Jakiś czas temu miałem przyjemność wziąć udział w konkursie i otrzymałem na testy kolumny podstawkowe Triangle Esprit Titus EZ. Kopiuje poniżej recenzję, jaką wtedy napisałem:

 

RECENZJA GŁOŚNIKÓW TRIANGLE ESPRIT TITUS EZ

Wiedziałem, aby nie zgłaszać się do testowania tych kolumn, bo coś czułem, że mi się spodobają i będę chciał je mieć :) No i się zakochałem i teraz zbieram na zakup... Ale zacznijmy od początku.

 

Pierwsze podłączenie

Głośniki przyjechały do mnie do pracy, gdzie również mam zestawik audio, na którym rozpocząłem testy. Docelowo będę je słuchać w domu, gdzie mam nieco lepszy sprzęt, jednak nie miałem cierpliwości, aby czekać aż wrócę do domu. W pracy mam podstawowy wzmacniacz Pioneera A-40 oraz marketowskie głośniki KEF-a model C5. Źródłem jest odtwarzacz strumieniowy Yamaha NP-S303 (gra Tidal i Deezer) połączony ze wzmacniaczem kablem światłowodowym QED-a. Kable głośnikowe: zwykłe podstawowe kable QED Classic, bez konfekcji. Gra to na co dzień po 12 godzin i można powiedzieć, że muzyczka po prostu leci sobie "w tle" nie angażując specjalnie naszej uwagi. Przepiąłem jednak szybko kabelki i podłączyłem Triangle. Włączyłem.. Reakcja mojej asystentki mówi wszystko - siedziała zajęta pisząc coś i jak rozległ się dźwięk z głośników Triangle podniosła głowę, spojrzała na mnie i z lekkim zdziwieniem ale ogromnym zachwytem powiedziała: "Wooo, jak to gra!!!!!". Faktycznie - dźwięk był fantastyczny, o niebo lepszy niż do tej pory. Malutkie triangle wydobyły przepiękny wokal, tak czysty, że aż ciarki przeszły. Leciał akurat Dire Straits z piosenką "All The Roadrunning". Był to przypadkowy utwór ale wystarczyło, aby nas zafascynować. Potem włączałem różne wybrane piosenki sprawdzając "jak to tu brzmi". W każdym repertuarze dźwięk odznaczał się ponadprzeciętnym pięknem - czysty, szczegółowy i pełny. Przy "obfitych utworach", bogatych w dźwięki, było słychać, że tej muzyki jest pełno! Niesamowite. Wspaniale wyszły utwory muzyki klasycznej (czasem lubię) - mnogość instrumentów wręcz otaczała a szczegółowość była wyczuwalna, jakby grane były w wersji Full HD (czy może teraz 4K :)

 

Triangle


Ciekawe było, że podczas słuchania na Trianglach nie drażnił żaden dźwięk - żadne trąbki, skrzypce czy inne instrumenty nie miały choćby cienia zbytniej jaskrawości i nie zakuły w ucho. Nawet gorsze nagrania i to z różnego repertuaru nie wprowadziły nawet odrobiny nieprzyjemnych dźwięków - fascynujące.


Jeśli chodzi o bas - bo tego byłem bardzo ciekawy - to trafił w moje serce! Energiczny, sprężysty i szybki. Nic nie buczy, nie zamula, nie dusi. Uderzenia pięknie czuć z głośniczków. A przy podkręceniu gałki głośności jest moc! Super. Nie lubię basu, który buczy i powoduje drganie całego pokoju jak to czasem miałem nieprzyjemność odczuć przy kolumnach podłogowych połączonych ze słabej jakości wzmacniaczem. Nie lubię tez basu płytkiego, który brzmi jak karton. I takiego tu nie ma! Jest on miły, bardzo sprężysty i szybki. Cudny!
Co więcej warto dodać? Pokój w pracy jest niewielki, ma 15 m2, więc zastanawiające było, jak te Triangle zagrają w większym pomieszczeniu. Czy tak samo dobrze?

 

Odsłuch docelowy

W domu mam następujący zestaw: wzmacniacz Cambridge audio CXA 80, odtwarzacz sieciowy NP-S303 (taki sam jak w pracy - moim zdaniem bardzo udany sprzęt i w dobrej cenie), interkonekty RCA Melodiki, głośniki: pierwszy komplet to Heco Aurora 700 połączone kablem Chorda Shawnline, drugi komplet to Dynaudio Emit M20 połączone QED-ami Silver Anniversary XT. Listwa zasilająca Gigawatt PF-1. Pomieszczenie to salon z kuchnią o powierzchni 25 metrów z tym, że miejsce odsłuchowe jest w obszarze 4 metry na 4,5 metra.


Triangle zostały podłączone w miejsce Dynaudio kablami QED-a. I tak jak na początku pisałem - zakochałem się! Fascynacja zrodzona w pracy przerodziła się w utwierdzone uczucie. Bałem się lekko, że 60-watowe głośniczki nie dadzą rady w większym pomieszczeniu ale w zupełności wystarczyły! Wypełniły cały pokój energiczną muzyką! Dźwięk z Triangli zasilanych przez Cambridge audio zyskał jeszcze bardziej na szczegółowości w porównaniu do Pioneera A-40. Wręcz krystalicznie było słychać wszystkie dzwoneczki i cyknięcia a szarpnięcia strun gitar brzmiały chyba lepiej niż na żywo :) Po prostu magia!


