Te głośniki słuchałem w salonie, nie miałem ich u siebie i odsłuch nie był zbyt długi, więc moja recenzja może być nieco niepełna i mniej rzetelna niż właścicieli tych kolumn, ale pierwsze wrażenia, jakich doświadczyłem słuchając ich wprawiły mnie w zachwyt i postanowiłem o nich wspomnieć dwa słowa.

 

Obiecujący dzwięk Castli Knight

Do Castle Knightów ciągnęło to, że wszędzie pisali o nich, iż grają po ciemnej stronie mocy. Wokal miały być za lekkim kocem ale miało to grać niezwykle przyjemnie. Przestrzegano jednak, że bas jest słabszy. Niektórzy pisali, że jest słabo kontrolowany, że się gubi itd. Kolumny nie mają bowiem typowego układu bass refleks a tzw. linie transmisyjną, czyli dziurę pod spodem, między podstawą a dołem kolumny i jest między nimi leciutki prześwit. Ale zaintrygowany tą góra (bo o takiej wręcz marzę) pojechał na odsłuchy.


Kolumny Castle Knight 5 były podłączone do wzmacniacza Yamahay i streamera tego samego producenta. Kable głośnikowe to Melodika 2,5mm2. Pamiętam, jak miałem Yamahe u siebie i mimo iż czarowała mnie piękną górą i średnicą to z basem miała problem i był dla mnie suchy i płytki. Wystraszyłem się nieco, że to nie jest dobre towarzystwo dla kolumn na odsłuchy ale pan powiedział, że ten model jest naprawdę fajny i bas ma zdecydowanie lepszy. No więc zaczęliśmy.

Castel Knight 5

Castle Knight 5. Dzwięk

Kolumny zagrały fenomenalnie!! Mój typ! Góra była taka, jaką chciałem, fajna, ciepła, lekko za kocem ale bardzo wyrazista i głęboka. Czyli nie jazgotała wybijając dźwięki coraz wyżej by wydobyć szczegóły a wchodziła raczej w głąb ukazując tym sposobem tą szczegółowość. Nie jest to jednak dźwięk, który spodoba się wszystkim. Była ze mną moja asystentka i jej zupełnie sie ten dźwięk nie podobał. Mówiła, że nie jest otwarty i rześki. Jej typem był raczej dźwięk kolumn Polk Audio RTi7. Ja jednak lubię takie spokojne kojące dźwięki i dla mnie trafiło to w dziesiątkę. Przynajmniej jeśli chodzi o wokale. Pozostała kwestia basu. A więc do rzeczy - nie zauważyłem żadnego gubienia basu i jego braku. Uderzenia były szybkie i sprężyste. Może nie były potężne jak w Klipschu, ale według mnie nic im nie brakowało. Być może opinie w internecie w dużej mierze zależą od tego, jaką kto ma akustykę w pomieszczeniu, bo ta akurat ma niezwykle duży wpływ na bas. Być może u tych osób lepiej sprawdził sie bas refleks niż ta linia transmisyjna, ale w salonie, gdzie to odsłuchiwałem, nie mogłem sie do niczego doczepić. A uwierzcie mi - jestem mega wybredny i czepiam sie wszystkiego, co sie da (zwłaszcza w temacie sprzętu). Tu dźwięk bardzo mi się podobał. Słuchaliśmy kilku różnych gatunków muzycznych, od Smokie, przez Budkę Suflera, po jakieś ..techno i chill out zaproponowane przez moja asystentkę :) No tu przy techno to faktycznie może głośniki nie oddały jakby tej energii, co Polk Audio, ale akurat nie jest to mój typ muzyki. Głośniki zatem wpasowały się w mój gust dźwiękowy i nadawały sie doskonale do muzyki, której słucham. Jeśli ktoś ma podobne upodobania i lubi ciemne brzmienie to powinien posłuchać tych głośników.


Czy je kupiłem? Niestety nie było mi to dane, ale Castle Knight pozostają moim marzeniem.


Kilka słów o budowie i wygładzie

Tu również są gusta i guściki. Wspomnę tu znów o mojej asystentce, bo jej nie podobał również wygląd tych kolumn (eh te kobiety..). Mnie z kolei on zachwycał. Uważam, że są cudowne i klimatyczne. Przyglądając sie bliżej widać, że są dobrze zrobione. Są masywne i solidne, co też sobie cenię. Może nie jest to szczyt precyzji ale nie jest to chińska tandeta. Podobały mi sie zaciski - bardzo mocne, dobrze zamontowane i nic sie nie ugina (co mi sie zdarzyło w innych kolumnach). Może ciut niewygodnie sie je odkręca ale jakościowo są okej.

