Baner blogu audio z gramofonem

Test amatorski dwóch ciekawych interkonektów XLR w cenie około 1000zł: Cardasa Crosslink oraz Viablue NF-S1.

"Jeden gra delikatnie i kojąco a drugi prężnie i otwarcie". Nie można wyłonić z nich zwycięzcy, ponieważ są to dwa różne brzmienia, które trzeba dopasować do własnych preferencji. Oba fajne, oba na wysokim poziomie.

Kable testowałem podłączając je miedzy przedwzmacniacz a końcówkę mocy. Punktem odniesienia był mój interkonekt RCA Tellurium Q black.

 

Cardas Crosslink i Viablue NF-S1. Dźwięk

Pierwszy do testu poszedł Cardas Crosslink XLR. Dźwięk zrobił sie delikatniejszy w stosunku do Blacka. Wokale nieco ucichły, bas się zmniejszył. Wydawać by sie mogło, że jest gorzej ale tak nie było, ponieważ brzmienie, mimo wszystko, było bardzo przyjemne. Takie delikatne. Wybrzmienia instrumentów były subtelne. Wokale koiły uszy i można było słuchać i słuchać. Pojawiła sie do tego fajna separacja i fenomenalne stereo. Nie było może takiej dużej głębi jak w tellurium ale scena prezentowała sie przyzwoicie. Basik "plumkał" kameralnie przypominając raczej monitorowe tętnienie. Czasami brakowało mi w nim dociążenia ale mimo wszystko dobrze sie tego słuchało. Nie było tu elementu, który byłby w nadmiarze i który by drażnił. Cardas crosslink to taki wyluzowany przyjemniaczek, który nikomu nie wadzi.

 

Cardas crosslink

 

Niektórzy zarzucają jednak Cardasowi, że ucina górę i gra jakby z kocem na głośnikach. Hmm.. Faktem jest, że góra i wokale nie są głośne i nie wybijają sie ponad szczyt ale dla mnie jest to zaleta. Daje to efekt owego ukojenia dźwięku. Ważne przy tym jest to, że muzyce nie brakuje szczegółów. Ma ona sporą rozdzielczość i nic sie nie zamazuje. Efekt koca zupełnie mi tu nie pasuje. Było w miarę czysto, choć nie tak czysto i wyraźnie jak w Viablue.

Viablue NF-S1 XLR był zdecydowanie wyraźniejszy. Zaprezentował mocniejsze i głośniejsze wokale. Głosy piosenkarzy zrobiły sie też bliższe i twardsze. Nasiliły sie nieco sybilanty ale piosenki nabrały większej emocjonalności.

Potężniejszy stal sie także bas. Można powiedzieć, że Viablue dodał kopa muzyce. Zrobiła sie ona prężna i podkręcona. Nie brakowało mi tu solidnego łupnięcia ani dociążenia dźwięku. Naprawdę było fajnie. Bas był głęboki i dawał spełnienie. Dynamika była równie zadowalająca.

W Cardasie bit tez był na swoim miejscu, choć czytałem gdzieś, że Cardas crosslink nieco zwalnia tempo muzyki ale przyznam, że zupełnie tego nie odczułem. Dla mnie grało to z niezłym drivem. Juz prędzej mój tellurium black daje spowolnienie.

 

Viablue NF S1 xlr

 

Oba kable dobrze poradziły sobie z utworami starej daty. Zawsze zwracam na to uwagę, bowiem lubuje sie w latach 70, 80 i 90 i kiedy kabel odbiera mi radość ich słuchania to jestem zły. Tu było bardzo dobrze. Wiadomo, że było czuć słabsza jakość ale miało to smak. Z tego co pamiętam, to w opisie Cardasa jest nawet napisane iż jest to kabel "wybaczający i tolerancyjny" - i cos w tym jest. Przyznam, że nieco lekko zwątpiłem w to, ponieważ niedawno miałem na testach kabel głośnikowy Cardas 101 i wyraźnie upokarzał gorzej zrealizowane utwory sprawiając, że grają chudo i bez ikry. Tu w XLR było ok. Co do Viablue to z kolei wyznacznikiem firmy jest oddanie jak najbardziej czystego i wiernego przekazu ale widać, że i w tym dążeniu można zachować esencje klasyków minionej epoki.

Barwa brzmienia obu kabli była podobna, choć wydaje mi sie, że Viablue zagrało nieco jaśniej. Ale nie były to duże różnice i ogólnie określiłbym to jako dźwięk neutralny. W stosunku do innych kabli to przykładowo mój tellurium black jest nieco ciemniejszy a kabel Audiomici - Mica transparent - odrobinę jaśniejszy.

 

Cardas Crosslink i Viablue NF-S1. Zestawienie cech


Cardas Crosslink XLR

  • ogólne brzmienie - delikatne, subtelne, niemeczące, do słuchania 24h/dobe
  • wokale - przyjemnie ściszone, stonowane, szczegółowe, gładkie
  • bas - kameralny, monitorowy ale sprężysty i z dobrym tempem
  • scena - bardzo dobra separacja i stereofonia, scena bardziej szeroka niż głęboka
  • minusy - odrobinę brak dociążenia

 

Viablue NF-S1 XLR

  • ogólne brzmienie - prężne, mocne, odważne, otwarte
  • wokale - głośne, wyraźne, bliskie, większe i nieco twardsze niż w Cardasie
  • bas - fajny mocny, z dobrą masą i super dynamiką
  • scena - równie szeroka z podobnie dobrą separacją, rozchodząca sie dodatkowo bardziej w górę i dół
  • minusy - odrobinę zbyt wyraźny

 

Cardas Crosslink i Viablue NF-S1. Podsumowanie

Bardzo fajne i dobre jakościowo interkonekty XLR. Każdy z nich ma swój własny charakter i można wkomponować go w swój system według potrzeby. Jeśli komuś brakuje życia i basu to polecam Viablue NF-S1. A jeśli ktoś chciałby nieco stonować dźwięk i uzyskać więcej delikatności to warto zainteresować sie Cardasem Crosslinkiem.

 

Gdzie kupić?

Viablue NF S1 XLR można kupić w sklepie avcorp.pl, który jest dystrybutorem firmy Viablue w Polsce. Z kolei Cardasa pożyczyłem ze sklepu Audiotop z Poznania. 

 

Testowane na zestawie audio

Kolumny: Audio Physic Classic 8

Przedwzmacniacz: Rotel 1572 mkII

Streamer: Yamaha NS -P303

Interkonekt: Tellurium Black I RCA

Końcówka mocy: Rotel 1552 mkII

Kable głośnikowe: Ricable U40

Kable zasilające: Supra 1,5mm2 + wtyki Viborg rodowane (podłączone bezpośrednio do gniazd w ścianie Furutech FP-SWS G)

 

* * *

 

Mail

Jeśli masz pytania to napisz!

Jesli masz pytania dotyczące sprzętu, kabli lub innych rzeczy dotyczących audio, to śmiało pisz. Chętnie pomogę i podzielę się doświadczeniami (o ile będę wiedział coś na temat, o który pytasz). 

Mój mail to: badabumblog@gmail.com

Recenzja wzmacniacza

Yamaha

Yamaha AS 701 to normalne dobre granie z konkretnym basem. Przeczytaj

Kabel zasilający

Kabel zasilający Viborg ETR 1501

Kabel zasilający Viborg wygląda masywnie i daje potężne uderzenie. Poczytaj

Audio Physic classic 8. Test

Zdjęcie sprzętu audio

Zapraszam do przeczytania testu niemieckich kolumn Audio Physic model Classic 8 >>> link

Powrót do góry