Wzmacniacz Yamaha AS 501. Recenzja amatorska

Yamaha miała zastąpić mojego Pioneera A-30. Dużo się naczytałem o niej i wszędzie pisano w samych superlatywach. Niestety, ale to nie było to, czego się spodziewałem.

Mój Pioneer A-30 zepsuł sie po niecałych trzech latach. Byc może te sprzęty mają taką w żywotność, ale wcześniej miałem amplituner Onkyo, który grał u mnie osiem lat i nadal gra u innego właściciela (czyli już kilkanaście lat). Dźwięk Pioneera był dla mnie idealny, ale szukając nowego sprzętu kierowałem sie także jakością wykonania, co niejako przekładałem na dłuższą żywotność. Wybór padł na Yamahe AS 501. Kiedy wypakowałem ją z pudła byłem w pozytywnym szoku, jak to wszystko porządnie wygląda. Naprawdę fajna robota. Masywna, solidna - taka jak lubię. No kabel zasilający mógłby byc wymienny, ale o tym nie pomyślałem zamawiając ją. Mogłem kupić model wyższy 701. No ale miałem 501 i podłączyłem ją do tych samych kolumn, które były napędzane przez Pioneera, czyli KEFów C5. I co? Lipa straszna...

 

Yamaha 501

 

Gdzie jest bas?

O ile góra i średnie prezentowały sie przepięknie o tyle bas był mierny. Nie było wybrzmień, nie było spełnienia, nie było sprężystości i głębi. Dostałem jakieś płytkie, przytłumione kartonowe klapnięcia, które aż mnie dusiły i męczyły zamiast sprawiać przyjemność. Aż niedowierzałem. Co sie stało z basem? Pomyślałem ze sprzęt musi sie rozgrzać itd. Po miesiącu było to samo. Wymieniłem kable na Melodikę, bo niby podkręca bas, ale nic. Płytko i kartonowo. Nie szło słuchać. Muzyka z basem Pioneera dawała mi niesamowita radość. Bardzo lekko się jej słuchało. A tu tragedia. Ktoś powiedział mi, że KEFy zupełnie nie zgrywają sie z Yamahą i niestety trzeba kupić nowe. Ot taki chwyt sprzedawców. Ale złapałem sie na to i kupiłem Heco Aurory 700 i dodatkowo subwoofer Klipscha z wyższych modeli (za około 2500zł). Było nieco lepiej. Było więcej mocy, ale charakter basu pozostał taki sam - płytki i kartonowy. Był jedynie mocniejszy. Subwoofer w większości przeszkadzał, bo dudnił i trząsł całym mieszkankiem. Jedynie na kilku piosenkach dawał fajny bas, a tak robił bałagan. Długo nie wytrzymałem z takim zestawem i sprzedałem Yamahe oraz subwoofer inwestując w inny wzmacniacz.


Wokale i loudness w Yamaha

Poza basem cała reszta bardzo mi sie podobała! Yamaha grała pięknymi wokalami, bogatą średnica i przyjemnie sie tego słuchało. Miałem okazje porównać ja z Pioneerem A30 (bo udało sie go naprawić) i okazało sie, że w kwestii góry i średnicy Yamaha prezentuje sie nieco lepiej. Muzyki jest jakby więcej. Na Pionerze była nieco chudsza. Do tego Pioneer miał dośc metaliczne dźwięki a Yamaha bardziej aksamitne, delikatniejsze, lżejsze dla ucha. Tu musze przyznać jej wyższość. Rewelacją była dla mnie funkcja loudness. Można było ściszyć sobie średnicę tak, by nie krzyczała powyżej całej muzyki. Bardzo fajny efekt. Korzystałem z tego i do dziś mi tego brakuje. Niestety, całość muzyki jest jednak napędzana basem i to od niego wiele zależy. Gdyby udało mi sie połączyć bas z Pioneera i wokale z Yamahy to byłby to dla mnie ideał. Ciekawe jak grają wyższe modele Yamahy? Kiedyś muszę sprawdzić :) Najbardziej jestem ciekawy modeli z wyższej półki czyli tych zaczynających sie od AS 1100.

Niektórzy piszą, że Yamaha gra jasno, płytko i jazgotliwie. Szczerze to ja jestem bardzo wybredny i nie lubię rozjaśnień ani ostrości w dźwięku i uważam, że Yamaha prezentuje bardzo przyjemne granie. Nie jest jakoś rozjaśnione, nie jest suche i nie jest jazgotliwe! To Cambridge audio, który został mi polecany jako sprzęt o ciemnym charakterze grał zdecydowanie krzykliwie i ostro, do tego stopnia, że wszystkie sybilanty syczały powyżej granic wytrzymałości. Jeden wielki pisk, nie da osie tego słuchać. Yamaha była bardzo przyjemna w tej kwestii, nic tam nie syczało, była fajnie gładka i uprzejma dla nagrań gorszej jakości. Kurcze, gdyby nie ten bas..


Podsumowanie

Być może wyższe modele są lepsze pod kątem prezentacji basu, ale AS 501 został skreślony przeze mnie z uwagi na beznadziejny charakter tych niskich częstotliwości. Całkowita dyskwalifikacja. A szkoda, bo cała reszta była naprawdę świetna. Być może, jak ktoś podłączy do niego wielkie kolumny, z potężnym basiskiem, to nie będzie odczuwał braku basu. I może nie zwróci uwagi na to czy bas jest sprężysty czy płaski, ale dla mnie miało to duże znaczenie. Pamiętajcie, gusta są różne, i to, że mi się cos nie podoba, nie oznacza, że nie musi podobać się Wam. Ale sprawdźcie dźwięk Yamahy AS 501 zanim ją kupicie.

* * *

 

Mail

Zapraszam Cię do współpracy!

Jeśli chciałbyś podzielić się opinią dotyczącą swojego sprzętu to prześlij mi na mail recenzje. Chętnie opublikuję ją na stronie. Więcej możesz poczytać o tym w linku >>> Współpraca 

Mój mail to: dobluk@poczta.onet.pl

Recenzja wzmacniacza

Musical Fidelity recenzja opinie test

Brytyjski wzmacniacz Musical Fidelity M2si jest ze mną od początku roku. Przeczytaj

Kolumny głośnikowe

Kef r500 reklama testów

Kolumny podłogowe firmy Kef z serii R500 idealnie wpasowały się w mój system. Poczytaj

Wyślij recenzje swojego sprzetu!

Zdjęcie sprzętu audio

Zapraszam Cię do współpracy - razem przekazujmy opinie o swoich sprzętach >>> link

Powrót do góry