Porównanie listew zasilających: Gigawatt PF-2 EVO oraz Enerr AMULETT 4S DCB

Do testu otrzymałem listwę Gigawatt PF-2 EVO z kablem zasilającym LC-1 EVO oraz listwę Enerr Amulett z kablem Amulett Power Link G2. Byłem bardzo ciekawy tego porównania, bowiem rok temu robiłem podobne zestawienie, w którym użyłem niższy model Gigawatta (PF-1 EVO) i nieco odstawał od Enerr Amuletta. Czy tym razem będzie podobnie?

 

Enerr Amulett i PF-2

 

Tu sprawa wygląda już nieco inaczej. Tym razem mamy bowiem dwóch zawodników z jednej kategorii cenowej i wybór "tej lepszej" nie jest już taki prosty i oczywisty. Myślę zatem, że nie będę nawet próbował wyłonić tu zwycięzcy i nie będę tego testu nazywał „pojedynkiem” a raczej „porównaniem”. Każda z listew jest bowiem doskonała, ale każda ma swoje indywidualne cechy, które jednemu się spodobają a innemu nie. To tak samo jak próbować określić czy lepszy jest Mercedes czy BMW. Nie da się tego zrobić, bo dla jednego lepsza będzie klasyka a dla innego sportowy charakter – wszystko kwestia gustu. Jednak i ten i ten mają porównywalną wysoką jakość. Tak samo Gigawatt PF-2 EVO i Enerr AMULETT 4S DCB - są to dwie bardzo dobre jakościowo listwy, obie są świetnie wykonane, obie wnoszą dużo dobrego do naszego systemu i obie mają zauważalny wpływ na brzmienie muzyki. Każda inny. Jaki ? Czytajcie dalej


Gigawatt PF-2 EVO i Enerr AMULETT 4S DCB. Odsłuch

Test robiłem na dwóch systemach (na dole spis sprzętu), odsłuchując po kolei te same, dobrze znane mi utwory i zapisując rozniecę w dźwięku próbując uchwycić charakter zmian na danej listwie. Na początku jednak podłączyłem urządzenia bezpośrednio do gniazdek (dwa gniazdka ścienne Furutecha), by mieć punkt odniesienia („pomiar wyjściowy”). Zabawę zacząłem od Gigawatta PF-2 EVO. Dźwięk zdecydowanie nabrał masy. Bas zrobił się większy i silniejszy (lubię to!). Był też lepiej kontrolowany i bardziej różnicowany. Można było wyczuć różne pomruki, które dotychczas nie były tak zauważalne. Nie odczułem poszerzenia sceny, raczej jej pogłębienie i wysuniecie do przodu). Głębia jest tu niesamowita. W średnicy i wysokich tonach nastąpiło lekkie rozjaśnienie i jakby lekkie wyszczuplenie. Wokale zrobiły się krystalicznie czyste, bardziej wyraźne i wyszły do przodu. Były mocniej akcentowane niż normalnie. Lepiej było też słychać gitarki, dzwoneczki i tego typu smaczki.. Muzyka brzmiała przez to bardziej "szlachetnie" niż ze zwykłego gniazdka, choć mniej uniwersalnie. Pasowała mi do słuchania jazzu, bluesa i muzyki instrumentalnej, jednak przy muzykę klubowej i starych rock and rollach nie było już takiego uroku. Zabrzmiało to nieco specyficznie, nieproporcjonalnie (choć dynamika była doskonała). Ową nieproporcjonalność rozumiem w tym, że wokalne zrobiły się według mnie zbyt duże i na to nich najbardziej skupiła się uwaga podczas, gdy wolałbym tu mieć przede wszystkim bit i uderzenia. Bas był jakby na dole, nie był połączony z resztą. Wokaliści stali przede mną i głośno krzyczeli. Z kolei przy utworach Krawczyka, których jestem miłośnikiem, brzmiało to już zdecydowanie lepiej. Inaczej niż normalnie ale bardzo wciągająco. Tak klimatycznie i kameralnie. Jakby Krzysiu śpiewał tylko dla mnie. Każde jego słowo było bardzo wyraźne i wprawiało mnie w zachwyt, do tego stopnia, że ciarki przechodziły po plecach. Ta wyrazistość, ta barwa – cudo. Nawet mlaśnięcia czy wzięcie oddechu przybierały tu wymiary arcydzieła. Było to niesamowite.


