Zasilający KaCsa KC-FP25 UP-OFC 6N. Test, recenzja amatorska

Bardzo lubię moje kable zasilające Supra LoRad 2,5mm2, ale kiedy połączyłem nimi wszystkie moje sprzęty to coś było nie tak. Chciałem więc czymś to zrównoważyć i znalazłem kable zasilające Kacsa. Do niedawna nie znałem tej firmy. Poznałem ją kupując kabel głośnikowy, z którego jestem zadowolony. Idąc za ciosem kupiłem zasilającą KaCsę model KC-FP25 ciętą z metra, założyłem wtyki Viborga i wpiąłem do systemu.

Efekt? Jest okej! Teraz dźwięk jest taki, jak trzeba. Na samych Suprach wokal za bardzo się cofał i rozjaśniał a reszta muzyki była zbyt zaciemniona. Teraz jest dobra równowaga. Porównam więc Supre do Kacsy, aby móc zaprezentować, co wniosła do brzmienia muzyki. Będę ją tez zestawiał z innymi kablami, jakie miałem u siebie.

 

KaCsa KC-FP25. Dzwięk

Otóż KaCsa KC-FP25 gra czyściej! Dźwięk jest nieco bardziej otwarty. Nie jest jednak przejaśniony i zbyt agresywny. Miałem kiedyś bardzo dobre niemieckie kable Viablue o średnicy 2,5mm2 oraz 6,00mm2, zbudowane na przewodnikach z posrebrzanej miedzi. One dawały nieco jaśniejszy dźwięk niż Kacsa, choć był on jakby łagodniejszy. W KaCsa KC-FP25 jest nieco więcej agresywności. Przyznam, że jak go pierwszy raz podłączyłem to od razu chciałem go wypiąć, bo aż uszy bolały, ale wiem, że kable muszą się wygrzać i że początkowo mogą dawać chropowaty dźwięk. Tak też było tutaj ale po czasie uległo to złagodzeniu. Jednak Viablue był zdecydowanie delikatniejszy. Supra z kolei ma nieco bardziej zaokrąglone dźwięki i przez to tez wydaje się gładsza. Zaletą KaCsa KC-FP25 jest jednak to, że czuć w nim dynamikę i fajnie brzmią kawałki rockowe. Tu musi być pazur i połączenie Supry z Kacsą dało mi idealny dźwięk.

Supra ma więcej basu niż KaCsa KC-FP25. Mimo, że przewodniki są o takiej samej średnicy 2,5mm2 to jednak Supra ma mocniejsze walnięcie. W Kacsa bas jest bardziej normalny, porównywalny do Melodiki. Nie ma go mało ale nie jest to jakaś potęga. Wiem, że są grubsze kable od modelu KC-FP25 i one pewnie mają tego basu więcej, ale ja używam go do źródła więc nie jest mi potrzebny grubszy. Podczas testów przepinałem go jednak miedzy źródłem a wzmacniaczem, aby go poznać i sprawdzić, gdzie się lepiej sprawdzi.

Kacsa nie spowalnia brzmienia, wszystko jest w swoim tempie. Miałem kiedyś kabel Yarbo i mimo wspaniałej głębi i efektu trójwymiarowości to muzyka szła jakby bez bitu. Wolne utwory słuchało się fenomenalnie ale w tych szybszych brakowało energii. Tu w KaCsa KC-FP25 może nie ma jakiegoś zachwytu w temacie głębi i innych audiofilskich rzeczach ale nic się nie gubi.

Jest to kabel, który mógłbym uznać, za „dobrą normalność”. Jest zdecydowanie lepszy niż zwykły kabelek dołączony do zestawu (muzyka jest mocniejsza, jest jej więcej) ale nie ma w nim jakiś magicznych cech. Kabel nie sprawi, że dźwięk zrobi się szlachetny i wszystkie instrumenty będą brzmiały krystalicznie i analitycznie. Miałem kiedyś na teście kable firmy Audiomica (dwa modele) to przyznam, że szczęka mi opadła, jak usłyszałem, co one wnoszą. Każdy dźwięk przyprawiał o ciarki, każde brzmienie było zaskakujące. Wyraźne, czyściutkie, oddające każdy najdrobniejszy szczegół. (Dodam, że aby uzyskać taki efekt to musiałem wszystkie kable mieć wyższej jakości i o dużej rozdzielczości, tak, aby nic nie stłamsiło sygnału). Tu z KaCsa KC-FP25 jest normalnie. Ale fajne! I ja akurat lubię tą normalność i tego szukam. Lubię włączyć sobie muzykę tak, aby leciała sobie w tle a od czasu do czasu dać głośniej, gdy leci jakaś piosenka z przytupem. Używam też sprzętu do domowych imprez, gdzie nie są potrzebne wielkie „ochy i achy” czy roztapianie się w muzyce pod wpływem dzwoneczków. U mnie ma to grac normalnie, dobrze, przyjemnie, z życiem, energią i fajnym basem. I to mam dzięki KaCsa KC-FP25. Wpisuje się ona w mój typ i jeśli ktoś szuka właśnie takiego brzmienia to polecam spróbować ten kabelek.