Wokale brzmiały równie pięknie, co w pracy - wyraźne, czyste, aksamitne. Głosy Lady Gagi w "Shallow" czy Whitney Houston w "I will always love you" były wręcz hipnotyzujące a jednocześnie tak przyjemne, że można się było rozkoszować nimi bez końca. Ogarniała nas błoga radość połączona z wielką fascynacją jakością dźwięku.


Na odsłuchy głośniczków przyjechała także moja mama, która mieszka w innym mieście, ponad sto kilometrów ode mnie. Nie jest miłośniczką muzyki, lubi cisze i nie ma nawet radia w domu, ale kazałem jej przyjechać, by usłyszała, co może ewentualnie stracić. Usłyszawszy pierwsze piosenki powiedziała z uznaniem: "pięknie to brzmi...". Potem zabrała mi komórkę (bo tam jest obsługa Tidala i Deezera) i sama wybierała utwory (Whitney to jej pomysł...). Słuchaliśmy muzyki pół soboty. Także już wiem, co kupić mamie na święta :)

Jeśli chodzi o bas to minimalnie się zmniejszył w porównaniu do odsłuchu w pracy, ale nadal jest wyraźny, bardzo przyjemny i sprężysty. Być może jest kwestia większego pomieszczenia albo posrebrzanych przewodów. Nie jest to jednak wielki problem, bo i tak jest bardzo przywozicie. Pamiętajmy też, że są to niewielkie głośniki podstawkowe i nie zabrzmią one miażdżącym basem. Mają swoje przeznaczenie i w tej roli sprawdzają się celująco! Wracając do basu to można powiedzieć, że uzupełnia on resztę dźwięków w sposób nienarzucający się zbytnio. Gra ładnie, urokliwie i z wielką klasą. Jest to przyjemne (wręcz bardzo) do kameralnego słuchania.

Dla mnie muzyka z tych Triangli była ukojeniem po ciężkim piątkowym dniu pracy, gdzie po 12 godzinach wróciłem zmęczony do domu i chciałem zwyczajnie odpocząć przy muzyce. Nie miałem siły na wielkie Heco tylko na przyjemny dźwięk przy "muzycznym kominku". Włączyłem sobie Ludovico Einaudi "Una Mattina" z filmu "Nietykalni" - i powiem, że to był balsam dla duszy. Zabrzmiało to tak przyjemnie, z takim smakiem, że nie chciało mi się odchodzić do głośników i zamiast iść spać to włączałem kolejne piosenki i słuchałem muzyki do później nocy :)

 

Wygląd

Wygląd nie jest raczej podstawowym kryterium oceny głośników, jednak w tym przypadku nie można przejść obok niego obojętnie. Są po prostu śliczne. Piękna fortepianowa czerń urzeka blaskiem. Trzeba jednak co dwa dni przetrzeć ściereczką, bo od razu widać kurz. Dodam, że producent dołącza miękką ściereczkę w zestawie :)
Co więcej odnośnie wyglądu? Dla mnie ważna jest zawsze jakość wykonania. Lubię rzeczy dopracowane i idealne. I tu nie mam się specjalnie do czego doczepić. Widać, że głośniki są zrobione na wysokim poziomie, wszystko wygląda bardzo porządnie. Urzekły mnie zaciski - nie dość, że prezentują się solidnie to jeszcze są bardzo wygodne w użytkowaniu. Zbudowane są ze szczotkowanego aluminium.

 

Triangle na tle CXA80

 

Zaciski triangli

 

Porównanie Triangli z Heco Aurora 700, Dynaudio Emit M20 i KEF C5.

Heco i KEF jako kolumny podłogowe oferują więcej basu, co raczej jest oczywiste - jednak nie zawsze więcej oznacza lepiej. W małym pomieszczeniu nadmiar basu może przytłoczyć i wówczas umyka radość słuchania. Co prawda w moim przypadku nie doświadczam takiej sytuacji, ponieważ długo walczyłem z konfiguracją Heco, aby nie zadusiły mnie swoją mocą i basem. Odpowiednie kable i zatkane bas-refleksy sprawiły, że słucha się ich przyjemnie. Jednak i tak grają one bardzo "dużym" dźwiękiem, na jaki nie zawsze jest siła i ochota. Stąd dokupiłem małe Dynaudio, aby móc zmienić charakter przekazu na bardziej kameralny i delikatny. Triangle w porównaniu do Dynaudio mają przyjemniejsze wokale. Są one bardziej ciepłe i nic w nich nie razi. W Dynaudio jest jakby ostrzej. Bas w Trianglach jest nieco mniejszy w porównaniu do Dynaudio, bo te uderzają mocniej i czuć lekkiego "pazura". Nazywam je "małymi diabełkami". Z kolei Triangle nazwałbym "ukojeniem dla duszy":) Mają w swoim dźwięku taki urok, że się człowiekowi miło w środku robi.


