Recenzja amatorska dwóch kabli hdmi: Ricable Visus oraz Wireworld Sphere 48. Test przeprowadzony we własnym systemie domowym

Jeden jest analityczny i chłodny, drugi żywiołowy i barwny.

Przez dwa tygodnie testowałem kable hdmi Ricable Visus oraz Wireworld Sphere 48. Jako, że stanowią one element toru audio, mają istotny wpływ na jakość dźwięku (zwłaszcza przy podłączeniu telewizora do amplitunera za pomocą wejścia eARC). Sprawdziłem także jakość obrazu łącząc DVD z plazmą. Porównałem je z moim przewodem firmy Lindy oraz dodatkowo ze zwykłym czarnym kabelkiem dołączanym do telewizora.

 

HDMI Ricable visus

 Na zdjęciu:  Ricable Visus

 

Wireworld sphere hdmi

Na zdjęciu: Wireworld Sphere

 

Ricable Visus oraz Wireworld Sphere 48. Obraz

Testując kable hdmi w pierwszej kolejności przychodzi na myśl "jakość obrazu", więc od tego zacznę. Co ciekawe, charakter obrazu był analogiczny z charakterem dźwięku, więc fajnie sobie potem do tego przejdziemy.

Pierwszy został podłączony Wireworld. W stosunku do kabli odniesienia obraz zrobił się bardzo wyraźny, bardzo szczegółowy. Widać było każdy włosek i każdą zmarszczkę. Kontury postaci były idealnie zarysowane (jak wycięte nożykiem). Fajnie się to oglądało! Przy Ricable nie było tak mocnej wyrazistości. Co prawda w porównaniu do zwykłego kabla to Ricable było lepsze, ale nie był aż tak rozdzielczy Wireworld.

Barwa obrazu Wireworlda Sphere była lekko chłodnawa, niebieskawa. Ricable z kolei zabarwił obraz na... żółtawo :) Zrobiło się z nim zdecydowanie cieplej. Kolory zrobiły się żywsze i mocniejsze. W Wireworldzie były one lekko bledsze i spokojniejsze.

Oba kable wniosły duży komfort oglądania filmów, zwłaszcza scen akcji. Wydaje mi się, że poprawiły jakby płynność ruchów. Nie wiem, czy faktycznie o to chodzi, bo nie było to jako tako dostrzegalne gołym okiem, ale zdecydowanie lepiej oglądało mi się filmy "z" testowanymi kablami niż z moimi. Przy Lindy sceny dynamiczne wydawały się lekko chaotyczne i męczące oczy. Niby nic nie drgało i nie smużyło ale jakiś taki efekt zmęczenia powstawał. Przy Wireworld i Ricable nie!

 

Ricable Visus oraz Wireworld Sphere 48. Dźwięk

Przejdźmy teraz do dźwięku. Jak wspominałem, charakter dźwięku był bardzo podobny do charakteru obrazu. Czyli Wireworld Sphere 48 był lekko chłodnawy, analityczny, czysty i bardzo wyrazisty, a Ricable Visus cieplejszy, gładszy i żywszy. Rozwinę opis każdego z nich omawiając niektóre elementy dźwięku. Zacznę od sceny muzycznej.

Scena muzyczna była zdecydowane większa z kablem z Włoch (czyli z Ricable). Muzyki zrobiło się dużo, pojawiła się przyjemna pełnia brzmienia. Czuć było w niej bogactwo i przepych. Grało to "pełną gębą". Wireworld zagrał węziej i oszczędniej. Nie oznacza to, że grał chudo, bo w porównaniu do zwykłego kabla było lepiej, ale rozpiętość sceny nie była atutem Wirewordla. Bardziej zwracał on uwagę na czystość i separację. Rozlokowanie dźwięków było na mistrzowskim poziomie. Przebijał tym wszystkie inne kable. Każdy instrument było słychać, jak wycięty skalpelem. Wiele utworów o dobrej jakości słuchałem z zachwytem. Wadą takiej prezentacji okazało się to, że podkreślane zostały różnego rodzaju ostrości dźwięku i sybilanty, których nie cierpię.

Separacja instrumentów w Ricable była mniej zauważalna, ale i tak niezła. Nic na siebie nie nachodziło i wszystko było całkiem dobrze ulokowane. Dużym plusem była świetna dynamika i zgranie wszystkich instrumentów jako jednej całości. Nie było czegoś takiego, że jakiś instrument gra nie od parady. Na wireworldzie wyuczyłem niestety taki efekt. Bylo to w koncercie Roda Stewarda "One night only" i w piosence Maggie May. Pojawiła się tam solówka na gitarze elektrycznej i ta gitara zabrzmiała jakby bez mocy i zupełnie nie pasowała do reszty muzyki. Nie była połączona z całością przedstawienia. Bardziej wybijała mnie z rytmu i przeszkadzała niż podkręcała emocje. Faktem jest, że nagranie koncertu nie jest idealne i ta gitarka rzeczywiście nie była ogólnie dobrze wyeksponowana ale Ricble jakoś fajnie to przekazał i można było cieszyć się wydarzeniem. Było słychać siłę strun tej gitary.

