Baner blogu audio z gramofonem

Kabel głośnikowy Cardas audio 101 Speaker. Test. Recenzja amatorska

Zawsze pomijałem kable Cardasa z uwagi na to, że wyczytałem na forum, iż dają dźwięk nadmiernie analityczny i ostry a tego akurat nie lubię. Omijałem je więc szerokim łukiem. Niesłusznie. Teraz miałem okazje przetestować kabel głośnikowy Cardas audio model 101 i dosłownie jestem nim zafascynowany! 


Cardas audio 101 Speaker. Dźwięk

Cardas konkurował z moim kablem głośnikowym Ricable U40, grubym (4,00mm2) i żywiołowym. Pierwsze, co zauważyłem "na Cardasie" to większa delikatność i subtelność wybrzmień. Dźwięki wydobywały sie z głośnika z jakąś taką lekkością, która sprawiała, że miałem ciarki na plecach. Wokale zdawały sie być przybliżone do mikrofonu i były bardzo szczegółowe. Nie były jednak za głośne i za duże - tylko bliskie i czyste. Pojawiła sie dzięki temu swoista intymność i wspomniana subtelność. Jak śpiewali Krawczyk, Piasek czy Diana Krall to brzmiało to lepiej niż na żywo. Bardziej wyraźnie, bardziej czysto i bardziej delikatnie.

 

Cardas 101

 

Czy można tu mówić o "klinicznej analityczności"? Hmm... Chyba nie. "Kliniczna analityczność" kojarzy mi sie z czymś negatywnym a tu wyrazistość była zaletą. Dzwięk byl bardzo przyjemny, nie wychodziły na jaw żadne brudy i niedociągniecia. Jest to kabel, który pozwoli uzyskać większą rozdzielczość ale nie zniszczy nagrań. Nawet na starych piosenkach nie było żadnego syczenia czy trzasków. Może brzmiały one nieco bez emocji (o czym opiszę niżej) ale nie było w nich nic drażniącego. Kabel sprawiał, że muzyka była po prostu przyjemna. A wyrazistość tak naprawdę w tym pomagała i sprawiała, że można było słuchać muzyki godzinami. Już kiedyś pisałem, że nasze zmysły, w tym słuch, męczą sie jeśli coś jest niewyraźne lub przesadnie mocne. Tu wszystko jak należy, dźwiek był na wysokim poziomie i słuchało sie tego doskonale, niczym oglądanie telewizji w jakości full hd. 


Swoją wyrazistością kabel różnił sie od mojego Ricable. Ricable nie jest aż tak szczegółowy. Brzmi raczej normalnie. Nie ma też tej subtelności i intymności. Ma za to więcej muzyki i lepsze dociążenie. Cardas 101 grał lżej na basie. Nie miał takiej masy a walnięcia w bęben nie były aż tak potężne. Bas był raczej "kulturalny". Nie za mocny. Kameralny, niemęczący. Myślę, że taki był chyba zamysł konstruktorów, bo bas idealnie wpasował sie w cały charakter brzmienia Cardasa 101, który można by określić słowami "subtelność, przyjemność, spokój i delikatność". Bas nie męczył po kilku godzinach słuchania, gdzie Ricable potrafi to zrobić. Nie było tu snucia się basu po podłodze, nie było bardzo niskich zejść. Była za to świetna kontrola oraz dobra dynamika. Charakter basu był bardzo dobry - kształtny, sprężysty, szybki i dobrze zarysowany. Nie lubię basu suchego, płytkiego, który brzmi jak stukanie w karton. Tu tego nie było. Tu była klasa, wybrzmienia miały idealny "wygląd". Jedynie zabrakło im w mojej ocenie tej masy i dociążenia. Szkoda, bo już bym był właścicielem nowego Cardasa 101.


Jeśli jednak ktoś nie potrzebuje aż tak dużo basu, lub ma akustykę która "woli" ucywilizowany bas, albo po prostu gustuje w kulturalnym brzmieniu dalekim od "łubu dubu" to powinien sie poważne zainteresować Cardasem 101.


Co jeszcze? Muzyka z Cardasem miała w sobie spokój. Nie oznacza to, że była nudna, tylko raczej opanowana i dająca odprężenie. Nie czułem jakieś nerwowości czy ukrytej drażliwości. Słuchając testowych piosenek czułem mega ukojenie. Nawet w dyskotekowych utworach przejawiała się ta nuta "kultury", która dodawała przyjemności nie odbierając przy tym zabawy. Naprawdę fajnie. Spokojniejsze utwory jak "Your latest trick" Direa Straitsa czy "The road to hell" Chrisa Rea brzmiały hipnotyzująco. Gitarki świetnie oddzielały sie od wokalu, a ten szeptal z głośników mając w sobie jakąś "uwodzicielską aksamitność". 

