Baner blogu audio z gramofonem

Recenzja amatorska zestawu Rotel: Przedwzmacniacz RC-1572 MKII i końcówka mocy RB-1552 MkII. Test, opinia.

Zestaw Rotela miałem u siebie przez kilka miesięcy. Przetestowałem go najlepiej jak sie da i niestety uznałem, że to nie jest sprzęt dla mnie.. Mógłby być idealny, jednak miał jedną wadę, która go zdyskwalifikowała.

Zacznę od tego, że mam określony typ grania, daleki od przesadnej "audiofilskości". Większość odsłuchiwanych i testowanych przez mnie audio jest dla mnie za jasnych, zbyt szczegółowych i zbyt podgrzanych na wokalu. Ja wole, jak gra to "po ludzku", normalnie, bez jakieś przesady, przybliżenia sceny i wnikliwej analityczności. Ma to mieć fajny bas, dobrą dynamikę, przyjemną barwę, niemeczący wokal, bez przesadnych audiofilskich zapędów.

Wybrałem sobie zestaw Rotela: przedwzmacniacz RC-1572 MKII i końcówka mocy RB-1552 MkII na podstawie odsłuchów w salonie. Zwiedziłem tego dnia kilka sklepów i słuchałem kilkunastu wzmacniaczy. Nic mi sie specjalnie nie podobało. Były słuchane lampy, hybrydy, wzmacniacze w klasie D i dobre tranzystory.. i nic.. Może jedynie Denon PMA 1600 i Unison research unico primo grały całkiem fajnie, ale Denona kiedyś miałem i miał problem ze zbytnim przegrzewaniem się a Unison nie miał regulacji barw, którą jednak lubię. Na koniec trafiliśmy do salonu, gdzie pan włączył nam tytułowego Rotela i zagrało to wspaniale. Był dobry bas, przyjemne brzmienie (słuchany do porównania NAD w klasie D był bardziej drażniący), neutralna barwa (słuchany do porównania Hegel był zdecydowanie jaśniejszy), szczegółowość bez przesadyzmu (Hegel był bardziej analistyczny), wokal o odpowiedniej wielkości i lokalizacji (czyli nie za głośny i nie wypchany do przodu) - ideał. Biorę!

 Rotel 1552 i 1572

 

Przedwzmacniacz Rotel RC-1572 MKII i końcówka mocy Rotel RB-1552 MkII. Dźwięk

Z reguły jest tak, że jak sprzęt jest nowy to może nie grać zbyt dobrze, ponieważ musi sie wygrzać. Zaleca sie około 100 godzin grania, aby uzyskać prawidłowe brzmienie. I faktycznie, po wyjęciu z pudła i podłączeniu kolumn (Audio Physic Classic 8), dźwięk był lekko przytępiony i ostry. Pomysłem - "okej, pogram trochę i dźwięk sie poprawi". I faktycznie, po miesiącu słuchania zniknęła mgiełka, dźwięk zrobił czystszy (ale nierozjaśniony). Bas zrobił sie solidniejszy, uderzenia nabrały mocy. Pozostał jednak jeden szkopuł - syczenie typu psss. Nadal odczuwałem wyraźne mocne kanty oraz wybicia sybilantów! Nie było to gładkie granie, gdzie można było doznać ukojenia tylko bardzo szkliste brzmienie, gdzie było słychać pełno psss, tssss, sssss. Najgorsze jednak było to, że owe dźwięki było słychać głośniej niż całą resztę muzyki! Pojawiały sie piki (wybicia) ponad poziom dźwięku. Jakby były przesterowane. Ja wiem, że sybilnat to głoska, która z natury jest bardziej dźwięczna, ale na innych sprzętach tak to nie gra! Poza tym, syczenie nie dotyczyło tylko złych realizacji a wszystkich piosenek. Nie było też istotne, jakie jest źródło i połączenie. Nie było znaczenia, czy są to nowe czy stare piosenki, czy streaminguje muzykę z tidala, z komputera (przez usb) czy gram z cd, czy podłączam przez RCA czy przez kable cyfrowe - syczy i syczy... Co chwile było słychać wybijające sie psss, tssss, ssss, ccccc.

Nie poddałem się jednak i dałem Rotelowi więcej czasu - niech pogra. Zobaczymy. "Wygrzewałem" go trzy miesiące.. i nic... Zero zmian. Zacząłem zmieniać kable w nadziei, że coś nimi skoryguję, ale poza minimalnymi zmianami efektu nie było. Wymieniałem kable zasilające, głośnikowe, połączeniowe, ethernet. Zmieniałem kable łączące przedwzmacniacz z końcówką mocy (były różne XLR-y oraz różne RCA). Sprawdzałem także inne kolumny, bo myślałem, że może Rotel nie dogadał sie z moimi Audio Physic. Ale też to nic nie dało. Syczy i syczy.

