Starcie dwóch polskich firm produkujących kolumny było bardzo ciekawym doświadczeniem. Wyraźna przewagą w tym porównaniu wykazały się zielonogórskie Equilibrium ale pamiętajmy, że ich cena też jest wyższa. Niemniej jednak Pylony miały swoje zalety i również grały fantastycznie. Na spotkaniu przetestowaliśmy także kilka fajnych wzmacniaczy, o czym wspomnę w dalszej części. Główny odsłuch odbywał się na wzmacniaczu Sudgen A21 SE Signature. Fenomenalna konstrukcja, zbudowana w klasie A o mocy .. 30W. .ale siły ma tyle jak co najmniej 100-Wattpowe tranzystory AB (albo i więcej…).

 

Equilibrium Aqual D6

 

Pylon Audio Diamond 28. Odsłuch

Zaczęliśmy od Pylonów. Od razu spodobał nam się potężny bas. Dosłownie potęga! Waliło aż wnętrzności chodziły. Jak na dyskotece. Do tego był bardzo szybki, sprężysty i nie buczał. Był świetnie kontrolowany. Mój typ! Muzyka brzmiała bardzo lekko i swobodnie, była lekko rozjaśniona. Nieco mnie to zdziwiło, bo dużo się naczytałem w recenzjach w interncie, że Pylony są po ciemnej stronie mocy.. A jednak nie! Prezentacja była lekko rozjaśniona i bardzo otwarta. Co prawda wokale nie wychodziły specjalnie do przodu, były przyjemnie zrównoważone siłą dźwięku z reszta muzyki. Dźwięk był gładki, nic nie syczało, ale zdało się wyczuć pewne piki głośności. Chodzi o to, że jedne dzwieki były nieco bardzo ciche, po czym mocno wybijały do góry. Niektórzy nazwą to niestabilności a inni zróżnicowanie. Mi nie pozwalało to jednak na pełny komfort ale mojej koleżance, z którą byłem na odsłuchach, bardzo się podobało. Oboje byliśmy jednak pod wrażeniem szczegółowości pylonów i pięknej prezentacji tych wszystkich dzwoneczków i cyknięć na górze. Nie kluły w uszy, nie męczyły ale dodawały przyjemnego smaczku. Super sprawa!!!!!! W połączeniu z tym basiskiem świetnie się sprawdziły. To tak jakby połączyć wodę i ogień. Dwa żywioły w jednym miejscu. Z jednej delikatność i szczegółowość a z drugiej siła konkretne uderzenie. To musi się podobać.

 

Equilibrium Aqual D6. Odsłuch

Następnie podłączono nam Equilibrium Aqual D6. No i czar Pylonów dla mnie prysł, ponieważ usłyszałem zdecydowanie głębszy przekaz i wyraźnie stonowany, nieco ciemniejszy. Ja akurat lubie takie klimaty , gdzie wokal jest lekko cofnięty, za lekką mgiełką, nie wychodzi na środek pokoju. I może w Aqualach nie było to dokładnie to, ale prezentacja muzyki była wyraźnie stonowana niż w Pylonach. Nie było tu tak wyraźnych cyknięć. Nie było tez wspomnianych pików głośności. Tu dźwięki bardzo łagodnie przechodziły z jednego w drugi. Były przy tym gładkie i przyjemne. Bas nie był aż tak silny i tak otwarty jak w Diamondach. Był głębszy, jakby bardziej ciemny, choć na tle innych kolumn i tak spory! Nie brakowało go ani trochę! To raczej Pylon ma go więcej niż normalnie, choć akurat to było dla mnie plusem. Bo bas lubię! Mimo to cały przekaz bardziej podobał mi na Equilibrium. To kolumny, które włączasz i słuchasz cały dzien. Czy brakowało im emocji? Dla mnie nie! Fajnie sprawdziły się przy gitarowych klasykach jak i muzyce z dyskotek.

 

Chwila na wzmacniacze

Zostawilismy wiec Equilibrium w systemie i skupiliśmy się na testowaniu wzmacniaczy. O każdym napiszę zaledwie kilka słów, określających główne cechy, jakie zauważyłem w bezpośrednim porównaniu. Słuchaliśmy na każdym dwóch tych samych piosenek wiec mieliśmy odniesienie. I tak miejsce Sudgena zajął Moon i240, który miałem w planach kupić. Niestety, po tym co usłyszałem utwierdziłem się w przekonaniu, że to nie mój typ. Czy grał źle? Nieee, ale miał swój klimat. Grał bardzo lekko, bardzo rozdzielczo, delikatnie i jasno! Wokale wyraźnie wyszły do przodu a tego właśnie nie lubię. Z reguły ludzie cenią sobie tą cechę i wówczas Moon powinien znaleźć się w obszarze ich zainteresowania. Dla mnie jednak był zbyt delikatny, zbyt rozdzielczy i zbyt jasny. Potem słuchaliśmy Atolla (nie pamiętam modelu). Powiem tak – o kurde jaki diabeł! W nim wszystko było jakby podkręcone. Jak na sterydach. Bas potężny, muzyki dużo, wokale wzmocnione i głośne. Jak ktoś szuka emocji to polecam. Dosłownie bomba! Kolejnym był Baltlab. Dużo o nim czytałem ale okazał się on największym rozczarowanie spośród reszty odsłuchiwanych wzmacniaczy. Czemu? Bas buczał! Był jakiś taki stłamszony i buczący. Być może nie zgrał się z tym kolumnami. Może w innym towarzystwie poradziłby sobie rewelacyjnie, ale z Equilibrium nie stanowi dobrego połączenia. Na koniec został wpięty węgierski Heed Obelisk SI. I powiem, że całkiem dobrze to zagrało. Wokale nie krzyczały, były fajnie stonowane (jak w Sudgenie). Brakowało jednak mocy Sudgena. Bas nie był aż tak wyczuwalny i głęboki. Nie ma się co dziwić, bo wzmacniacz ma jedynie 35W. Można do niego dokupić dodatkowy zasilacz, który podnosi jego siłę. Niemniej jednak Heed był bardzo muzykalny. Dźwięki były niesamowicie przyjemne, gładkie i „słuchalne”. Może nie słuchaliśmy go długo ale myślę, że nie ma tendencji do tego by zamęczyć uszy swoim brzmieniem. To sprzęt na długie odsłuchy.


I na tym zakończyła się wycieczka do salonu Media4home w Zielonej Górze.

* * *

 

Mail

Zapraszam Cię do współpracy!

Jeśli chciałbyś podzielić się opinią dotyczącą swojego sprzętu to prześlij mi na mail recenzje. Chętnie opublikuję ją na stronie. Więcej możesz poczytać o tym w linku >>> Współpraca 

Mój mail to: dobluk@poczta.onet.pl

Recenzja wzmacniacza

Musical Fidelity recenzja opinie test

Brytyjski wzmacniacz Musical Fidelity M2si jest ze mną od początku roku. Przeczytaj

Kolumny głośnikowe

Kef r500 reklama testów

Kolumny podłogowe firmy Kef z serii R500 idealnie wpasowały się w mój system. Poczytaj

Wyślij recenzje swojego sprzetu!

Zdjęcie sprzętu audio

Zapraszam Cię do współpracy - razem przekazujmy opinie o swoich sprzętach >>> link

Powrót do góry