Przechodzimy do wokalu. Wokal był bardziej akcentowany przy kablu Wireworld Sphere. Lepiej było go słychać. Był głośniejszy, nieco jaśniejszy, bardziej wyraźny i mocniej wyodrębniony. Ja akurat wolę, gdy głosy piosenkarzy są nieco delikatniejsze i zrównane z muzyką. Ricable było bliższe moim preferencjom. Tam wokal był "normalny", nie przesadzony. Nie było w nim klinicznej czystości i dzięki temu sybilanty nie syczały za mocno. Był gładszy i bardziej przyjemniej dla mnie niż przy Wireworldzie. Ale proszę pamiętać, że każdy ma swoje gusta - miłośnicy dużej rozdzielczości i wyławiania "mlaśnięć piosenkarzy" wybiorą raczej Wireworlda.

Barwa dźwięku była żywsza na Ricable. Nie wiem, czy mógłbym nazwać ją jaśniejszą, ale wybrzmienia miały w sobie jakby więcej mocny i otwartości. Wireworld był ciut chłodniejszy, jakby z odkręconym treble i był nieco ... wypłowiały (???). Może to nie jest dobre słowo, bo lepsze byłoby chyba "spokojniejszy" ale chodzi o to, że dźwięk nie był tak żywy jak z Ricable. Czułem stonowanie. Miało to swoje zalety, bo na przykład saksofon nie świdrował uszu, gdzie na Ricable czasem potrafiło się to zdarzyć. Wireworld brzmiał czyściej, bardziej krystalicznie. I to wiąże się mocno z jego ponadprzeciętną wyrazistością i analitycznością. Dla ciekawości napisze, że zwykły kabel miał najciemniejsza barwę. Z kolei mój Lindy.. najjaśniejszą...

I na koniec to, co tygryski lubią najbardziej, czyli bas. Jeśli chodzi o bas to Wireworld miał go mniej niż Ricable. Porównywalnie było go tyle, co z Lindy, a ciut więcej niż ze zwykłym kablem. Charakter basu Wireworlda był jednak bardzo fajny, bo uderzenia były dobrze zarysowane, sprężyste i szybkie. Zwykły kabel dawał bardziej puste, płytkie uderzenia, więc tu poprawa była odczuwalna. Jednak nie było aż tak dużej siły i dociążenia, jaką uzyskałem dzięki Ricable. Można powiedzieć, że włoski hdmi podkręcił moc basu ponad przeciętność. Bas był duży, głęboki, obszerny i dynamiczny. Nie był może idealnie zarysowany i konturowy ale miało to powera. I doskonale zgrywało się z całym klimatem przekazywanym przez Ricable.

 

Podsumowanie. Ricable Visus HDMI oraz Wireworld Sphere 48 HDMI 

Z porównania kabli HDMI Ricable Visus HDMI 2.1 oraz Wireworld Sphere 48 bardziej podobał mi się Ricable. Przynajmniej pod kątem dźwięku. Okazał się bardziej muzykalny, miał większą scenę muzyczną, prezentował mniej narzucające się wokale, dawał duży bas, miał przyjemniejszą barwę i był bardziej wybaczający dla utworów gorszej jakości. Może na gwiazdkę uda mi się go kupić lub poproszę o to Mikołaja :) *czy tam Mikołajkę... Wireworld dźwiękowo spodoba się fanom analityczności i chłodniejszego klimatu. Jest w nim mniej basu, mniej muzyki a więcej separacji i stonowania. Zaskoczył mnie jednak prezentacją obrazu, bo ta jego wyrazistość i szczegółowość były niesamowite. Jakbym miał kupić kabel tylko "do oglądania" to wybrałbym Wireworlda. Jednak ważny jest dla mnie także dźwięk i tu lepszy jest Ricable. Może nieco ustępuje wyrazistością ale i tak obraz był bardzo ładny. Na pewno dużo lepszy niż na zwykłym kablu, gdzie kolory były nieco wyblakłe a sceny akcji lekko męczyły.

Kable wypożyczyłem od sklepu Instalaudio z Konina. Dziękuję i pozdrawiam muzycznie !!

 

UTWORZONO: 30 listopad 2022

 

Pylon Diamond

Pylon Audio Diamond 25 biały mat

Pylon Audio model Diamond 25. Moja relacja po półrocznym użytkowaniu  Przeczytaj

 

Kable Coaxial

Kable Audiomica Vandini oraz Alunite

Test dwóch kabli cyfrowych firmy Audiomica. Jeden z nich został w moim systemie!  Zobacz

 

Eversolo DMP-A6

Streamer DMP-A6

Test długo dystansowy. Kupiłem dla siebie i mogę rzetelnie go ocenić. > Link