Recenzja amatorska kabla zasilającego Kacsa KC-FP40. Test napisany na podstawie dwumiesięcznych odsłuchów we własnym systemie

Od ponad dwóch miesięcy zasilam wzmacniacz kablem Kacsa KC-FP40. I przyznam, że bardzo mi się podoba. Jego wpływ na dźwięk jest co najmniej pozytywny. Co więcej - dokupiłem sobie nawet drugi egzemplarz do listwy. Niestety, jak się okazało, ani jeden ani drugi nie został w moim systemie.

 

Krótki wstęp do KC-FP40

Jakiś czas temu miałem u siebie niższy cieńszy model Kacsy - KC-FP25 (o przekroju przewodników 2,5mm2). Był całkiem fajny, ale jakoś nie było szału i odsprzedałem go. Muzyka brzmiała nieco zbyt czysto i zbyt otwarcie a bas był nieco mniejszy niż na Supra Lorad 2,5, który wtedy był moim głównym kablem. Obecnie szukałem niedrogiego kabla, który za dużo mi nie zepsuje a doda masy. Musiał być to więc kabel o przekroju przewodników 4,00mm2 (większych nie chciałem, bo ciężko mi się je składa). Wśród ofert najbardziej atrakcyjny wydał mi się właśnie Kacsa. W opiniach ludzi jest on właśnie nieco lepszy niż młodszy brat, więc wziąłem, kupiłem, założyłem wtyki - no i gra. I to fajnie gra!!


Kacsa KC-FP40. Dźwięk

Zanim opiszę dźwięk to wspomnę dwa słowa o wtykach zasilających, ponieważ mają one swój wpływ. Przez długi czas byłem zwolennikiem wtyków firmy Viborg. Podobało mi się to, że są dobrej jakości, mają przystępną cenę i fajnie się je montuje. Ale, gdy skonfrontowałem je z wtykami Furutecha pod kątem wpływu na brzmienie, to sie okazało, że Viborgi wypadły gorzej. Dawały pewną sztywność i ofensywność ze zbyt mocnym otwarciem dźwięku. Furutechy miały więcej swobody, miękkości i powietrza. Sprawiały, że dźwięk nie był taki napięty i miał w sobie głębie. A jako, że w poprzedniej Kacsie przeszkadzała mi właśnie zbytnia otwartość to postanowiłem tym razem zaopatrzyć kabel Kacsa KC-FP40 w Furutechy. I to był strzał w dziesiątkę! Takie połączenie dało mi naprawdę dobry efekt. Zastanawiam się tylko, czy w modelu 2,5mm2 winę za ofensywny dźwięk nie ponosiły w jakimś stopniu właśnie wtyki, bo wtedy miałem Viborgi.. Może kiedyś to sprawdzę, tymczasem przejdźmy do Kacsy KC-FP40.

Najbardziej podoba mi się masa dźwięku, jaką uzyskałem dzięki temu kablowi. Odróżnia to Kacse od mojego drugiego kabla zasilającego, Beldena 19364. Instrumenty w Kacsie mają swój ciężar i głębię, uderzenia basu są potężne jak młot Thora. Belden prezentuje bas o wiele lżejszy. Nie ma w nim tego ciężaru. Kacsa ma moc i dociążenie. Jest przez to delikatnie wolniejsza i nie ma aż takiej dynamiki ale nie jest źle. Jest tu energia i werwa. Nie są to żadne ciepłe kluchy, bo rockowe kawałki podnoszą adrenalinę a piosenki taneczne zapraszają na parkiet. Odczucie spowolniani dynamiki mogą wynikać z tego, że uderzenia mają nieco zaokrąglone krawędzie. Nie są super konturowe i idealnie zarysowane. Z kolei wysokie częstotliwości są trochę przygaszone a one też napędzają tempo.

Wysokie częstotliwości dla mnie akurat były okej. Nie jestem zwolennikiem fontanny dzwoneczków i w sumie to nie czułem ich zduszenia. Wychwytywałem dobrze wszystkie smaczki. W porównaniu do srebrzonego Furutecha 314 AG czy Supry Silver to zgodzę sie z tym, że one mają więcej wysokich dźwięków. Zależy co kto lubi. Mi bardziej podszedł Kacsa, zwłaszcza, że Furutech 314 AG nie miał tak szerokiej średnicy i brzmiał chudawo a Supra miała zbyt jasną barwę. Niemniej jednak jeśli bym porównał do Kacsy Furutecha TCS31 to ten akurat znacznie ją przewyższa w każdym aspekcie. Ma nie tylko lepszy bas, swobodniejsza scenę ale otwiera górę jakoś tak, że brzmi ona bardzo przyjemnie i fascynująco. Aż się jej chce słuchać!

W porównaniu z Beldenem muzyki z kablem Kacsa wydaje sie więcej. Jest ona bardziej napompowana i szersza. Instrumentów jest jakby więcej. Wokół wokalu można odczuć więcej dźwięków. Otrzymujemy obszerniejszą scenę, na której dużo sie dzieje.

Separacja instrumentów jest naprawdę dobra. Może nie jest to poziom kabli Premium, gdzie powstaje efekt trójwymiarowości ale wszystko jest ładnie uporządkowane i nic nie zlewa sie ze sobą. Mi więcej nie potrzeba. Słychać ładnie, gdzie gra perkusja, gdzie jest gitara, gdzie wchodzi saksofon. Na górze cykają delikatnie dzwoneczki - jest fajnie i przejrzyście.

