Baner blogu audio z gramofonem

Wzmacniacz Marantz PM 8006. Test, recenzja amatorska.

To pierwsze moje spotkanie z firmą Marantz. Nigdy jeszcze nie miałem przyjemności słuchać tych sprzętów ale przyznam, że duuużo o nich czytałem. Wybrałem na testy model 8006, ponieważ jest to wzmacniacz całkowicie analogowy, bez jakichkolwiek dodatków, co w mojej ocenie podnosi wartość tego, co ma w sobie zamontowane.

Zanim opisze moje wrażenia to krótko wspomnę, że o Marantz 8006 znalazłem różne opinie - że gra ciemno, że gra ciepło, że gra chłodno, że gra jasno, że gra analitycznie, że gra gładko.. No ludzie! Zdecydujcie się! Ja nie wiem, czy słownik terminologii audio jest zbyt trudny, czy co ale skąd tak różne oceny? Ja rozumiem, że efekt finalny zależy od całego systemu, ale chyba można doszukać się jakiś wspólnych cech. No ale tak to bywa z recenzjami i opiniami w Internecie. Nie raz juz tak miałem, że różni autorzy opisywali sprzęt zupełnie inaczej,. Jeden pisał, że cos ma stonowane wokale a inny, że wokale są bardzo otwarte i jasne...Także trzeb a samemu sprawdzić, jak coś gra. Ja szukam sprzętu co zagra ciemną barwą, dużą głębią, ze stonowanymi wokalami i dobrym basem. No i jak podłóg tego wypadł Marantz PM 8006?

 

Marantz PM 8006

 

Marantz PM 8006. Dźwięk

No nie jest to mój styl grania. Nie gra tak, jakbym chciał, co nie znaczy, że nie jest fajnie. Przyznam, że byłem bardzo pozytywnie zaskoczony i długo słuchałem muzyki na tym sprzęcie. naprawdę można polubić taka prezentacje i wcale sie nie dziwie dobrym opiniom na temat tego sprzętu.

Jak to zgrało? Przede wszystkim potężnie. Od razu było czuć solidny bas. Recenzenci piszą, że jest on okrągły, nie jest konturowy i nie nadaje sie do szybkiej "jazdy". Dementuje to, bo dymamika jest doskonała. Słuchałem wielu dyskotekowych utworków i energia była jak trzeba. Z tym zaokrągleniem to by też nie przesadzał - myślę, że nikt z normalnych ludzi nie będzie sie doszukiwał problemów. Nie są to bowiem jakieś wyraźne odstepstwa od normy. Dla mnie było fantastycznie.

Bas ma niesamowitą silę. Jest w nim głębia. Uderzenia są mocne jak dzwon. To nie jest płytkie pukanie w bębenek. Jak jest walnięcie to aż czuć spełnienie i satysfakcje. To lubię. No i jest go dużo. Ta podstawa basowa jest dla mnie doskonała.

Do tego muzyki jest dużo. Marantz gra naprawdę szeroko. To jest chude pitu pitu. To mamy do czynienia z wielkim spektaklem. Porównując go do niedawno testowanej Yamahy AS1200 to niebo a ziemia. Yamaha grała chudo a Marantz pokazuje pełnie grania. Duzy plus dla niego.

Co więc mi nie pasuje? Wokale. Są one .. jasne i bardzo czyste. Nie wiem, czy zrobili to specjalnie, czy co, ale czuć bardzo duży kontrast miedzy basem a wokalami. Bas ma klimacik ciepła i masy a wokal wybija w górę i jest rozjaśniony. Mamy ogień i lód. Ma to swój urok, wiem, że można to lubić ale.. no to nie moje granie. Gdyby wokale nabrały nieco "męskości" to byłby dla mnie idealny wzmak. Ale niestety - są one.. japońskie :) Jasne. Ale nie oznacza to, że są meczące. Jasność nie jest tu negatywna. Nadaje ona lekkości. Wokale są bowiem bardzo delikatne, gładkie i przyjemne - tu złego słowa nie mogę powiedzieć. Jest to bardzo kulturalne granie.

Czy dźwięk jest analityczny? Analityczność kojarzy mi sie z czymś nieprzyjemnym, technicznym - tu tego nie ma. Tu jest bardzo przyjemnie. Ale domyślam sie, że wiele osób określa tak szczegółowość grania - i tu odpowiem "tak", marantz gra szczegółowo i detalicznie. Wszystko ładnie i wyraźnie słychać. Wazne było dla mnie jednak to, że nie zabija to słabszych jakościowo nagrań. Wspomniana wcześniej Yamaha niszczyła totalnie grosze utwory. Brzmiały one na niej jak wyprute z emocji mp3. A marantz daje dużo fun-u. Jest bit, dynamika - każdy utwór zagrał ze smakiem. Nawet moje stare Smokie i Andrzej Rosiewicz. Do tego muszę dodać, że Marantz nie syczy na sybilantach, czyli na głoskach typu s i c. Jestem na to wyczulony.

