Baner blogu audio z gramofonem

Gniazdko ścienne Furutech FP-SWS (G). Test amatorski. Opinia

Kupiłem sobie gniazdko elektryczne… Na urodziny! Co prawda urodziny mam w styczniu a jest październik ale jakoś musze sobie wytłumaczyć ten wydatek. W pierwszych chwili pomyślałem sobie ”czy Ciebie już do reszty pokręciło, że kupujesz jakieś gniazdko za 350zł??” No ale naczytałem się dużo dobrego o wymianie gniazd ściennych i chciałem sam to sprawdzić. Podobnie miałem kiedyś z kablami zasilającymi. Jak usłyszałem, że ludzie wymieniają je na droższe to zacząłem się zastanawiać, co trzeba mieć w głowie, by to robić??!! A dziś sam mam manie na kable zasilające i doceniam ich pozytywny wpływ na dźwięk. Także kupiłem gniazdko Furutech FP-SWS złocone i opiszę moje wrażenia.

Furutech FP-SWS  Furutech FP-SWS tył

 

Furutech FP-SWS. I jaki efekt?

Pierwsze wrażenie, kiedy kupiłem to gniazdko (październik 2020), było takie, że nie czułem wpływu na brzmienie. Miałem wtedy sprzęt Musical Fidelity serie 2, głośniki KEF R500 oraz listwę zasilająca Gigawatt PF-2 EVO podłączaną kablem Viablue X-60.

Napisałem wówczas tak:

"Nie będę ściemniał, że nagle słyszę wszystko bardziej wyraźnie, że góra się otworzyła, spadł koc z głośników a bas nabrał kształtu i werwy, bo nie słyszę różnicy w brzmieniu. Przyznam jednak, że i tak jestem zadowolony z zakupu. Czemu? Jak wykręcałem swoje gniazdko, jakie miałem do tej pory, to aż mnie zszokował widok tego, co było w środku.. Tandetne śrubki, marny szkielet plastikowy częściowo pęknięty, przyciemnione blaszki miedziane z wyraźnymi śladami wytarcia powierzchni od wkładania wtyczki.. A druciki nie były nawet dobrze włożone w miejsce zacisku tylko gdzieś z boku.. I jak wyciągałem ten środek gniazdka to jeden kabelek zwyczajnie odpiął się. Lekka masakra. W porównaniu z tym gniazdko Furutech FP-SWS (G) prezentuje się bardzo solidnie. Wszystko jest wykończone z bardzo dużą starannością, części metalowe są ładnie pokryte złotem, plastik jest mocny a śruby mocujące są duże, grube i porządne. Do tego same wejścia na druciki są bardzo wygodne, szerokie i dobrze trzymają kable. Daje mi to jakąś pewność, że teraz połączenie będzie bezpieczne a przepływ prądu będzie taki, jaki być powinien. Bez znaczenia czy usłyszę zmianę dźwięku czy nie. Mam satysfakcje, że zadbałem o sprzęt i daje mi to poczucie bezpieczeństwa, że nic mi tam nie strzeli czy nie odpadnie podczas wpinania i wyciągania wtyczki z gniazdka".

Dziś po roku (grudzień 2021) posiadam u siebie trzy takie gniazdka i mam do nich podłączony bezpośrednio cały sprzęt. Pozbyłem się listwy. Mój aktualny system to Rotel dzielony z serii 15 oraz głośniki Audio Physic Classic 8. Do niedawna nadal żyłem w przekonaniu, że gniazdka ścienne Furutecha niewiele u mnie wnoszą, ale kolega z Piły poprosił mnie, bym sprawdził jeszcze raz wpływ na dźwięk, bo on chce kupić a zależy mu na poprawie brzmienia. No to przepiąłem sprzęt do zwykłych gniazdek i sprawdziłem. Moja ocena jest następująca: Gniazdka Furutech FP-SWS mają wpływ na dźwięk!! Aż sie dziwie, że to piszę, ale mają! Jaki?

Muzyka "na Furutechu" brzmiała zdecydowanie głębiej. Bas był bardziej masywny, lepiej dociążony i silniejszy. Ale był jakby lekko przytrzymany, taki sztywnawy. Na zwykłym gniazdku bas uderzał rześko choć czasem tracił kontrole. Muzyka brzmiała nieco chudziej i bardziej płytko.

Środek i wysokie częstotliwości brzmiały na Furutechu jakby lekko stonowanie. Wokale nie były tak rozkrzyczane a góra tak piskliwa jak na zwykłym gniazdku, gdzie czasami aż męczyło ucho. Poza tym, sama barwa muzyki była bardziej przyjemna. Na zwykłym gniazdku było lekko drażniąco. Furutech sprawiał, że muzyka była milsza. Na przykład saksofon w utworach Roda Stewarda brzmiał smacznie, a na zwykłym gniazdku ciut drażnił.

