Wzmacniacz Pioneer A30, recenzja amatorska

To był mój pierwszy wzmacniacz jaki miałem. Wcześniej, przez nim, grał u mnie amplituner Onkyo. Przesiadka na Pioneera dała kolosalną poprawę dźwięku, zwłaszcza w basie!

Recenzja ta jest pisana chyba tylko z sentymentu, ponieważ model ten nie jest już produkowany i nie da sie go kupić. Postaram się jednak odnieść ten model do aktualnego modelu, A40, którego posiadam. A zatem zaczynamy.

Pioneer A30

 

 

Różnice miedzy amplitunerem Onkyo a wzmacniaczem

Bardzo lubiłem Onkyo, był ze mną prawie 8 lat. Ogólnie wszystko było fajnie, ale brakowało mi basu. Miałem podłączone głośniki KEF C5, małe podłogówki, klasy marketkowskiej, i to na nie zrzucałem lekko winę za ten bas. Dokupiłem nawet subwoofer KEFa ale jakoś nie pasowało mi to buczenie woofera. Nie nadążało za muzyką tylko tłukło sie po podłodze ni to w rytm ni w nic. Do filmów było spoko, bo jak były sceny akcji i wybuchy to wbijało w fotel. Ale do muzyki zupełnie nie. I tak Onkyo sobie pogrywało u nas od czasu do czasu. Nie byłem wtedy takim miłośnikiem muzyki jak dziś i nie musiałem jej słuchać codziennie. Teraz dzień bez muzyki to dzień stracony.

Przyszedł jednak czas, aby zmienić sprzęt. Przeprowadziliśmy sie z żona do własnego mieszkania i chcieliśmy kupić sobie fajny wzmacniacz. Wybór padł na Pioneera A30. Był to jego czas, było o nim głośno i miał dużo dobrych opinii. Kupiłem, podłączyłem i szczeka opadła! Bas jak marzenie!!! Silny, mocny, sprężysty. Cudo! Zakochałem sie w nim. Żona tez! Do dziś uważam, że Pioneer z głośnikami KEFa na kablach głośnikowych QED Classic prezentuje piękny basik. Ja dla sentymentu mam w domu moje stare KEFy C5 i wzmacniacz Pioneera A40, z kolei zona ma naszego A30 i drugą parę KEFów C5, które dokupiliśmy jakiś czas później :) Dźwięk jest fenomenalny. Wszystko mi sobie w nim podoba. Może nie jest jakoś wielce rozdzielczy, nie ma jakieś wielkiej przestrzeni, ale jest po prostu fajny. Normalny, energiczny, wyraźny, nic nie piszczy, nie jazgota. Leci jak torpeda i wywołuje banana na twarzy. Jak trzeba to walnie mocą a gdy trzeba wprowadzić w delikatny klimat to i tu sobie radzi. Onkyo dawało bardzo słaby bas. Nie wybrzmiewał on tak dobrze. Nie wypychało go do przodu. Jak przychodziło do momentu kulminacji i tego momentu, kiedy bas miał "przywalić" to był niedosyt, że nie było tego walnięcia. A w Pioneerze było to spełnienie i to na wysokim poziomie. Az sie chciało słuchać. I od tego czasu słuchaliśmy bardzo dużo :)

 

Porównanie Pioneera A30 do A40

Nasz ukochany wzmacniacz zepsuł sie po niecałych 3 latach. Padł potencjometr balansu. Pojechał do serwisu, ale powiedzieli nam, że nie ma juz takich części i nam go nie zrobią. Kupiliśmy wiec Yamahe 501, którą bardzo szybko odsprzedałem i wróciłem do firmy Pioneer. Szczerze to byłem lekko zrażony tym, że wzmacniacz zepsuł sie tak szybko. Onkyo grał u mnie bardzo długo i co ciekawe, gra do dziś! Co prawda ma nowego właściciela ale wiem ze gra bezawaryjnie! Czyli to juz kilkanaście lat!! A Pionek.. Hm.. No i spróbowałem z Yamahą ale to zupełnie nie mój typ i zaryzykowałem z A40-stką. I tu wróciło moje granie. Wróciło - i to jakby na sterydach!!!!! Czemu? Bas w czterdziestce jest jeszcze bardziej podkręcony!! Jest bardziej nadmuchany. W sumie.. fajny :) Początkowo było dziwnie ale szybko sie przyzwyczaiłem i spodobał mi sie również.

A co z A30? Znajomy informatyk, który zajmuje sie także naprawą sprzętów, znalazł gdzieś na amazonie oryginalną cześć do mojego wzmacniacz, kupił i mi zrobił. I to za jakieś śmieszne pieniądze. I sprzęcik gra do dziś! To juz kolejne kilka lat.

Co jeszcze rózni A30 od A40? Od strony technicznej mamy w nowszym modelu wejścia cyfrowe. Jest podłączenie na kabel optyczny i coaxialny. Początkowo myślałem ze mi sie nie przydadzą, ale korzystam z nich. Ogólnie wolę klasyczne połączenia ale wpiąłem do niego stare DVD od Onkyo, które ma całkiem dobry laser i przerzuciłem sobie dekodowanie sygnału do wzmacniacza. I powiem ze efekt jest przyzwoity. Jako drugi zestaw do zabawy służy mi doskonale.


Podsumowanie

Pioneer A30 jest dla mnie rewelacyjnym sprzętem. Uwielbiam jego dźwięk, który co prawda nie predysponuje do jakiś audiofilskich wzniesień ale prezentuje dobrą normalną szkolę grania. Bez żadnych ceregieli. Jest moc, jest energia, i jest radocha. Nic mi więcej nie było trzeba. Dziś, mając u siebie kilka wzmacniaczy z nieco wyższej polki typu Cambridge Audio CXA 80 czy Musical Fidelity m2si tęsknie do czasów, kiedy muzyka była po prostu muzyką i nie szukałem w niej takich szczegółów jak teraz.. O ile Musicial jest godnym następną mojego Pioneera o tylko Cambridge średnio mi podszedł i zdecydowanie wolałbym wrócić do Pioneera. Grało zbyt ostro, za jasno i za bardzo jazgotliwie. Mocno syczał na sybilantach, co tłumaczono mi ze jest bardzo analityczny i gra średnicą... Nie mój typ zupełnie. Pioneer to Pioneer. I tyle. Szkoda tylko ze technicznie nie postarali sie lepiej go zrobić. Widziałem w internecie, że ta wada dotyczyła większej ilości egzemplarzy. Jakiś element był tak felerny. Nie znam sie aż tak na tym, ale uważam, że lekko dali ciała. Szkoda. Bo być może do dziś Pioneer A30 byłby u mnie :)

* * *

 

Mail

Zapraszam Cię do współpracy!

Jeśli chciałbyś podzielić się opinią dotyczącą swojego sprzętu to prześlij mi na mail recenzje. Chętnie opublikuję ją na stronie. Więcej możesz poczytać o tym w linku >>> Współpraca 

Mój mail to: dobluk@poczta.onet.pl

Recenzja wzmacniacza

Musical Fidelity recenzja opinie test

Brytyjski wzmacniacz Musical Fidelity M2si jest ze mną od początku roku. Przeczytaj

Kolumny głośnikowe

Kef r500 reklama testów

Kolumny podłogowe firmy Kef z serii R500 idealnie wpasowały się w mój system. Poczytaj

Wyślij recenzje swojego sprzetu!

Zdjęcie sprzętu audio

Zapraszam Cię do współpracy - razem przekazujmy opinie o swoich sprzętach >>> link

Powrót do góry