Przykładowo cambridge audio bardzo syczał i nie mogłem tego słuchać. Marantz PM 8006 gra znacznie lepiej, nie było syczenia. A jeśli komuś sie ono pojawia to nie jest to spowodowane przez wzmacniacz.


Marantz PM 8006. Inne plus

Na uwagę zasługują jeszcze dwie rzeczy. Pierwszą są gniazda głośnikowe, które bardzo mi sie spodobały. Solidne, masywne - super. Drugą jest to, że wzmacniacz prawie sie nie grzeje! Ja nie wiem, jak to jest zrobione ale męczyłem do długo i dużo a on nawet nie dostał zadyszki. Był lekko ciepławy (nawet nie ciepły). Bardzo mi sie to podoba. Nie lubię, jak wzmacniacz zachowuje sie jak farelka i nagrzewa mi pokój.


Marantz PM 8006. Wady

Czy coś mogę mu zarzucić obiektywnego? Bo jak wspominałem, nie spodobała mi sie jasna prezentacja wokali ale to jest raczej kwestią gustu. Myślę, że mógłbym sie czepić tych plastikowych boczków. No nie przemawiają do mnie totalnie. Z daleka wygląda to fajnie ale z bliżej perspektywy są dla mnie tandetne. Do tego napisy na plastikach są nieco inne niż na metalowej części. Nie podobał mi sie też.. guzik Power - też taki plastikowy. Niby nic, ale jak wspominałem, cenię solidność. Mimo to najważniejsze są bebechy i myślę, że tam nie oszczędzali na elementach.


Marantz PM 8006. Podsumowanie

Ciepły, ciemny, jasny? Nie można określić charakteru marantza jednym słowem. Trzeba bowiem powiedzieć, że bas jest masywny i ciepły a średnica i wysokie są jasne i otwarte. Otrzymujemy więc dźwięk ciepło-jasny z dobrą dynamiką, gładkością i kulturą grania. I to może sie podobać. Myślę, że wiele osób będzie z tego dźwięku zadowolonych. Ja niestety musze szukać dalej, ale cieszę sie, że miałem okazje poznać Marantza PM 8006.
Na testy użyczył mi go sklep Etudia ze Świebodzina, któremu dziękuje i który każdemu polecam. Tu link do sklepu: Etiuda audio

 

Marantz. Dodatek

Muszę sie odnieść do recenzji na You Tube prezentowanej przez Zero fidelity, gdzie facet mówi, aby nie włączać trybu direct, ponieważ tony wysokie stają sie bardzo ostre. A więc włączyłem sobie tryb Direct i ... faktycznie nie powinienem. Ale według mnie charakter wysokich tonów nie staje sie agresywny - jest ciągle taki sam. Po prostu tych tonów jest dużo więcej. Rozprzestrzeniają sie aż po sam sufit, podczas gdy na wyłączonym direct sięgają jakby do polowy pokoju. Najbardziej odczułem to stojąc, gdzie miałem wrażenie jakbym był w wielkiej bańce wysokich tonów. Miało to swoje uroki zwłaszcza przy muzyce klasycznej. Czułem sie jakbym dosłownie był na koncercie. Ale na co dzień do normalnej muzyki to raczej bym tego nie włączał.

* * *

 

Mail

Jeśli masz pytania to napisz!

Jesli masz pytania dotyczące sprzętu, kabli lub innych rzeczy dotyczących audio, to śmiało pisz. Chętnie pomogę i podzielę się doświadczeniami (o ile będę wiedział coś na temat, o który pytasz). 

Mój mail to: badabumblog@gmail.com

Recenzja wzmacniacza

Musical Fidelity recenzja opinie test

Brytyjski wzmacniacz Musical Fidelity M2si jest ze mną od początku roku. Przeczytaj

Kolumny głośnikowe

Kef r500 reklama testów

Kolumny podłogowe firmy Kef z serii R500 idealnie wpasowały się w mój system. Poczytaj

Wyślij recenzje swojego sprzetu!

Zdjęcie sprzętu audio

Zapraszam Cię do współpracy - razem przekazujmy opinie o swoich sprzętach >>> link

Powrót do góry