Streamer Cambridge Audio CXN v.2. Test. Recenzja amatorska 

Był w moim zestawie przez prawie rok. Zastąpił Yamahe NP-S303 a został wyparty przez .. Onkyo NS-6170. Ogólnie dobrze go wspominam i ma u mnie mocną czwórkę.

Zanim kupiłem omawiany streamer miałem Yamahe NP-S303 połączoną ze wzmacniaczem Cambridge Audio CXA 80. Było ogólnie bardzo przyzwoicie ale nieco syczały mi sybilanty. Naczytałem się dużo pozytywnych opinii o Cambridge audio CXN v2, że jest taki super świetny i wymieniłem swoją Yamaszkę. Czy to coś pomogło? Hmm.. niewiele to wniosło w kwestii sybilantów. Niestety. Dzwiek może był nieco głębszy ale jakieś wielkiej przepaści jakościowej, porównywalnej z przepaścią cenową to nie było. Grało fajnie, neutralnie ale bez większych rewelacji. Dużym plusem sprzętu był wyświetlacz, co pomagało mi przemieszczac sie po menu, zwłaszcza że nie używam w domu wifi i nie mam aplikacji Cambride'a w telefonie.

 

CXN


Streamer Cambridge audio CXN v.2 ma duzo połączeń, wejść i wyjść. Ciekawą opcją jest to, że moze służyć jako przetwornik cyfrowo analogowy. Można wiec wpiąć do niego komputer przez kabel cyfrowy i wyjść sygnałem analogowym do wzmacniacza. Ale czy było mi to potrzebne? Zupełnie nie. Miałem go prawie rok i wcale z tego nie korzystałem. Być moze wielu osobom bardzo się to spodoba i będą z tego korzystać, ale ja chyba nie przyzwyczaiłem sie do takich nowinek. Ech, i poczułem sie teraz staro..


Wśród połączeń było także wyjście XLR, z którym nie miałem przyjemności do tej pory. Jako, że wzmacniacz Cambridge audio CXA 80 miał również możliwosc podpięcia takich kabli to spróbowałem i powiem, że dzwięk na nich był najlepszy. Bas był najbardziej masywny, kontrolowany i sprezysty. RCA szło słabiej a cyfrowe dawały więcej muzyki ale nasilały sybilanty powyżej granic wytrzymałości. Obsługa urządzenia była w miarę prosta i intuicyjna.


Czemu go sprzedałem? Po pierwsze wieszał mi sie dość czesto. Serwis podpowiadal mi, że może byc to wina routera i jakosci sygnału, co jednak na onkyo i yamaha nie miało miejsca.. Po drugie napisałem kiedyś na grupie facebookowej w sprawie syczących sybilantów i ktos odpisał mi, że znacznie przyjemniejszy dzwiek prezentuje tańsze Onkyo 6170. Zaciekawiło mnie to i wziąłem je na próbę do siebie. Cambridge od razu poszedł na sprzedaż. Onkyo moze i tańsze, może i bez "kolorofego" wyświatlacza i masy połączeń, ale dzwięk powalił mnie na kolana. Ta głębia, ten bas! Brzmi on może lekko jak napompowany ale ma to taki urok, że do dzis mi sie micha cieszy, jak słucham muzyki. Cambridge audio CXN grało w porównaniu z Onkyo chudziej i chłodniej. Być może jest to dla niektórych bardziej naturalne lub dostojne ale ja jednak lubie radoche jak słucham blusowych kawałków i gdy brzdęknie gitarka to chcę czuć ciarki na plecach. I z Onkyo to czuję, a z Cambridge nie bardzo.. Kwestia gustu. Każdemu polecam spróbowac i ocenić samemu.

 

* * *

 

Mail

Zapraszam Cię do współpracy!

Jeśli chciałbyś podzielić się opinią dotyczącą swojego sprzętu to prześlij mi na mail recenzje. Chętnie opublikuję ją na stronie. Więcej możesz poczytać o tym w linku >>> Współpraca 

Mój mail to: dobluk@poczta.onet.pl

Recenzja wzmacniacza

Musical Fidelity recenzja opinie test

Brytyjski wzmacniacz Musical Fidelity M2si jest ze mną od początku roku. Przeczytaj

Kolumny głośnikowe

Kef r500 reklama testów

Kolumny podłogowe firmy Kef z serii R500 idealnie wpasowały się w mój system. Poczytaj

Wyślij recenzje swojego sprzetu!

Zdjęcie sprzętu audio

Zapraszam Cię do współpracy - razem przekazujmy opinie o swoich sprzętach >>> link

Powrót do góry