 

Podsumowanie

Na koniec dodam, że sala odsłuchowa nie była zaadoptowana akustycznie. Było to niewielkie pomieszczenie, gdzie dookoła stało pełno głośników, na jednej ścianie połka ze wzmacniaczami a na przeciwnej kanapa i fotel. Głośniki, które odsłuchiwaliśmy, stały gdzieś w 1/3 od ściany, wiec nie było za wiele odległości od nas. Czy to dobrze? Myślę, że poniekąd tak, bo dawało to większy realizm tego, co mamy w domu/mieszkaniu! Mało kto z nas może pozwolić sobie na panele akustyczne czy pułapki basowe. Człowiek pójdzie do takiego salonu, gdzie wszystko jest wygłuszone i zabezpieczone, nasłucha sie sprzętu, który zagra tam fenomenalnie, wróci z nim do domu i dozna szoku, bo nagle zaczyna mu wszystko buczeć! Jak wspomniałem, bas jest wielce problematycznym dźwiękiem i często się źle rozchodzi i wzbudza. Tu można było mieć fajne porównanie i poniekąd odnieść tą aranżację do tego, co mamy w domu. Więc ja byłem z tego faktu zadowolony. Co więcej, rozmawiając ze sprzedawcą, poruszyłem temat buczącego basu i on mówił, że właśnie Castle Knighty, dzięki tej konstrukcji odprowadzenia basu jaką jest linia transmisyjna, są bardzo fajnym rozwiązaniem, bo rzadko kiedy powstaje sytuacja, że w tych głośnikach bas sie wzbudza. Z reguły gra on dobrze w każdym pomieszczeniu. Ciekawe, czy tak jest :) W każdym razie u niego nie usłyszałem na tych głośnikach buczenia, podczas gdy np na Dali Oberon 7 tak ( i to bardzo).

 

Odsłuch drugi

Miałem okazje odsłuchać drugi raz głośniki Castle Knight 5. Dwa lata po tym, jak napisałem powyższą recenzje. Tym razem nieco dłużej sobie ich posłuchałem. Gdzieś tam ciągle miałem je z tyłu głowy, bo brzmienie stonowanego wokalu jest tym co lubię. A w Internecie naczytałem się o nich rożnych rzeczy, jedne mnie przyciągały a inne nie. Ktoś pisał, że Castle 5-tki nie maja basu, inny, że są wolne, jeszcze inny ze wypychają wokale itd. itd.
A zatem, w polaczeniu ze wzmacniaczem Arcama SA20 brzmienie kolumn Castle Knight było bardzo przyjemne. Wokale są .. urzekające. Nie wiem, czy nazwać to „podgrzaniem” czy jak ale sa takie jak mówi do kobiety, gdy się j a podrywa –czyli takim niskim zalotnym tonem. Takie coś wyuczyłem właśnie w brzmieniu tych kolumn. Ma to swój urok. Czy wokal wychodzi do przodu? Tego nie zauważyłem. Był raczej w normalnej odległości. Co do basu to bas był! I niezły. Nie wiem, jak komuś może brakować tu basu – tłucze jak trzeba! Mocno, silnie, konkretnie. Jedyne co mi się nie podobało to… faktycznie czuć spowolnienie muzyki!! Nie pamiętam, by na to zwrócił uwagę za pierwszym razem, ale tu ewidentnie zdało się to odczuć. Słuchaliśmy przed nimi wielkich Magnatów Transplus i one zasuwały jak motorek, z dobra dynamiką i energią. A jak przełączyliśmy na Caste to nagle zabrakło bitu.. Az dziwne… Szkoda, a takie byłby by ładne.. Może jak ktoś słucha spokojnych kawałków to mu one podejdą. Do bluesa czy jazzu mogą być idealne. Klimacik zrobią kapitalny. Ale nie są to uniwersalne kolumny i na pewno muzyka taneczna nie brzmi na nich porywająco. Nie niestety, wyrzucam je z głowy…

  

* * *

 

Mail

Jeśli masz pytania to napisz!

Jesli masz pytania dotyczące sprzętu, kabli lub innych rzeczy dotyczących audio, to śmiało pisz. Chętnie pomogę i podzielę się doświadczeniami (o ile będę wiedział coś na temat, o który pytasz). 

Mój mail to: dobluk@poczta.onet.pl

Recenzja wzmacniacza

Musical Fidelity recenzja opinie test

Brytyjski wzmacniacz Musical Fidelity M2si jest ze mną od początku roku. Przeczytaj

Kolumny głośnikowe

Kef r500 reklama testów

Kolumny podłogowe firmy Kef z serii R500 idealnie wpasowały się w mój system. Poczytaj

Wyślij recenzje swojego sprzetu!

Zdjęcie sprzętu audio

Zapraszam Cię do współpracy - razem przekazujmy opinie o swoich sprzętach >>> link

Powrót do góry