Nie umniejszam to niczyich preferencji muzycznych, bo każdy ma prawo lubić to, co lubi. Jeśli komuś sprawia radość relaksowanie się przed głośnikami wgłębiając się w dźwięki to bardzo dobrze – cieszę się jego szczęściem. Ale wówczas kabel Kacsa nie będzie raczej dla niego.


„Oh jak ja nie cierpię sybilantów”

Pamiętacie bajkę SMURFY, gdzie Gargamel ciągle powtarzał „oh jak ja nie cierpię Smurfów”? To ja mam właśnie tak samo jeśli chodzi o sybilanty czyli głoski „s”. Nie znoszę tego syku. Strasznie mnie drażni. Na słabych lub źle dobranych kablach syczenie sybilnatów może być większe i przyprawiać wręcz o ból uszy. Nie ma tu reguły, czy kabel jest tani czy drogi. Zdarzyło mi się, że kable z wyższej półki bardzo nasilały mi sybilanty, np. Eneer Transparent czy Gigawatt LC-2. Nie szło słuchać. Jeśli jednak chodzi o kabel KaCsa KC-FP25 to i w tym temacie jest względna normalność. Nie ma tu ani nasilania sybilantów ani tez złagodzenia dźwięku, jakie odczuwam na Supra. Jeśli zatem nic nie generuje syczenia to Kacsa też tego nie będzie robić.


Zewnętrzne cechy KaCsa KC-FP25

Lubię kable, które można normalnie ułożyć. Niby te „grubasy” dają cudowny dźwięk ale weź tu je ułóż z tyłu za sprzętem. Kiedyś miałem grube ciężkie węże (do dziś zostały mi nawet podstawki podtrzymujące te kable, ani by powyrywały gniazd), jednak ten etap życia mam już za sobą i mój zestaw wygląda bardziej „życiowo”. Brzmi w sumie przyjemnie (przynajmniej dla mnie – wszystko kwestia gustu!). KaCsa KC-FP25 nie jest może mistrzem giętkości ale nie jest ani ciężka ani gruba. Ma w sobie miedziany oplot, który sprawia, że jak się ją zegnie to .. tak zostanie. Supra z kolei jest elastyczna jak guma. Łatwiej ją ułożyć, choć z Kacsą wielkiego problemu nie miałem.

Obrabiało się ją tez bardzo dobrze, nie było problemu ze zdjęciem izolacji i nałożeniem wtyków. Cyk i cyk i gotowe.

 

Podsumowanie KaCsa KC-FP25

Kabel zasilający KaCsa KC-FP25 nadaje się zarówno do wzmacniaczy jak i do źródeł. U mnie wyładował akurat w CD. Wnosi dobre normalne brzmienie. Jest tu i otwartość, i niezły bas. Jest dobre tempo i niezła barwa. Wszystko jak trzeba. Jest to dobry podstawowy kabel zasilający. Nie ma jakiś wad. Jeśli ktoś chce poprawić sobie brzmienie zmieniając zwykły czarny kabelek to Kacsa jest odpowiednim wyborem. Inne kable jakie miałem/mam wnoszą coś od siebie, jak na przykład moja Supra. Ona nieco przyciemnia brzmienie instrumentów, cofa wokal lekko go rozjaśniając, dodaje basu i rozszerza scenę. Kacsa jest bardziej uniwersalny.

 

Kabel kupiłem na stronie www.blackdotaudio.eu

 

Dopisek po dwóch miesiącach grania: dźwięk się nieco otworzył i nabrał wyrazistości. Zwiększyła się szczególność dźwięku. Ma to swoje zalety jak i wady. Sybilnaty, których nie lubię, zrobiły się nieco ostrzejsze.. choć i tak nie jest źle. Nadal polecam ten kabelek!

* * *

 

Mail

Jeśli masz pytania to napisz!

Jesli masz pytania dotyczące sprzętu, kabli lub innych rzeczy dotyczących audio, to śmiało pisz. Chętnie pomogę i podzielę się doświadczeniami (o ile będę wiedział coś na temat, o który pytasz). 

Mój mail to: dobluk@poczta.onet.pl

Recenzja wzmacniacza

Musical Fidelity recenzja opinie test

Brytyjski wzmacniacz Musical Fidelity M2si jest ze mną od początku roku. Przeczytaj

Kolumny głośnikowe

Kef r500 reklama testów

Kolumny podłogowe firmy Kef z serii R500 idealnie wpasowały się w mój system. Poczytaj

Wyślij recenzje swojego sprzetu!

Zdjęcie sprzętu audio

Zapraszam Cię do współpracy - razem przekazujmy opinie o swoich sprzętach >>> link

Powrót do góry