Baner blogu audio z gramofonem

Test amatorski kabli coaxialnych: Tellurium Q Blue Waveform II Digital RCA oraz Chord Clearway Digital. Recenzja napisana na podstawie odsłuchów w zaciszu domowym. 

Chciałbym napisać, że będzie to pojedynek dwóch angielskich przewodów coaxialnych ale jak zawsze nie chodzi w tym wszystkim o walkę i wyłonienie zwycięzcy a o porównanie i ukazanie indywidualnych cech oraz wskazanie różnic. Zaczynamy test.

 

Tellurium Q Blue Waveform II Digital oraz Chord Clearway Digital. Dźwięk

Punktem odniesienia był zwykły kabelek RCA dołączony do zestawu, który - jak wiadomo - prezentuje chudawe brzmienie. Kable coaxialne zdecydowanie dodały muzyce basu. Od razu było czuć potęgę niskich częstotliwości. Więcej basu było z kablem Chord Clearway. Był nie tylko mocniejszy ale jakby głębszy. Tellurium blue prezentował nieco bardziej kulturalny bas. Nie powiem, że było go jakoś za mało, bo było "w sam raz". To raczej chord miał go ciut więcej niż norma. Ale i tak dobrze to smakowało! Muzyka wydała sie przez to lekko napompowana. Miało to swój urok i sprawdzało sie bardzo przy utworach gorszej jakości.

Tellurium okazał sie kablem, który sprawia, że dźwięk jest nieco bardziej czysty. Wokale były nieco wyraźniejsze, czystsze. W notatkach robionych podczas odsłuchów pojawiały sie uwagi, że śpiew sięga dość wysoko. Tak, w porównaniu w Chordem to głosy artystów były w Tellurium trochę głośniejsze i dochodziły do wyższych częstotliwości. Nie były jednak męczące i za głośne. Miałem kable, które powiększały wokal i sprawiały, że było słychać krzyk. Tu w Tellurium wszystko było takie "odpowiednie" i "z klasą". Ładnie, czysto, z fajnym basem, bez przegięć w jakąkolwiek stronę.

Chord powodował, że wokale były ciut cichsze i nie odczuwałem takiej czystości. Było raczej tak normalnie (ale pozytywnie "normalnie"). W tym przypadku to tellurium był o mały krok do przodu. Przy chordzie nie było mowy o nadmiarze wysokich częstotliwości. Były nawet jakby lekko stonowane.

Chord był nieco mniej rozdzielczy, ale miało to swoje plusy. Delikatniej i gładziej prezentował niedoskonałości nagrań w tym syczące nadmiernie sybilanty. Bardzo ładnie zostały one ukazane, do tego stopnia, że przestałem zwracać na nie uwagę. Nie było pików syku wybijających sie ponad dźwięk. Nie było noży, igieł i pisku. Czuć było, że nagranie jest złe ale było to na tyle gładkie, że słuchało sie tego lekko. Do tego było to podlane obfitym basem i suma sumarum miałem fajne przyjemne energiczne brzmienie. Tellurium nieco wyraźniej prezentował sybilanty. Dosłownie ciut mocniej było je słychać, miały nieco wyraźniejszą krawędź ale tez nie było bólu ucha i niesmaku. Tellurium miał jakby ta wyższość, że nie czułem nalotu przypominającego brzmienie mp3. W chordzie czasami sie to pojawiało, ale tylko na tych gorszych piosenkach.

Ilość muzyki na obu kablach była podobna, znacznie lepsza i większa niż na zwykłym RCA, ale wydaje mi sie, że przy Chordzie było jej trochę więcej. Było to tak trochę napompowane, muskularne. Tellurium grał z nieco większą kulturą i klasą.

A czy Chord Clearway sprawia, że dźwięk jest powiększony? W recenzji zamieszczonej w internecie na temat kabli RCA chorda Clearway wyczytałem, że powiększa on brzmienie i powiększa głosy. Nie odczułem tu powiększenia wokalu. Było tak, jak powinno być. Z kolei muzyki faktycznie było dużo. Ale "dużo" w pozytywnym znaczeniu. Dużo, fajnie, z życiem. Bo czytając wspomnianą recenzję wyobraziłem sobie angielską manierę prezentacji dźwięku, że wokal zrobi sie wielki, wyjdzie do przodu, instrumenty zostaną podgrzane i będą brzmiały nienaturalne i otrzymam mało zadowalający efekt. A tu była moc, było życie, był fun i uśmiech. Żadna angielska flegma, tylko konkretna jazda.

Wracając jeszcze na chwile do sybilantów i ostrości to musze tu dopisać małą uwagę na temat Tellurium. Otóż pierwsze dni grał ostro! Trzeba go wygrzać! On musi pograć trochę, by nabrać ogłady, wiec jeśli ktoś kupi nowy egzemplarz to proszę dać mu czas.

Jeśli chodzi o barwę dźwięku to nie odczułem ani jakiegoś specjalnego rozjaśnienia ani przyciemnienia. Myślę, że mieści sie ona w widełkach względnej normalności. Faktem jest, że tellurium gra nieco czyściej i pozwala na uzyskanie wyższych częstotliwości wokalu stad można go uznać za jaśniejszy. Ale chyba lepszym słowem będzie "otwarty" niż jasny bo barwa jest podobna.

Podsumowanie. Tellurium Q Blue Waveform II Digital oraz Chord Clearway Digital

Oba kable bardzo mi sie podobają i oba gorąco polecam. Tellurium Q Blue Waveform II Digital ma w sobie więcej czystości i kultury brzmienia. Z kolei Chord Clearway daje normalne dobre brzmienie przyprawione mocnym basem.

Kable otrzymałem na testy od sklepu Instal Audio.

 

Testowane na zestawach audio

Zestaw pierwszy

Kolumny: Audio Physic Classic 8

Przedwzmacniacz: Rotel 1572 mkII

Streamer: Yamaha NS -P303

Interkonekt: Tellurium Black I RCA

Końcówka mocy: Rotel 1552 mkII

Kable głośnikowe: Ricable U40

Kable zasilające: Supra 1,5mm2 + wtyki Viborg rodowane (podłączone bezpośrednio do gniazd w ścianie Furutech FP-SWS G)

 

Zestaw drugi

Kolumny: Kef C5

Wzmacniacz: Pioneer A-40

Streamer: Yamaha NS -P303

Kabel połączeniowy optyczny Qed Performance Graphite

Kable głośnikowe: Qed Classic 79

Kable zasilające: Supra 1,5 mm2 + wtyki złocone (wpięta bezpośrednio do gniazd w ścianie)

* * *

 

Mail

Jeśli masz pytania to napisz!

Jesli masz pytania odnośnie sprzętu, kabli lub innych rzeczy dotyczących audio, to śmiało pisz. Chętnie pomogę i podzielę się doświadczeniami (o ile będę wiedział coś na temat, o który pytasz). 

Mój mail to: badabumblog@gmail.com

Dwa budżetowe wzmacniacze

Yamaha 701 i Pioneer A40

Różnica w dźwięku pomiędzy Pioneerem A40 a Yamahą AS701  Przeczytaj

Polski wzmacniacz tranzystorowy

Wzmacniacz Fezz audio torus 5060 tył

Test wzmacniacza Fezz audio Torus 5060 po miesiącu użytkowania. Zobacz

Kolumny w stylu vintage od JBL

JBL Classic L82

Relacja z odsłuchów JBL Classic L82 w salonie Audiotop spod Poznania >>> link

Powrót do góry