Baner blogu audio z gramofonem

Kabel zasilający VIABLUE X60. Recenzja amatorska. 

Byłem przygotowany na przepotężny bas, który zabuczy mi pokój a okazało się, że uzyskałem bardzo kulturalne granie z wysokiej półki.

Kabel niemieckiego producenta VIABLUE X60 to najwyższy model z serii. Jest zbudowany z trzech przewodników, z których każdy ma aż 6 mm2 przekroju. Jest to więc "konkretne bydle!". Gruby, sztywny, strach się bać :) Z reguły, jak testowałem inne grube kable, to bas wprawiał moją podłogę w nieprzyjemne drgania i spodziewałem sie tutaj tego samego. Moim uszom zaprezentowała sie jednak niezwykła kultura grania. Bas faktycznie był potężny ale był dobrze kontrolowany i świetnie wybrzmiewał. Uderzenia było czuć mocno ale nie miałem buczenia po podłodze. Dałem kablowi weekend na wygrzanie sie i przystąpiłem do ponownych odsłuchów.

Viablue x60   Viablue zasilający

 

Po wygrzaniu VIABLUE X60

Moje pierwsze wrażenie utwierdziło się i pogłębiło podobnie jak dźwięki, które otrzymałem. Byłem już pewny, że mam do czynienia z niesamowitym kablem o ponadprzeciętnej jakości, wybijającym się z tłumu wśród konkurencji cenowej i mogącym stawać we szranki ze znaczenie droższymi zawodnikami. Głębia w kablu VIABLUE może nie jest największa ale i tak wciągnęła mnie na tyle, by nie móc się oderwać od ulubionych piosenek.

Zacznijmy od basu, bo to jest to, co tygryski lubią najbardziej. Jak już wspomniałem wyżej, bas był solidny ale dobrze kontrolowany. Nabrał masy ale nie stracił przy tym na szybkości. Pędzi jak parowóz i doskonale dotrzymuje kroku szybkim utworom. Jest naprawdę dobrze, bo "rock& rollowych utworów Cliffa Richarda słuchało z przyspieszonym tętnem i z niesamowitym uśmiechem. Wybrzmienia z niskotonowców były potężne a uderzenia w bębny były na tyle mocne, że dawały swoiste spełnienie i zadowolenie. Bas był przy tym głęboki i sprężysty. Mój poprzedni kabel sprawiał, że bas był płytszy. Miałem tez kable, z którymi bas stawał się stłamszony lub kartonowy. Tu jest idealnie. To jest mój typ!
Gdzieś w recenzjach o tym kablu spotkałem się z informacja, że nie ma tu mocnego ataku, że bas jest zaokrąglony i jest raczej grzeczny i zrównoważony….. Tak mogło być jak ktoś słuchał niewygrzanego kabla! Bo początkowo faktycznie można usłyszeć takie granie ale to mija po kilkudziesięciu godzinach grania. Po tym otrzymujemy mocnego zawodnika z fenomenalnym basem. I wcale nie jest grzeczny.



Co poza basem?

Poza basem otrzymałem ogrom muzyki! Dwa razy więcej niż na normalnym kablu. Jakbym nie usłyszał to bym nie uwierzył, że jeden kabel może aż tyle zmienić. Ale zmienił! Dosłownie jakby moje głośniki dostały sterydów. Aż nie poznałem swojego systemu. Muzyki było dużo, była gęsta i szeroka – dosłownie kosmos. Dźwięk docierał do mnie zewsząd. Zrobił się przy tym bardziej otwarty, wyraźny i przyjemniejszy. I tu znów przytoczę opinię z Internetu, która głosi, że kabel VIABLUE X60 „gra” ciemno. Tak nie jest. Faktycznie początkowo dźwięk jest ciemniejszy i stonowany ale z czasem jak kabel się wygrzeje to dźwięk się otwiera i robi się wyraźniejszy dochodząc to równowagi tonalnej. Nie jest wiec ani ciemny ani jasny. Nie ma więc tu ciepłego klimatu przy kominku i lampce wina ani nie ma też nachalnej jasności męczącej uszy. Raczej można tu mówić o neutralności. I to się ceni.


Co jeszcze? Dla mnie było to, że wokale nie były wysunięte przed szereg. Nie lubię tego. Wolę, gdy głosy wokalistów są wplecione w całą resztę. Z kablem VIABLUE tak właśnie było z tym zastrzeżeniem, że były one bardzo wyraźne i nie nachodziły na inne dźwięki.


Muzykę cechowała też pewna gładkość i delikatność, co dodatkowo sprawiało, że muzyki słuchało się bez zmęczenia uszu. Przyznam, że ja jestem bardzo wyczulony na wszelkie ostrości oraz na syczenie sybilnatów, czyli głosek typu „s”. Jak tylko są lekko uwypuklone i kłują w uszy to od razu dostaję „białej gorączki”. Tu wszystko było pięknie wygładzone i nawet na utworach źle zrealizowanych sybilanty były zaskakująco delikatne. Bardzo mi sie to podoba, bowiem słucham wielu starych kawałków o słabej jakości, w których owe sybilanty często sie pojawiają w zbyt mocnej formie. Ale wygładzeniu czy raczej poprawie brzmienia ulegają nie tylko sybilanty. Ogólnie brzmienie robi się bardziej przyjemniejsze i bardziej naturalne. Mam wiele utworów, które na skutek słabej jakości brzmią trochę jak mp3. Maja taką naleciałość cyfrową. Z kablem VIABLUE nie odczuwałem tego aż tak! Brzmiały naprawdę dobrze!!


