Baner blogu audio z gramofonem

Test amatorski kabli połączeniowych RCA: dwóch Furutechów (modele Furutech FA-13S i Furutech SA-22 z wtykami FP-160G) oraz kabla Mogami NIII 2803.


To było ciekawe porównanie. Spróbuje pokrótce wszystko omówić.

Furutech FA-13S - gra chyba najlepiej z całej trójki, przynajmniej jeśli chodzi o mój gust. Bas był tu najsilniejszy. Uderzenia były dobrze kontrolowane i świetnie wybrzmiewały. Barwa dźwięku była lekko.. "słodkawa" (ani jasna, ani ciemna, za to niezwykle przyjemna). Nic mnie nie drażniło a wręcz zachwycało. Porównałem Furutecha ze zwykłym RCA i tam od razu rzuciły sie w uszy drażniące dźwięki. Nie szło słuchać, bo aż bolało. Na Furutech FA-13S było naprawdę miło. Do tego muzyki było dużo więcej. Scena zrobiła sie niezwykle szeroka, chyba najszersza spośród testowanych kabli. Była tu bardzo dobra separacja i stereo. Wokal był ciut oddalony, co akurat bardzo lubię. Nie czułem tego, aby piosenkarze stali przy mikrofonie i śpiewali do ucha a to dla mnie duży plus. W drugim Furutechu wokal był nieco bliższy ale też bez przesady. Kolejną cechą Furutecha FA-13S była bardzo lekko i bujnie zaprezentowana góra. Sporo sie tu działo, było pełno cykaczek, brzdęków i smaczków. Nie było to jednak jazgotliwe ani jasne i nie wiedzieć czemu, bardzo mi sie to podobało. Z reguły nie lubię takich dodatków ale tu dosłownie sie rozpłynąłem. Super. Całościowo brzmiało to naprawdę fajnie. Miałem wielką scenę, ze świetną separacją, bogatą w piękne i przyjemne dźwięki, z nienarzucającym sie i wyraźnym wokalem oraz solidnym i dobrze kontrolowanym basem. Nie mam sie co czepić. 


Furutech SA-22 - ten miał nieco mniejszą scenę, choć i tak szerszą w porównaniu do zwykłego rca. Wokal był tu nieco bliższy i ciut jaśniejszy niż w poprzednim Furutechu (FA-13S) ale nieco stonowany niż zwykły RCA. Był bardzo przyjemny i nie krzyczał. Nie było też syczących sybilnatów i ostrości, co w sumie było cechą obu testowanych Furutechów (choć nie wspominałem tego wyżej). Ja jestem wrażliwy na syczenie i prezentacja muzyki dzięki Furutechom była dla mnie bardzo komfortowa. Bas był mniej konturowy i mniej kontrolowany niż w FA13S. Zdarzało sie ze nieco buczał i sie wzbudzał. Nie było też tak czuć siły uderzenia jak we wcześniejszym kablu. Podobnie separacja dźwieku była nieco mniejsza. Nie było tu tylu informacji w górnych rejestrach. Było bardziej normalnie ale na poziomie wyższej klasy - bo jak pisałem, kabel prezentował bardzo przyjemny dźwięk, który nie drażnił a koił. Przykładowo wokal Patricka Swayze w piosence She's like a wind był wręcz hipnotyzujący.


Mogami NIII 2803 - w sumie całkiem fajny kabel .. wygląda mało atrakcyjnie. Jak go zobaczyłem to lekko sie podłamałem: chudy, lekki i miał tandetnie wyglądające plastikowe wtyki przypominające chińskie zabawki z targu. Wybaczcie Panowie z Mogami ale serio.. nie wyglądało to porządnie. Całe szczęście dźwiękowo wyszło całkiem dobrze. Nie było źle - przyznaje. Fajna była barwa, podobnie stonowana jak w Fututechach, choć nie tak komfortowa. Było ciut bardziej agresywnie i po jakimś czasie dźwięk lekko mnie zmęczył. Instrumenty brzmiały bardziej drapiąco, co poniekąd nadawało większego pazura ale to nie mój styl. Słyszałem tu też więcej sybilantów niż przy japońskich konkurentach, więc juz wiedziałem, że to nie kabel dla mnie. Może Mogami nie nasila jakoś syczenia ale go nie gładzi. Prezentuje je raczej normalnie - ja jednak potrzebuje tego wygładzenia.

Jeśli chodzi o bas w Mogami NIII to był całkiem fajny, bo mocny i dobrze kontrolowany. Miał w miarę dobre kontury (choć bez przesady) i nie gubił się. Mógłbym go ulokować pomiędzy Furutechami. Scena była w miarę poprawna, nie za duża, nie za mała. Na pewno większa niż w zwykłej łączówce ale nie tak obszerna jak w pierwszym Furutechu. Podobnie separacja nie była przesadnie fascynująca ale nie było powodów do narzekań i nie czułem, by dźwięki sie zlewały. Hmm, taka zdrowa normalność jest w sumie pozytywna. I jeśli ktoś takiej szuka to ten kabelek sprawdzi się doskonale.

 

Furutech i Mogami NIII

Od lewej: Furutech FA-13S, Furutech SA-22 i Mogami NIII

 

Testowane na zestawach audio

Zestaw pierwszy

Kolumny: Audio Physic Classic 8

Wzmacniacz: Yamaha AS701

Streamer: Yamaha NS -P303

Interkonekt: coaxial Chord Clearway

Kable głośnikowe: Ricable U40, Jantzen 4.00mm2 (do porównania)

Kable zasilające: podłączone bezpośrednio do gniazd w ścianie Furutech FP-SWS G

 

Zestaw drugi

Kolumny: Kef C5

Wzmacniacz: Pioneer A-40

Streamer: Yamaha NS -P303

Kabel połączeniowy optyczny Qed Performance Graphite

Kable głośnikowe: Lapp Unitronic 2,5mm2 (do porównania)

Kable zasilające: wpięte bezpośrednio do gniazd w ścianie

 

 

Sklepy, gdzie można kupić kable Furutecha i Mogami

Kable otrzymałem do testów od dwóch sklepów. Furutechy od avcorp a Mogami od audiotop

* * *

 

Mail

Jeśli masz pytania to napisz!

Jesli masz pytania odnośnie sprzętu, kabli lub innych rzeczy dotyczących audio, to śmiało pisz. Chętnie pomogę i podzielę się doświadczeniami (o ile będę wiedział coś na temat, o który pytasz). 

Mój mail to: badabumblog@gmail.com

Dwa budżetowe wzmacniacze

Yamaha 701 i Pioneer A40

Różnica w dźwięku pomiędzy Pioneerem A40 a Yamahą AS701  Przeczytaj

Polski wzmacniacz tranzystorowy

Wzmacniacz Fezz audio torus 5060 tył

Test wzmacniacza Fezz audio Torus 5060 po miesiącu użytkowania. Zobacz

Kolumny w stylu vintage od JBL

JBL Classic L82

Relacja z odsłuchów JBL Classic L82 w salonie Audiotop spod Poznania >>> link

Powrót do góry