Interkonekt RCA Tellurium Q Black, recenzja amatorska, opinie

Jest to coś dziwnego i nie umiem tego wytłumaczyć. Miałem ten kabel dwa razy na testach i za każdym razem grał... inaczej!! Za pierwszym oceniłem go dość słabo. Z kolei za drugim razem byłem nim tak zauroczony, że kabel został u mnie. Kabel wypożyczałem z dwóch różnych punktów, za każdym dałem mu troche pograć zanim podszedłem do testów. Do dziś nie mam pojęcia "o co chodzi". Ale przejdzmy do mojej opinii o Tellurium Black RCA. Opiszę od początku, jak to było.

Miałem u siebie przez kilka miesięcy interkonekt Tellurium Q Blue, czyli niższy model w stosunku do opisywanego kabla. Ogólnie byłem z niego bardzo zadowolony, ale brakowało mi nieco masy. Zastąpiła go Audiomica Transparent. Ale po jakimś czasie miałem okazje wziąć na testy Tellurium Blacka i nie mogłem sobie tego odmówić. Ciekawy byłem, co on wniesie, bo podobno miał tej masy mieć więcej niż jego młodszy brat. I fakt - miał! Podstawa basowa była idealna! Problem okazała się cała reszta...

 

Telluriium Q black RCA

 

Tellurium Q black RCA. Pierwsze podejście - porażka

Jak pisałem - za pierwszym razem kabel sprawił, że muzyka brzmiała źle. Co otrzymałem po wpięciu go w system? Bardzo głośne wokale, ogrom średnicy i mocną górę!! Aż dziwne, bo seria Black marki Tellurium uważana jest za wyrównaną i stosowaną. A tu niespodzianka! Wszystko krzyczało! Może dźwięk nie był ostry, piszczący i jazgotliwy, ale męczył! Jakby tej średnicy i góry było za dużo i jakby była za głośna! Wszystko było jakby na podwójnych sterydach. Nie było takiej lekkości, powietrza, i delikatności. Źle sie tego słuchało. I nie tylko mi!
Ciekawym doświadczeniem było, kiedy słuchaliśmy tych samych albumów z dwóch odtwarzaczy, jednego podłączonego kablem Tellurium a drugiego Audiomicą, i przełączaliśmy źródła porównując charakter dźwięku. Do tej pory miałem interkonekty Audiomicki i Solid Core i brzmiały one bardzo podobnie. Barwa była zbliżona, poziom głośności tez. Często jak przełączałem z jednego na drugi to nie było sytuacji, że słuch musiał sie "przestawić" bo praktycznie było tak samo. A z Tellurium zrobiło sie tak, że od razu było słychać krzyk. Było jaśniej, było głośniej i jakby wokaliście mieli mi wejść na głowę...

Przyznam, że byłem strasznie zawiedziony tym testem i prezentacją Blacka... Ale nie dałem za wygraną. Po niedługim czasie trafiła sie druga okazja, by wziąć kabel z innego sklepu.

 

Tellurium Q Black RCA. Drugie podejście - wielki sukces

Między testami kabli Tellurium Black wymieniłem w swoim systemie listwę zasilająca, która sprawiła, że muzyka zabrzmiała znacznie przyjemniej, wokale nabrały ogłady i pojawiło sie więcej powietrza i głębi. Dało sie to odczuć zarówno ze źródła podłączonego za pomocą Audiomici jak i Solid Audio przy czym nadal ich charakter był wyrównany. 

Tellurium Black wpiąłem zamiast Solid Core do streamera i dałem mu tydzień na rozgrzewkę. Ale juz pierwsze dźwięki wprawiły mnie w pozytywne zdziwienie, bowiem.. były bardziej "karmelowe" niż wcześniej :) Nie krzyczały aż tak. Ale pomyślałem ze może kabel jest nowy i dopiero jak sie wygrzeje to zacznie mi ryczeć i męczyć jak poprzednio. Wiec nie fascynowałem sie zbytnio i pomęczyłem go dość mocno, by mieć pewność, że jest gotowy do odsłuchu.

Tym razem, co już zostało powiedziane na wstępie, kabel zaprezentował inne brzmienie. Był przyjemniejszy, nie męczył, nie krzyczał, choć  tendencja do podkreślenia wokali została! Wydaje mi się, że to taka cecha tego kabla, że podnosi środek cięzkości do góry. Porównując go do innych kabli to wiele z nich potrafiło grać "dołem" podczas, gdy po wpięciu Tellurium dzwięki płyneły jakby z wyższej częsci głosnika. Była przez to wyraźniejsza średnica i góra, choć basu zupełnie nie brakowalo. Bas był solidny i duży. Uderzenia były mocne, sprężyste i dobrze kontrolowane. Walnięcia basu świetnie zgrywały sie z muzyką, ale nie były jej motorem napędowym a raczej towarzyszem, który ją wspiera. Ale wracając do wokali to były one bardzo wyraźne i realne. Jakby wokaliści dosłownie stali przed nami. Ich głosy nie nakładały sie na inne dzwięki, wszystko było poukladane, miało swoje miejsce, a całościowa prezentacja dawała wielki spektakl. Muzyka zyskała dużą głębię, było jej dużo, była gęsta i dociążona. Dźwięki nabrały jakby "kolorów", były bardzo przyjemne. Instrumenty nie jazgotały i nie kłuły po uszach. Harmonijka, która z reguły mnie drażni, tu wyszła w miarę dobrze! Gitarki to wręcz była poezja. Takiego brzmienia szukałem. Mimo, że dźwię jest ciut  przyciemniony to szarpnięcia gitar czuć bardzo wyraźnie.   