 

Jeśli chodzi o barwę dźwięku to określiłbym ją jako neutralną. Niektórzy piszą, że w Cardasie 101 jest ona jasna, inni z kolei twierdzą, że jest ciemna, ale ja nie odczułem jakoś wielkiej zmiany w stosunku do Ricable, które jest według mnie właśnie w miarę neutralne. Przykładowo zwykły qed classic 79 jest nieco ciemniejszy a posrebrzane qedy są już znacznie jaśniejsze. Cardas był raczej "normalny" jeśli chodzi o barwę. W stosunku do ribacle był jednak czystszy (krystaliczny) i nieco bardziej trójwymiarowy, realistyczny. Może to mogło dawać komuś złudzenie rozjaśnienia. Faktycznie wokale czuć było bardziej czyste i były nieco bliższe mikrofonu ale barwowo wydawały mi sie podobne.

 

Stare piosenki vs nowe piosenki

Wspominałem wcześniej, że kabel nie ukazuje błędów realizatorskich starych nagrań, ale przyznam iż mimo tego, nie słuchało mi sie ich z uśmiechem na ustach. Czemu? Brzmiały one nieco chudo i bez życia. O ile na Ricbale każdy stary utwór brzmi z energią to tu zabrało tego kopa i radości. Fakt, nie było w tych dźwiękach nic męczącego ale nie miało to życia. Moje ulubione piosenki grupy Smokie grały jakby lekko wyprane z emocji. Czegoś brakowało. Wiadomo, że im lepszy kabel to tym bardziej czuć, że gorsze piosenki sa po prostu gorsze. Większa rozdzielczość ma swoje wady. Ale w sumie i tak nie było źle i można było tego jakoś słuchać. Sa bowiem kable, które dosłownie niszczą utwory. Tu tego nie było, więc jest to jakiś plus. 

Kabel Cardasa zdecydowanie lepiej czuje sie z piosenkami lepszej jakości i tu potrafi wiele pokazać. Przewyższa wtedy mojego Ricable. Przykładowo płyta z koncertu Piasecznego i Krajewskiego "Na przekór nowym czasom" brzmiała tak, jakbyśmy byli na tym koncercie a panowie śpiewali tylko dla nas. Ich głosy były po prostu piękne - wyraźne, subtelne, intymne, lekko wybrzmiewające. Super! Do tego scena była szeroka i wielka. Czuć było ułożenie poszczególnych instrumentów, świetnie były oddane wybrzmienia w tle, można było wyczuć głębię. Było bardzo czysto i detalicznie. Tego na Ricable nie ma.... Brzmienia instrumentów na Cardasie, mimo podkręcenia głośności, koiły uszy i były tak piękne, że nie chciało sie ściszać. Muzyka dostarczała emocji, że aż serce pulsowało szybciej a z twarzy nie schodził zachwyt. To było TO. Ricable brzmi bardziej zwyczajnie, nie odda aż tyle piękna i nie przyprawi muzyki subtelnością. Coś za coś...

 

Cardas 101. Podsumowanie

Uważam, że Cardas 101 to jeden z najciekawszych kabli głośnikowych, jakie słyszałem. Jego największą zaletą jest to, że sprawia, iż muzyka brzmi lekko i daje ukojenie. Jest przy tym bardzo czysta, wyraźna i cechuje sie subtelnością. Bas wpisuje sie klimat, jest ucywilizowany i kulturalny. Jest dobrze zarysowany i sprężysty.

Widziałbym ten kabel na przykład w moim systemie w pracy, gdzie muzyka stanowi tło i umila czas nie przeszkadzając i nie mecząc. Jednak mając dobre jakościowo utwory można zrobić sobie piękny spektakl i stworzyć wielkie granie pełne emocji, detalu i spełnienia. Wtedy Cardas znajdowałby sie w moim zestawie domowym, gdzie muzyka jest głównym "daniem" na sobotni wieczór. 

 

Podziekowania dla sklepu avcorp, któy wypożyczył mi kabel na testy, tu link: Cardas 101

 

Cardas audio 101

* * *

 

Mail

Jeśli masz pytania to napisz!

Jesli masz pytania dotyczące sprzętu, kabli lub innych rzeczy dotyczących audio, to śmiało pisz. Chętnie pomogę i podzielę się doświadczeniami (o ile będę wiedział coś na temat, o który pytasz). 

Mój mail to: badabumblog@gmail.com

Recenzja wzmacniacza

Musical Fidelity recenzja opinie test

Brytyjski wzmacniacz Musical Fidelity M2si jest ze mną od początku roku. Przeczytaj

Kolumny głośnikowe

Kef r500 reklama testów

Kolumny podłogowe firmy Kef z serii R500 idealnie wpasowały się w mój system. Poczytaj

Wyślij recenzje swojego sprzetu!

Zdjęcie sprzętu audio

Zapraszam Cię do współpracy - razem przekazujmy opinie o swoich sprzętach >>> link

Powrót do góry