Dla mnie to mistrzostwo świata, aby wygładzić niedoskonałości i zaprezentować jednocześnie taką wyrazistość. Z kablem VIABLUE X60 jest więc wyraźnie i gładko.

 

Co jeszcze?

Słyszałem wiele dobrego o kablach tej marki, ale jak zawsze utrzymywałem do tego duży dystans, bo oceny ludzi i sprzedawców są różne a często wielce subiektywne i dalekie od rzeczywistości. Tu okazało sie, że pochwały były zasłużone a zachwyty zrozumiałe. Sam teraz siedzę, słucham muzyki i jestem pod wrażeniem tego, co ten kabel zrobił z moim sprzętem.

Ciekawostką może być to, że ogólnie zakupiłem kabel zasilający Gigawatta LC-2 EVO a VIABLUE X60 dostałem jedynie do testów i ostatecznie oddałem Gigawatta pozostawiając VIABLUE. Ogólnie bardzo cenie sobie produkty marki Gigawatt, mam ich dwa kable i listwę PF-2 EVO, z których jestem zadowolony ale porównanie zalet kabla Gigawatt LC-2 EVO i VIABLUE X60 dało przewagę temu drugiemu. Gigawatt w porównaniu z VIABLUE był nieco jaśniejszy i bardziej bezwzględny dla słabszych jakościowo nagrań. Do tego eksponował wokale wysuwając je do przodu a – jak wspominałem - nie lubię tego. Bas schodził za jego sprawą nieco niżej niż przy VIABLUE, co w moim pokoju doprowadziło do trzęsienia się podłogi. VIABLUE wpasował mi sie u mnie idealnie. Dawno nie byłem tak mile zaskoczony z testowanej rzeczy :)

 

Budowa kabla VIABLUE X60

Jak już pisałem kabel VIABLUE jest zrobiony z trzech przewodników o przekroju 6 mm2. Przewodniki są wykonane z posrebrzanej miedzi, co jak się okazuje wprowadziło więcej delikatności niż jasności. Kabel jest ekranowany, co akurat bardzo sobie cenię. Mam nawet miernik, z którym latam i sprawdzam, jak to wygląda w poszczególnym kablu. Z wyglądu kabel VIABLUE prezentuje sie co najmniej świetnie. Mało który kabel wygląda tak porządnie. Jest też fajny oplot i kapitalne wtyki. Pierwsza liga! Kabel został wykonany w salonie Instal Audio z Konina. Nie miałem kabla oryginalnie zarobionego, ale wszystkie materiały użyte do jego konstrukcji były firmy VIABLUE. Wiem, ze salon wykonuje także konfekcje z innych tańszych wtyczek, co ma dużą zaletę dla wielu klientów w postaci niższej ceny. Tu mamy jednak wszystko firmowe i ta cena jest nieco większa ale też nie tak duża, by blokowała zakup kabla. Jeśli ktoś myśli o prawdziwym dobrym brzmieniu to i tak zdziwi sie, że za taką jakość płaci sie tak „niewielkie” pieniądze.

Wiadomo, że nie każdemu podejdzie klimat kabla VIABLUE X60, bo niektórzy mogą chcieć więcej jasności lub zaciemnienia, więcej agresywności czy wyeksponowania wokali ale akurat dla mnie jest on idealny i ma moją pełną rekomendacje.

 

Podsumowanie recenzji kabla VIABLUE X60

Doskonały kabel za dobre pieniądze. Odznacza się wysoką jakością wykonania oraz sprawia, że muzyka prezentowana przez nasz system audio nabiera sił. Jest jej więcej i jest mocniejsza ale jest przy tym przyjemna. Dla mnie ważne było to że kabel jest łaskawy dla gorszych nagrań i nie sprawia, że wokale wychodzą przed szereg. Nie uzyskamy za jego pomocą „hajendowych” uniesień w postaci ponadprzeciętnej separacji instrumentów, wieloplanowej głębi sceny czy wyodrębnienia każdego oddechu i mlaśnięcia wokalisty ale ja akurat tego nie szukam. Otrzymamy za to „normalne” porządne granie na wysokim poziomie, któremu nic nie brakuje. Ma moc, basior, czystość i daje dużo przyjemności. Nie ma tu jazgotania czy agresywności, które meczą uszy a sympatyczne brzmienia, które aż koją duszę.

 

Link do strony sklepu, od którego dostałem kabel : VIABLUE X60

* * *

 

Mail

Jeśli masz pytania to napisz!

Jesli masz pytania dotyczące sprzętu, kabli lub innych rzeczy dotyczących audio, to śmiało pisz. Chętnie pomogę i podzielę się doświadczeniami (o ile będę wiedział coś na temat, o który pytasz). 

Mój mail to: badabumblog@gmail.com

Recenzja wzmacniacza

Musical Fidelity recenzja opinie test

Brytyjski wzmacniacz Musical Fidelity M2si jest ze mną od początku roku. Przeczytaj

Kolumny głośnikowe

Kef r500 reklama testów

Kolumny podłogowe firmy Kef z serii R500 idealnie wpasowały się w mój system. Poczytaj

Wyślij recenzje swojego sprzetu!

Zdjęcie sprzętu audio

Zapraszam Cię do współpracy - razem przekazujmy opinie o swoich sprzętach >>> link

Powrót do góry