Przejdźmy teraz do listwy Enerr AMULETT 4S DCB. Zmiana z Gigawatta na Amuletta wniosła zaskakującą różnice. Od razu rzuciła mi się w uszy taka "pełnia dźwięku". Muzyki zrobiło się dużo, była jakby lekko nadmuchana a do tego energiczna, żywa, barwna i bardzo dynamiczna. Wszystko było ze sobą doskonale połączone - bas, średnica i góra. Gigawatt rozdzielał dźwięki prezentując je jakby każdy osobno. Enerr postawił na spójność. Otrzymałem piękną ścianę muzyki, która dawała wielką satysfakcje. Co więcej? Dźwięk bardzo się poszerzył w stosunku do Gigawatta. Muzyka rozchodziła się poza głośniki, na boki. Nie było tu co prawda takiej głębi jak w Gigawacie ale rozpiętość była znacznie większa (czyli bardziej na osi prawo-lewo niż przód-tył jak w Gigawacie). Dźwięki zrobiły się nieco gładsze. Gigawatt sprawiał, że były one dość mocne i bardzo wyraziste (wręcz analityczne). Tu tak tego nie odczułem. Nie mówię, że było mało szczegółowo, ale nie było jakby tej „rozdzielczości 4K”. Nie odczułem tu tak dobitnie wspomnianych mlaśnięć Krawczyka. Brzmiały one nieco milej, przyjemniej ale nie tak krystalicznie i kameralnie. I nie miały takiego podkreślenia. Nie było efektu totalnego realizmu i malutkiej salki koncertowej. Były to raczej kojące niż wnikliwe. Czy to źle? Oczywiście, że nie! Było to po prostu inne. Zależy, co kto lubi!


Enerr AMULETT 4S DCB dobrze sprawdził mi się przy słuchaniu muzyki klubowej i rock and rolli. Od razu gałka poszła w prawo i mimo, że nie czułem się w dniach testu najlepiej z powodu rewolucji żołądkowej to nogi same wyrywały się do tańca. Muzyka dostała takiej energii, takiego życia i dynamiki, że aż miło było grać głośno. Rewelacja. Bas zsuwał jak torpeda. Był mocny sprężysty i świetnie wybrzmiewał. Jazz, blues i muzykę instrumentalną też dobrze się słuchało ale inaczej niż z Gigawattem. Nie miałem tu wnikania w poszczególne dźwięki a słuchałem raczej „całości spektaklu”. Też fajnie! Przyznam, że przy wielu utworach serducho biło szybciej z zachwytu. Tam miałem ciarki po plecach z powodu wyrazistości a tu szybszy puls na skutek pełni dźwięku.

 

Enerr i Gigawatt PF-2

 

Jeśli chodzi o barwę muzyki, gdy sprzęty były podłączone do Enerra, to nie zauważyłem, by się coś bardzo zmieniło w stosunku do grania z gniazdka. Nie było ani jakiegoś wyraźnego rozjaśnienia ani ewidentnego przyciemnienia. Było raczej w miarę neutralnie, choć przyznam, że bardziej skupiłem się wielkości i pełni tego dźwięku niż na barwie. Podkreślę jednak, że ja jestem wyczulony na jasne dźwięki, bo zwyczajnie mnie drażnią. A tu nie odczułem irytacji, więc wydaje mi się, że było wszystko dobrze.


