Kolumny JBL L 82 Classic. Test, recenzja amatorska

Moja kobieta jest fanką JBL-a. Ma słuchawki JBL, głośnik przenośny JBL oraz lubiła starą serię Studio. Kiedy zobaczyliśmy w salonie JBL model Classic L82 to trzeba było podłączyć go do odsłuchu, bo by potem nie dała mi spokoju. Planując wyjazd nie brałem pod uwagę tych kolumn (moim celem były Lintony), ale przyznam, że JBL okazały się rewelacyjne. Kobiety mają jednak intuicje i wiedzą co dobre…

 

Odsłuchy w salonie Audiotop

Pojechaliśmy na odsłuchy do poznańskiego salonu Audiotop. Zgodnie z ustaleniami mieliśmy przygotowane Linotny i Audio Physici classic 8. Do tego zestawu doszły JBL-e. Pan, który je podłączał, mówił, że to jest bardzo fajny model. Nie jest bowiem skupiony na basie i widowisku tylko na neutralnym brzmieniu i czerpaniu przyjemności z muzyki. Ja kojarzyłem JBL-e właśnie z klimatów dyskotekowych a tu ma być niby „klasa” i „kultura”. No zobaczymy. Lecimy, słuchamy!

 

JBL l82

JBL L82. Dźwięk

Bardzo przyjemne, muzykalne kolumny. Nic nie męczyło, muzyka grała swobodnie, nie narzucała się, aż chciało się słuchać. Ale zacznijmy od początku.
Pierwsze podłączyliśmy Lintony. I mimo, że wiązałem z nimi wielkie nadzieje, to zagrały nieco ofensywnie. Lekko narzucały się nam. Dźwięki i głosy były duże, podgrzane i nieco drażniły ucho. Pisze „nieco” ponieważ i tak były w miarę przyjemne w porównaniu z innymi kolumnami ale jako, że my jesteśmy mega wrażliwi na dźwięki to i tak muzyka z Wharfedale była zbyt mocna. JBL-e z kolei okazały się balsam na uszy. Zniknęło takie jakieś napięcie, i drażnienie. Zrobiło się bardzo przyjemnie. Gitarka Knopflera była cudowna. Wokale nie wchodziły nam na głowę, tylko miały swój dystans pozwalający nam oddychać.

Piosenki leciały a my dyskutowaliśmy o tym, jak to relaksująco gra. W pewnym momencie moja kobieta mówi – „patrz, my tu gadamy, a muzyka leci i w ogóle nam nie przeszkadza”. A dodam, że wcale nie było cicho! To jest podobno jeden z wyznaczników dobrego sprzętu.

 

Także mamy tu bardzo przyjemne dźwięki, niemączące uszu. A co z basem? Tez jest taki „nienarzucający się”? Brakuje go? Otóż basu nie brakuje ani trochę! Ja ogólnie bardzo lubię bas. Dla mnie muzyka musi fajnie pulsować. Nie może jednak buczeć po podłodze tylko ma rześko wybrzmiewać. I tak jest tutaj. Bas jest dla mnie idealny - nie z duży i nie za mały. Nie wywoła tsunami ale nie jest to w żaden sposób płytkie pukanie małych podstawek. Bas jest taki, jak ze średniej dobrej podłogówki. Fajne jest, że przy szybkich kawałkach nie gubi się i leci jak torpeda, a przy spokojnych nutach przyjemnie się rozciąga.


Ktoś może powiedzieć, że będzie mu go mało i że woli mocne walnięcia, aby szklanki podskakiwały. Moja odpowiedzieć byłaby taka, że lepiej wówczas popatrzeć na jakieś duże klipsche a nie oglądać sie za niewielkimi monitorami.. JBL-e to kulturalne granie umilające czas. Można je słuchać cały dzień bez zmęczenia. Oczywiście jak trzeba to małą imprezę tez można z nimi zrobić, bo energie mają. Ale ja widziałbym je u siebie w salonie, gdzie grają cały dzień umilając mi pracę.


JBL-e mają tytanowe kopułki głośników wysokotonowych. Zawsze wydawało mi się, że tweeterki zrobione z metali brzmią są „metaliczne” i ostro. Nawet czytałem jakiś czas temu recenzje któryś JBLi (nie wiem czy tych) i była napisane, że są bardzo wyraźne i ostrawe. A jako, że nie lubię ostrych dźwięków to odpuściłem zarówno kopułki metalowe jak i JBLe. Szukałem kopułek materiałowych (stad pomysł na Lintony). Jednak teraz widzę, że kopułki tytanowe mogą grać naprawdę łagodnie. I wcale nie muszą być przesadnie szczegółowe. Tego też nie lubię, bowiem słucham dużo starych, źle zrealizowanych nagrań i zbytnia szczegółowość bardzo obnaża wady (zwłaszcza syczenie sybilantów). Na JBL L82 nie odczułem żadnego problemu!

