowicie inną prezentację obrazu. Tam mimo iż obraz nie był jasny to byl bardzo szczegółowy. Widać było zróżnicowanie i glebie tej czerni. Można było zobaczyć nawet czarny guzik na czarnym płaszczu tego faceta stojącego na tle czarnego auta. Wszystko było widoczne. I nic nie raziło w oczy. Podobnie jest z muzyką. Ona nie musi być przejaskrawiona, aby być szczegółowa. Może być ciemna ale ma być głęboka i wyrazista. I taką właśnie lubię. I mogę jej słuchać godzinami bez zmęczenia uszu. Nasze oczy i uszy męczą sie bowiem jak coś jest niewyraźne i/lub przejaskrawione. Zatem mój typ dźwięku to przyciemniony, głęboki i wyrazisty. I pod takim kątem będę oceniał recenzowane przeze mnie rzeczy, podkreślając za każdym razem moje kryterium.

Mam nadzieje, że jeśli ktoś trafi na moją stronę to wyniesie z niej jakieś cenne dla siebie informacje.  


Pozdrawiam wszystkich muzycznie, Łukasz Dobrzyński

Recenzja wzmacniacza

Musical Fidelity recenzja opinie test

Brytyjski wzmacniacz Musical Fidelity M2si jest ze mną od początku roku. Przeczytaj

Kolumny głośnikowe

Kef r500 reklama testów

Kolumny podłogowe firmy Kef z serii R500 idealnie wpasowały się w mój system. Poczytaj

Wyślij recenzje swojego sprzetu!

Zdjęcie sprzętu audio

Zapraszam Cię do współpracy - razem przekazujmy opinie o swoich sprzętach >>> link

Powrót do góry