Faktem jest, że mój słuch jest dość wrażliwy. Przykładowo mam znajomych, którzy słuchali tego Rotela u mnie i nie odczuwali problemu ze słuchaniem takich sybilantów. Inni znajomi z kolei, podobnie jak ja, łapali sie za uszy, gdy słyszeli ssss. Jeśli zatem ktoś sie zdecyduje na Rotela, warto aby najpierw sprawdził, czy nie będzie go drażnić. Mi akurat owo syczenie przeszkadzało rozkoszować sie muzyką. Byłem zmuszony sprzedać sprzęt. Szkoda, bo poza tym syczeniem to dźwięk Rotela był bliski mojemu ideałowi.

 

Jak gra Rotel poza syczeniem?

Przede wszystkim bardzo podobało mi się to, że dźwięk był przyjemny. Brzmienie instrumentów jak i wokali było po prostu bardzo komfortowe. Ładne. Dobrze sie tego słuchało i nie męczyło. Na Pioneerze mam tak, że po dłuższym słuchaniu mam dosyć muzyki i chcę ciszy. Z Rotelem słuchałem cały dzień i nie miałem przesytu czy dyskomfortu (z uwagi na sybilanty słuchałem gównie muzyki instrumentalnej...). Jak pisałem wyżej, porównując w salonie Rotela z Nadem to zdecydowanie ładniejszy dźwięk płynął z Rotela.

Wokal prezentowany przez Rotele RC-1572 MKII i RB-1552 MkII nie narzucał sie zbytnio. Nie był sztucznie duży, pogłośniony i wysunięty do przodu. Był normalny. Scena muzyczna nie była jakoś przesadnie wielka, wysoka i głęboka, ale było czuć, że to już lepsze brzmienie niż jakiś zwykły sprzęcik. Miałem wcześniej na testach w domu Marantza 8006 i w porównaniu do Rotela to Marantz grał potężniej, szerzej i wyżej. Posiadałem też Denona PMA 1600 i ten grał zdecydowanie mocniej, bas miał większą silę uderzenia.

Jeśli chodzi o bas to Rotel daje fajny bas, ale nie jest on jakoś super mocny. To taka dobra szkolna czwórka. Przykładowo, jak podłączyłem zwykłego Pioneera A40, który ma bas lekko napompowany to muzyka zabrzmiała potężniej. Rotel przy Pioneerku brzmiał nieco słabiej. Miał jednak większą różnorodność tego basu, bo odczuwałem różne jego odcienie i wybrzmienia, czego na Pionerze nie dało sie wychwycić. Bas Rotela był nieco głębszy i miał fajny charakter - sprężysty, wybrzmiewał do przodu, nie był ani zbyt konturowy ani zbyt zaokrąglony. Taki "akuratny". Ważne jednak było, że przy dużej głośności bas z Rotela nie gubił sie i utrzymywał swoją siłę, a bas z Pioneera miał z tym problem.

Dużą rolę w kształtowaniu basu odgrywały kable. Połączenia przedwzmacniacza RC-1572 MKII z końcówką mocy Rotel RB-1552 MkII za pomocą solidnych XLR oraz zamontowanie grubych kabli głośnikowych (4,00mm2) sprawiło, że bas wyraźnie "zmężniał".

Wysokie tony nie były zbyt mocne, nie świdrowały uszu. Marantz, zwłaszcza po włączeniu trybu direct, rozświetlał je dość mocno, do tego stopnia, że aż mnie bolało. Tu w Rotelu nie było z tym problemu. Były wyraźne, fajne, ale nie przejaskrawione i przesadne.

 

Kable połączeniowe między przedwzmacniaczem Rotel RC-1572 MKII a końcówką mocy Rotel RB-1552 MkII

Łączyłem przedwzmacniacz Rotel RC-1572 MKII z końcówką mocy Rotel RB-1552 MkII za pomocą kabli RCA oraz XLR. Zdecydowanie lepiej brzmiało to na XLR. Najlepszym połączeniem okazały sie dla mnie Chordy Clearwaye. Moje ulubione Tellurium Black zupełnie sie tu nie sprawdziły. O ile w innych sprzętach tellurium black pokazuje głębie i masę tak tu zrobiło sie duszno, dźwięk był stłumiony, zlany i nieprzyjemny. To było dziwne! I było tak zarówno na RCA jak i XLR (bo miałem telluriuma w obu wersjach). Nie wiem czy Rotel nie jest "kompatybilny" z tellurium czy coś, ale grało to okropnie. Cardas, Viablue, Ricable i Chord sprawdziły się z Rotelem bardzo dobrze.

 

Wejścia RCA syczą bardziej niż cyfrowe

Podczas zabawy ze zmianą kabli zauważyłem bardzo dziwną rzecz. Otóż syczenie sybilantów było bardziej nasilone w połączeniu analogowym niż cyfrowym. Do tej pory, jak miałem wzmacniacze mające na pokładzie wejść analogowe i cyfrowe, to gładszy dźwięk był na rca. Coaxial i toslink nasilały trochę wyrazistość i syczenie. A tu w Rotel było odwrotnie.. Podłączałem różne kable RCA, od tellurium, przez cardas, po supre i zwykły czarny kabelek. Ciekawe... Coś mi sie wydaje, że Rotel w tej nowej wersji przedwzmacniacza chciał przedobrzyć z wyrazistością i cos tak podkręcili ze przesadzili... Zamiast trzymać sie dobrej zasady złotego środka, mówiącej o tym, że "za dużo to taki sam błąd jak za mało" to poszli z prądem mody i zrobili przesadnie wyrazisty dźwięk, który niesie ze sobą skutki uboczne w postaci syczenia sybilantów. Eh.. a tak mogło być pięknie...