Audio Physic, które mają jedwabną kopułkę tweeterka, mimo iż zagrały znacznie przyjemniej niż Lintony, to nie były tak miłe dla ucha jak JBL. JBL był według mnie ciut lepszy.

Będą jeszcze przy temacie wysokotonowców napisze, że bardzo podobała mi się w JBL-ach regulacja tego głośnika! Mają one pokrętełko, za pomocą którego można sobie podkręcić jego moc lub ją obniżyć. My słuchaliśmy na neutralnym poziomie a potem na próbę go nieco skręciliśmy. Było przyjemnie i tu i tu.


Scena muzyczna JBL L82 nie była już tak duża jak w Lintonach. Lintony grały obszerniej! Tworzyła się tam jakby cała ściana dźwięku. JBL-e miały mniej tej muzyki a scena zaczynała się jakby niżej, od polowy pokoju. W Lintonach gitary było słychać po sam sufit a w JBL-ach dźwięk ten wyraźnie lokował się niżej. Co do głębokości sceny to wydaje mi się, że było podobnie. Nie zwróciłem na to wielkiej uwagi, więc nie opisze tu za dużo. Powiem tylko tyle, że nie odczułem jakieś płytkości. Grało to fajnie, więc musiała być ta głębia. Może nie była jakiś ponadprzeciętna, bo nie rzuciła mi się w uszy ale było dobrze.

Po powrocie do domu poczytałem sobie więcej o tych JBL-ach. Podobno model wyższy, L100, ma już większą scenę, ponieważ ma trzy a nie dwa głośniki. Opisywane kolumny maja tweeterek i głośnik średno-niskotonowy. Z kolei „setka” ma głośnik wysokotonowy, średniotonowy i woofer. Też może by mi się spodobały ale cena jest już ewidentnie za duża. Te L82 są jeszcze w miarę do zaakceptowania, choć do tanich i tak nie nalezą i można by za nie kupić dwie pary Lintonów!

 

JBL l82 classic 

JBL L 82 a Linton

Porównanie Lintonów do JBLi nie miało mieć charakteru walki na zasadzie ”który lepszy”. Po pierwsze są to rożne klasy cenowe, a po drugie każdy ma swój gust i jednemu będzie podobać się Linton a innemu JBL. To, że ja wole przyjemne i łagodne granie z wyrównanymi pasmami to nie znaczy, że ktoś, kto lubi wielkie brzmienia w ciepłym klimacie się nie zna. Mam kolegę, który ma Lintony i arcama i jest bardzo zadowolony. Z kolei na youtube oglądałem recenzje Andrew Robinsona, któremu w JBLach zabrakło żywiołowości i lepiej mu się słuchało monitor audio.

 

Podsumowanie

JBL-i słuchaliśmy w konfiguracji ze wzmacniaczami Heed eliksir oraz Roksan K3. Źródłem bym streamer TEAC a okablowanie było od Cardasa (łącznie z listwą, z tego co mi się wydaje). W każdym połączeniu okazały się wyjątkowe i wybraliśmy je sposób całej masy odsłuchiwanych kolumn (nie tylko w tym salonie ale też ogólnie). Nawet wybrane przeze mnie do zakupu Equilibrium Aqual D6 nie były tak przyjemne jak JBL. Akurat w Audiotop mieli także te Aquale i dodatkowo je podpięliśmy, aby móc porównać. JBL to jest teraz mój typ. Są bardzo przyjemne i muzykalne, nie męczą uszu i mają fajnie pulsujący bas.

Podaje link do sklepu Audiotop, który bardzo polecam. Link

 

* * *

 

Mail

Jeśli masz pytania to napisz!

Jesli masz pytania dotyczące sprzętu, kabli lub innych rzeczy dotyczących audio, to śmiało pisz. Chętnie pomogę i podzielę się doświadczeniami (o ile będę wiedział coś na temat, o który pytasz). 

Mój mail to: dobluk@poczta.onet.pl

Recenzja wzmacniacza

Musical Fidelity recenzja opinie test

Brytyjski wzmacniacz Musical Fidelity M2si jest ze mną od początku roku. Przeczytaj

Kolumny głośnikowe

Kef r500 reklama testów

Kolumny podłogowe firmy Kef z serii R500 idealnie wpasowały się w mój system. Poczytaj

Wyślij recenzje swojego sprzetu!

Zdjęcie sprzętu audio

Zapraszam Cię do współpracy - razem przekazujmy opinie o swoich sprzętach >>> link

Powrót do góry