Wracając do basu to w przypadku testowanych Triangli nie liczy się jego ilość a jakość. A ta jest doskonała. Bas jest miły, sprężysty i zgrywa się z całością tworząc dźwięk o idealnych proporcjach.

Warto dodać, że Triangle są bardzo łatwe do zasilenia. Nawet tani wzmacniacz Pioneera o niewielkiej mocy 30 W przy 8 Ohmach nie miał żadnych problemów z ich napędzeniem. Jak zasila KEF-y to jest lekko ciepły. A jak zasilał Dynaudio Emity to był jeszcze cieplejszy. Przy Trianglach w ogóle się nie zagrzał a dźwięk dosłownie wyrywał się z nich i urzekał cudowną czystością.

 

Podsumowanie

Bardzo dobre głośniki podstawkowe z wyższej półki do kameralnego słuchania. Brzmią wyraźnie, czysto i ciepło. Są bardzo bogate w detale. Słucha się ich z wielką przyjemnością. Można spędzić z nimi długie godziny i wciąż cieszą. Nastrajają uczuciem piękna i sprawiają, że wiemy, iż mamy do czynienia ze sprzętem wysokiej jakości.

Oceny (skala szkolna 1-6)

Wokale: 6 (Wokale są niezwykle czyste i bardzo przyjemne dla ucha. Wywołują ciarki na plecach i ciepło na sercu)

Instrumenty: 6 (Instrumenty brzmią wyraźnie i urokliwie. Dźwięk z głośników jest bardzo szczegółowy, słychać każde cyknięcia. Można to porównać do oglądania obrazu w bardzo wysokiej rozdzielczości. Do tego instrumenty są jakby "namacalne". Struny gitarki dosłownie czuć przed sobą)

Bas. Jakość basu: 6 (Bas jest przyjemny i sprężysty)

Bas. Moc basu: Ocena 4+ (oczywistym jest, że niewielka kolumna podstawkowa nie wydobędzie z siebie potęgi uderzeń. Nie to jest jej celem).
Wykonanie: 6 (pierwsza liga)

 

Dane techniczne

  • Głośniki wysokotonowe: 1x 1 cal (25mm) tweeter z serii TZ2500 - tytanowa kopułka połączona z komorą kompresyjną z wykorzystaniem nowego profilu tuby rozpraszającej i zmodyfikowanego korektora fazy
  • Głośniki średnioniskotonowe: 1x 5.25 cala (13.3mm) dedykowany głośnik z wyprofilowanym stożkiem z masy celulozowej i z półzawiniętym zawieszeniem wykonanym z unikalnego połączenia gumy i pianki
  • Bas-refleks: Tył
  • Impedancja: 8 Ohm
  • Skuteczność: 90dB
  • Moc ciągła (RMS): 60W
  • Pasmo przenoszenia: 55 - 22.000Hz
  • Częstotliwość podziału zwrotnicy: 3100Hz
  • Wysokość: 31.3cm
  • Szerokość: 15.7cm
  • Głębokość: 26.7cm
  • Waga: 5.9kg

 

Za chwilę pakowanie do kartonu

Kończąc relację z testowania głośników muszę napisać, że przygrywa mi właśnie piosenka, od której zaczęła się ta krótka choć namiętna przygoda - Dire Straits "All The Roadrunning". Przypadek? Nie sądzę :) Zaraz będę pakować głośniki w karton i przygotowywać do odesłania do dystrybutora firmy Triangle: firmy RAFKO z Białegostoku, której bardzo dziękuję za możliwość przesłuchania głośników. Te francuskie cudeńka naprawdę mnie zaskoczyły i jednocześnie zaraziły swoją magią. Polecam je każdemu. A sam powoli zbieram, aby kupić sobie takie do pracy i wymienić wysłużone KEF-y

 

---

Moja uwaga po czasie od napisania tej recenzji: Przyznam, że wiele razy myślałem o zakupie tych kolumn do gabinetu, jednak do tej pory kompletowałem domowy zestaw. W pracy póki co nadal grają KEFy C5  

* * *

 

Mail

Zapraszam Cię do współpracy!

Jeśli chciałbyś podzielić się opinią dotyczącą swojego sprzętu to prześlij mi na mail recenzje. Chętnie opublikuję ją na stronie. Więcej możesz poczytać o tym w linku >>> Współpraca 

Mój mail to: dobluk@poczta.onet.pl

Recenzja wzmacniacza

Musical Fidelity recenzja opinie test

Brytyjski wzmacniacz Musical Fidelity M2si jest ze mną od początku roku. Przeczytaj

Kolumny głośnikowe

Kef r500 reklama testów

Kolumny podłogowe firmy Kef z serii R500 idealnie wpasowały się w mój system. Poczytaj

Wyślij recenzje swojego sprzetu!

Zdjęcie sprzętu audio

Zapraszam Cię do współpracy - razem przekazujmy opinie o swoich sprzętach >>> link

Powrót do góry