Lekki zgrzyt miałem jedynie przy utworach gorszej jakości, na których podkreślone były sybilanty, czyli głoski typu „s”. Było je tu dość mocno słychać! Zdziwiło mnie to nieco, ponieważ zeszłoroczny test porównawczy z udziałem tego samego Enerra i niższego modelu Gigawatta (czyli PF-1) był zainicjowany właśnie znalezieniem „lekarstwa” na sybilanty i Enerr wypadł wtedy znacznie lepiej. Widocznie obecnie testowany Gigawatt, model PF-2 EVO, jest znacznie bardziej rozbudowanyi zaawansowany technologicznie niż jego młodszy i być może dzięki temu sprawniej radzi sobie z niedoskonałościami nagrań. Potwierdziłem to podpinając na chwile swoją listwę PF-1 EVO, którą na co dzień używam do zasilania telewizora plazmowego. Efekt? Faktycznie syczało najmocniej! Trochę mnie to uspokoiło, bo utwierdziło mnie w przekonaniu, że moja ocena zeszłorocznego testu była poprawna i faktycznie Enerr AMULETT 4S DCB jest łagodniejszy dla sybilantów niż PF-1 ale także dało mi to potwierdzenie, że listwa Gigawatt PF-2 EVO mimo swojej analityczności i dużej rozdzielczości okazała się najbardziej łaskawa dla sybilantów.
Warto dodać, że listwę Enerr AMULETT 4S DCB otrzymałem zupełnie nową. Wygrzewałem ją przed odsłuchem przez prawie dwie doby i z reguły taki okres pozwala w miarę obiektywnie podjeść do testu, zwłaszcza, że w kwestii sybilantów jest tak, iż to właśnie niewygrzane listwy czy kable je łagodzą a jak się wygrzeją to je nasilają.


Pozostaje zadać sobie pytanie, czy sprzęt hi-end jest w ogóle odpowiedni do słuchania starych piosenek z błędami realizatorskimi w postaci wyostrzonych sybilantów? Zwłaszcza, że Gigawatt, mimo iż nie ujawnia syczenia, to prezentuje te piosenki bardzo specyficznie, „jazzowo”, podkreślając wokale, co daje w rezultacie i tak średni efekt…


Skupmy się zatem na dobrych nagraniach. I tu z czystym sumieniem rekomenduje obie listwy, bo każda z nich wnosi znaczną poprawę brzmienia w stosunku do grania z gniazdka. Każda robi to jednak na swój sposób. Enerra cechuje duża muzykalność, pełnia grania i niesamowita energia, Gigawatta szlachetność, czystość i wyjątkowa głębia połączona z doskonałą separacją dźwięków.

 

Podziękowania

Listwy do testów otrzymałem od dwóch sklepów:
Gigawatt PF-2 EVO: https://instalaudio.pl/
Enerr AMULETT 4S DCB: https://www.media4home.com.pl/

 

 

Spis mojego sprzętu

Zestaw nr 1: Wzmacniacz Musical Fidelity M2si, Odtwarzacz cd Musical Fidelity M2scd, Streamer Onkyo 6170, kable połączeniowe Tellurium Black, Audiomica Transparent z filrami, kable zasilające Solid Audio Core, głośniki KEF R500, kabel głośnikowy Supra Ply 3.4 S

Zestaw nr 2: Pioneer A40, Streamer Yamaha NP-S303, Odtwarzacz cd Musical Fidelity M2scd, kable połączeniowe Solid Audio Core, kable zasilające Solid Audio Core, głośniki KEF C5, kable głośnikowe Tellurium Blue. 

* * *

 

Mail

Zapraszam Cię do współpracy!

Jeśli chciałbyś podzielić się opinią dotyczącą swojego sprzętu to prześlij mi na mail recenzje. Chętnie opublikuję ją na stronie. Więcej możesz poczytać o tym w linku >>> Współpraca 

Mój mail to: dobluk@poczta.onet.pl

Recenzja wzmacniacza

Musical Fidelity recenzja opinie test

Brytyjski wzmacniacz Musical Fidelity M2si jest ze mną od początku roku. Przeczytaj

Kolumny głośnikowe

Kef r500 reklama testów

Kolumny podłogowe firmy Kef z serii R500 idealnie wpasowały się w mój system. Poczytaj

Wyślij recenzje swojego sprzetu!

Zdjęcie sprzętu audio

Zapraszam Cię do współpracy - razem przekazujmy opinie o swoich sprzętach >>> link

Powrót do góry