Na koniec została mi do omówienia totalnie dziwna sprawa. Otóż kolega ma jako interkonekt zwykły czarny cienki kabelek dołączony do sprzętów w pudle. Poprosił mnie dodatkowo, abym sprawdził dźwięk z takim podłączeniem. Ja mam bowiem kable Tellurium Q Black RCA oraz Chord clearway Coaxial. Pomyślałem "jakie to może mieć znaczenie" ale ok. Sprawdzamy. Okazało sie, że z czarnym zwykłym RCA dźwięk sprzętu wpiętego do Furutecha był...zaduszony! Bas praktycznie nie istniał. Był uwieziony, przygnieciony. Wokale Chrisa Normana śpiewającego z grupą Smokie były w niektórych utworach jakby zza koca. W pierwszej chwili myślałem, że to po prostu wina samego interkonektu ale kiedy przepiąłem sprzęt pod zwykłe gniazdka... bas zrobił sie normalny, mocniejszy a wokal otworzył. Zrobiło sie mniej więcej tak samo, jak miałem wcześniej na zwykłych gniazdach gdzie interkonektem był Tellurium Q Black. To są czary! Przyniosłem wiec drugi zestaw audio, mój wysłużony Pioneera A40 i Kefy, i powtórzyłem test. Efekt ten sam - na gniazdkach Furutacha i z kablem RCA zwykłym czarnym dźwięk jest zduszony, bez basu. Z kolei na zwykłych gniazdkach jest ok. Kolegę czekają więc wydatki, jeśli chce sobie zmienić gniazdko...


Furutech FP-SWS. Jedni słyszą zmianę dźwięku, inni nie!

Wiele osób opisuje zmianę dźwięku po wymianie gniazdka. Wcale tego nie neguje! Wiem, że u jednego będzie to słychać a u innego nie. I nie zależy to tylko od wrażliwości ucha ale od instalacji, okablowania oraz sprzętu, jaki mamy. Gniazdko ścienne, podobnie jak każdy inny element, może wywrzeć swój wpływ (słyszalny bardziej lub mniej), bo to nic innego jak poprawa przepływu prądu. Im lepsza tym dźwięk lepszy. Każdy kto wgłębia się w tematy audio wie, że jakość elementów doprowadzających prąd do sprzętu jest tak samo ważna jak okablowanie idące od sprzętu i między wzmacniaczem a źródłem. Niektórzy kładą nawet osobną instalację elektryczną montując nawet w skrzynce audiofilskie bezpieczniki. I maja w tym pełną racje. Co prawda ja nie zdecydowałbym się na to, z uwagi na fakt, że mój sprzęt nie jest tego wart, ale jak ktoś ma zestaw za 100 tysięcy lub więcej to taka instalacja na pewno da mu wymierny efekt.

 

Furutech FP-SWS. Podsumowanie

Zastanawiam się, dlaczego za pierwszym razem nie odczułem różnicy w brzmieniu. Przyczyn może być kilka: inny sprzęt, pozbycie sie listwy Gigawatta mającej filtry prądu, podłączenie sprzętów bezpośrednio do gniazd, założenie kilku gniazd (co pozwoliło na wpięcie do nich całego systemu). Mogę jednak sobie tylko "gdybać" bo i tak nie dojdę do prawdy.

Wiem jednak, że gniazdko Furutech FP-SWS (G) sprawia, iż muzyka zyskuje większą masę i ogładę. Nie do końca podoba mi sie swoista sztywność basu ale jest on za to mocny, co rekompensuje mi jego ostateczny charakter. Warunkiem są jednak dobre kable na całej długości systemu.

Na pytanie, czy warto wymienić sobie gniazdko ścienne na odpowiem, że tak. Nie zawahałbym się zrobić tego ponownie i choć początkowo nie zauważyłem jego wpływu na muzykę i dokupiłem kolejne dwa gniazdka kierując się jedynie kwestiami technicznymi to teraz, kiedy dostrzegłem poprawę brzmienia, jestem podwójnie zadowolony i polecam je każdemu.

Wiem, że Furutech robi też inne droższe gniazdka (rodowane), kosztujące około 800zł ale dla mnie, przy moich potrzebach i sprzęcie, pozostanę na tym, co mam. No chyba, że kiedyś coś mnie natchnie.. :) Ale na teraz uważam, że gniazdko Furutech FP-SWS (G) jest bardzo dobrym jakościowo elementem i w zupełności mi wystarczy.

* * *

 

Mail

Jeśli masz pytania to napisz!

Jesli masz pytania odnośnie sprzętu, kabli lub innych rzeczy dotyczących audio, to śmiało pisz. Chętnie pomogę i podzielę się doświadczeniami (o ile będę wiedział coś na temat, o który pytasz). 

Mój mail to: badabumblog@gmail.com

Dwa budżetowe wzmacniacze

Yamaha 701 i Pioneer A40

Różnica w dźwięku pomiędzy Pioneerem A40 a Yamahą AS701  Przeczytaj

Polski wzmacniacz tranzystorowy

Wzmacniacz Fezz audio torus 5060 tył

Test wzmacniacza Fezz audio Torus 5060 po miesiącu użytkowania. Zobacz

Kolumny w stylu vintage od JBL

JBL Classic L82

Relacja z odsłuchów JBL Classic L82 w salonie Audiotop spod Poznania >>> link

Powrót do góry