 

Rotele przedwzmacniacz RC-1572 MKII i końcówka mocy Rotel RB-1552 MkII a Pioneer A-40

Porównując Pioneera do zestawu Rotel, moją uwagę przykuła taka rzecz, że po przełączeniu na Pioneera odczuwałem większą swobodę wybrzmień. Rotel wydawał mi sie taki lekko przytrzymany, stonowany. Pioneer leciał pełną piersią, a Rotel grał tak z lekko wciśniętym hamulcem. W pierwszym wrażeniu powiedziałbym, że wole Pioneera, bo jest bardziej efektowny, ale być może ta cecha Rotela wpłynęła na komfort słuchania i nie męczyło na dużych odsłuchach - ? Hmm, tego nie wiem, ale zdecydowanie była tu różnica.

 

Podsumowanie. Rotele przedwzmacniacz RC-1572 MKII i końcówka mocy Rotel RB-1552 MkII

Podsumowując moje wrażenia dotyczące zestawu: przedwzmacniacz Rotel RC-1572 MKII i końcówka mocy Rotel RB-1552 MkI, mogę wyrazić ubolewanie, że gdyby nie te syczenie, to bym nigdy nie rozstał sie z tym sprzętem.. Bardzo mi go szkoda. Nie wiem, jak oni to zrobili w salonie, że tam grało lepiej. Sprzęt był u nich połączony z głośnikami KEF R7. Być może nie były one do końca wygrzane a wiem, że te KEFy mogą maskować syczenie. Miałem w domu modele R300 i R500 i jak były świeże to sybilatnów nie było słychać. Dopiero po czasie, gdy kolumny się wygrzały to ostrości dawały o sobie znać. Także, być może to jest to. A może mieli inne kable.. Wiem, że zestaw był łączony u nich jakimiś drogimi Audioqestami srebrzonymi (chyba model Green, za kilka tysięcy). Głośnikowe kable też mieli z wysokiej półki, znacznie przekraczającej cenę Rotela.. No mnie nie stać na takie akcesoria.. Podłączałem sprzęt za pomocą przystępnych dla mnie kabli wśród których znalazły się Tellurium Q, Chord, Viablue, Ricable, Cardas, Qed, Supra. I w żadnej konfiguracji sie nie sprawdziło.. A uważam, że są to bardzo dobre kable i sprzęt powinien grać z nimi prawidłowo. A nie grał... Stąd, mimo wielu zalet, muszę napisać, że z uwagi na nasilone syczenie nie polecam zestawu Rotel przedwzmacniacz RC-1572 MKII i końcówka mocy Rotel RB-1552 MkII

ps. Pamiętajcie, że to jest moja subiektywna ocena. Komuś innemu brzmienie Rotela może wydać sie bardzo dobre.

ps.2. Ciekawy jestem innych konfiguracji z kolumnami. Ja miałem okazje sprawdzić tylko dwa zestawy kolumn. Być może z innymi głośnikami zagrałoby to lepiej i nie było by tego syczenia.. Jeśli ktoś z Was posiada taki zestaw Rotela i gra to dobrze to napiszcie do mnie - podzielę sie tym na blogu.

 

Testowane na zestawie audio

  • Kolumny: Audio Physic Classic 8
  • Streamer: Yamaha NS -P303
  • Interkonekt: coaxial Chord Clearway
  • Kable głośnikowe: Ricable U40, Supra Ply 3.4S
  • Kable zasilające: Supra Lorad 1.5, podłączone bezpośrednio do gniazd w ścianie Furutech FP-SWS G

* * *

 

Mail

Jeśli masz pytania to napisz!

Jesli masz pytania odnośnie sprzętu, kabli lub innych rzeczy dotyczących audio, to śmiało pisz. Chętnie pomogę i podzielę się doświadczeniami (o ile będę wiedział coś na temat, o który pytasz). 

Mój mail to: badabumblog@gmail.com

Dwa budżetowe wzmacniacze

Yamaha 701 i Pioneer A40

Różnica w dźwięku pomiędzy Pioneerem A40 a Yamahą AS701  Przeczytaj

Polski wzmacniacz tranzystorowy

Wzmacniacz Fezz audio torus 5060 tył

Test wzmacniacza Fezz audio Torus 5060 po miesiącu użytkowania. Zobacz

Kolumny w stylu vintage od JBL

JBL Classic L82

Relacja z odsłuchów JBL Classic L82 w salonie Audiotop spod Poznania >>> link

Powrót do góry