W stosunku do Tellurium z pierwszego podejścia ten kabel był jednak bardziej zrównoważony i nie owe podkreslenie wokali nie sprawiało bólu a dawało duzo przyjemności. Muzyka wybrzmiewała z dużą lekkością i nie miała ostrości. Ten ostatni element był dla mnie bardzo ważny, bowiem jestem wrażliwy na sybilanty (głoski typu "s"), które są czasami przerysowane na starych i źle zrealizowanych piosenkach. Dzięki Tellurium sybilanty nie były tak męczące. Słuchało sie gładko i przyjemnie. I w sumie słucha dalej, bo kabla zwyczajnie już nie oddałem :) Jest ze mną i zostanie na jakiś czas :)

 

Tellurium na tle Musical


Na koniec testu zrobiłem porównanie brzmienia tego samego albumu odtwarzanego z cd podłączonego za pomocą Audiomici oraz ze streamera podłączonego recenzowanym Tellurium. Przypomnę, że poprzednio była wyraźna różnica na korzyść Audiomici, która zaprezentowała sie przyjemniej. Tellurium w stosunku do niej krzyczał, był jaśniejszy i zdecydowanie głośniejszy. A tym razem? Tym razem było inaczej. Wokale były lekko ciemniejsze niż w Audimice choć nieco bardziej wysunięte, bardziej zarysowane i wyraźne. Ale nie krzyczały! Bas w jednym i drugim był masywny, duży, fajny.  

I weź tu bądź mądry, czemu są takie różnice w brzmieniu Tellurium? Czemu za pierwszym razem Tellurium krzyczał a teraz grał z klasą? Niby oba były wygrzane... 

 

Jeszcze kilka słów o budowie

Kabel jest masywny i dobrze wykonany. Najbardziej podobają mi sie wtyki. Po pierwsze są one dokręcane i można regulować sobie siłę docisku na wejściach RCA. Miałem jakiś czas temu inne kable na testach i dosłownie nie byłem w stanie ich wcisnąć. A używałem dość dużego nacisku. Tu możemy sobie odkręcić nakrętkę, swobodnie włożyć wtyk i dokręcić go uzyskując pewne połączenie. Po drugie podobało mi sie zalanie połączeń kabla z wtykiem. Z reguły mamy bowiem tak, że po rozkręceniu wtyku widzimy druciki i luty. Tu tego nie ma. Jest to zaklejone jakaś gumą przypominającą lateks. I dobrze. Myślę, że jest to fajne rozwiązanie. Daje to pewność ze połączenia będą stałe i nie ulegną pogorszeniu po upływie czasu.

 

Wady mojego Tellurium

Jedyne czego mogę sie czepić w tym kablu to sztywność. Ja wiem, że sztywność w pewnych okolicznościach przyrody jest zaletą.. ale niekoniecznie sprawdza sie to w kablach połączeniowych. U mnie skutkowało to tym, że musiałem wyciąć większe dziury z ściance szafki, by puścić kabel tyłem. Solid Core, który do tej pory łączył mój streamer, był dość giętki i mogłem go wcisnąć miedzy ściankę a półeczkę, na której stoi sprzęt. Tellurium nie dało sie tak zrobić.

 

Podsumowanie

Obecną wersję Tellurium oceniam bardzo wysoko i jest to kabel prezentujący muzykę tak, jak uwielbiam. Lekko ciemną, głęboką, z dużym fajnym basem. Zastanawiam sie jednak cały czas, skąd wzięła sie różnica w brzmieniu kabla wypożyczonego za pierwszym i za drugim razem. Czy ma to związek z data produkcji? Może ten pierwszy to jakiś starszy kabel. Czytałem ze kabel głośnikowy Tellurium z serii Black w pierwszej edycji był nieco jaśniejszy i miał mniejszy bas podczas gdy wersja druga została nieco stonowana i wzmocniona basowo. Zostało to jednak oznaczone jako wersja druga. Tu nie mamy informacji, że cos zmienili, co nie znaczy, że tego nie zrobili... Być może na zmianę dźwięku miała wpływ wymiana listwy zasilającej, która stonowała wokale na całej linii, ale ta teoria jest nieco naciągana, bowiem porównanie kabla Audiomica do Tellurium powinno dać taki sam efekt a tak nie było. A wątpię, że listwa wpłynęła inaczej na Tellurium a inaczej na Audiomice... Raczej niemożliwe. Ostanią opcją jest to, że za pierwszym razem miałem jakaś podróbkę. Też to nieco dziwne, ale mogło sie tak zdarzyć. W każdym razie teraz miałem kabel od Instal Audio z Konina. Tu możecie mieć pewność, że traficie na dobry kabel :) A i cena była fajna, wiec każdemu zainteresowanemu zakupem Tellurium Black RCA polecam ten sklep.

Instal Audio


A co z moim Solid Audio Core? Poszedł do drugiego zestawu i tam spisuje sie równie znakomicie.

* * *

 

Mail

Zapraszam Cię do współpracy!

Jeśli chciałbyś podzielić się opinią dotyczącą swojego sprzętu to prześlij mi na mail recenzje. Chętnie opublikuję ją na stronie. Więcej możesz poczytać o tym w linku >>> Współpraca 

Mój mail to: dobluk@poczta.onet.pl

Recenzja wzmacniacza

Musical Fidelity recenzja opinie test

Brytyjski wzmacniacz Musical Fidelity M2si jest ze mną od początku roku. Przeczytaj

Kolumny głośnikowe

Kef r500 reklama testów

Kolumny podłogowe firmy Kef z serii R500 idealnie wpasowały się w mój system. Poczytaj

Wyślij recenzje swojego sprzetu!

Zdjęcie sprzętu audio

Zapraszam Cię do współpracy - razem przekazujmy opinie o swoich sprzętach >>> link

Powrót do góry