Jeśli chodzi o barwę dźwięku uzyskaną za pomocą Kacsa KC-FP40 to według mnie była blisko neutralności z leciutkim krokiem w stronę jasnego. Ale na pewno nie była tak jasna jak srebrzony Furutech ani tym bardziej Supra Silver. Belden z kolei był chyba nieco ciemniejszy niż Kacsa..

Na koniec poruszę kwestię, która często pojawia się w moich opisach a mianowicie syczenie sybilantów i ostrość dźwięku. To jest bowiem coś, czego nie lubię. I z Kacsa KC-FP40 tego nie czuje. Jest w miarę gładko, przyjemnie a sybilanty nie są nasilone.

 

Kacsa KC-FP40. Dopiski do artykułu po kilku miesiącach użytkowania

Oba kable sprzedałem. Dlaczego?

Zacznę od kabla, jaki miałem wpięty do listwy, ponieważ on został sprzedany pierwszy. Nie sprawdził się zupełnie w tej roli a jego negatywny wpływ można było wychwycić od razu. Nie wiedzieć czemu powodował przytłumienie dźwięku. Muzyka brzmiała jak zza koca - była zamęczona, trudna w wybrzmieniu, stłamszona i miejscami wręcz drażniąca przy wyższych tonach. Jak zamieniłem go na Furutecha TCS31 to dźwięk od razu dostał swobody.

Z drugim kablem, podłączonym do wzmacniacza nie było już tak łatwo. Wydawało mi się, że wszystko jest okej ale po dłuższym słuchaniu muzyki czułem się jakiś zmęczony. Kiedy to samo powiedziała mi moja partnerka to zacząłem się zastanawiać, o co chodzi? Czemu tak jest? Co wpływa na to nasze odczucie. Jako, że nic więcej nie wymieniałem poza kablem zasilającym to zacząłem analizę właśnie od niego. Zamieniłem go na Furutecha TCS31 (wypiąłem go z mojego głównego systemu; i dla wyjaśnienia napisze, że Kacsa zasilała wzmacniacz z drugiego systemu). Na Furutechu nie czuliśmy już zmęczenia. Kacse sprzedałem i teraz mam wszędzie Furutechy.

Dodam jeszcze, że w między czasie kupiłem dla ciekawości ponownie Kacse 2,5mm2, aby sprawdzić, czy drażniący charakter zniknie przy wtykach Furutecha. I powiem, że w stosunku do Vibiorga faktycznie było nieco lżej ale nadal można było odnaleźć w dźwięku ową męczliwość. Znacznie mocniejszą niż w grubszej Kacsie.

 

Kacsa KC-FP40. Podsumowanie

UPoczątkowo uważałem, że kabel Kacsa KC-FP40 to jeden z lepszych kabli zasilających, jakie miałem. Niestety czas pokazał, że ma on w sobie coś, co mnie męczyło na dłuższa metę. Być może jestem już przyzwyczajony do kabli wyższej jakości i wychwytuję takie niuanse. Jako budżetowy kabel to myślę, że Kacsa sprawdzi się bardzo dobrze. Ale jeśli ktoś szuka komfortu i swobody to polecam bardziej Furutecha.

Dodam jeszcze, że znaczną rolę odgrywają wtyki zasilające i trzeba umiejętnie je dobrać. Mi najbardziej podpasowały wtyki Furutecha (modele złocone FI-11-N1 i FI-E11-N1). Zgrały się one znacznie lepiej z Kacsą niż Viborgi.

Kabel kupiłem w sklepie dc-components. Jestem zadowolony z transakcji bo miałem bardzo dobry kontakt mailowy ze sklepem, paczka została wysyłana szybko i była dobrze zabezpieczona na czas transportu (kartonik a nie koperta czy folia). Dziękuje i polecam.

 

Moje zestawy audio

Zestaw Pierwszy

  • Kolumny: Pylon Audio Diamond 25
  • Wzmacniacz: Fezz Audio Torus 5060
  • Streamer: Yamaha NP S303
  • Interkonekt: Audiomica coax Vandini Transparent
  • USB: Lindy 36642 USB 2.0 A-B Cromo Line
  • Kable głośnikowe: Qed XT 40
  • Kable zasilające:  Neotech NEP 3003 III (streamer), podłączone bezpośrednio do gniazd w ścianie Furutech FP-SWS G

 

Zestaw drugi

  • Kolumny: Heco Aurora 300
  • Wzmacniacz: Pioneer A40
  • Streamer: Yamaha NP S303
  • Interkonekt: Ortofon RED RCA
  • Kabel głośnikowy:  Qed XT40  
  • Kable zasilające: Neotech NEP 3003 III (streamer), podłączone bezpośrednio do gniazd w ścianie Furutech FP-SWS G

 

 UTWORZONO: 20 grudnia 2022

 

Pylon Diamond

Pylon Audio Diamond 25 biały mat

Pylon Audio model Diamond 25. Moja relacja po półrocznym użytkowaniu  Przeczytaj

 

Zwrotnica Wilka

Linton kolumny

Lintony ze zwrotnicą od Wilk Audio Projekt w Media Max pl we Wrocławiu! Tekst

 

Eversolo DMP-A6

Streamer DMP-A6

Miesiąc temu kupiłem streamer Eversolo i cieszę się jego dźwiekiem. > Link