Temat kontrowersyjny, wokół którego toczą się burzliwe dyskusje i przepychanki. Przypomina to wręcz bitwę pogan z wiernymi. Zupełnie nie rozumiem „dlaczego”. A właściwie nie rozumiem reakcji ludzi i ich agresywnego zachowania. O ile w przypadku walk religijnych było to oczywiste o tyle tu jest to zupełnie niepotrzebne. Bo jeśli przyjmiemy, że miłośników audio łączy jeden nadrzędny cel, jakim jest radość z muzyki, to cala reszta nie powinna mieć większego znaczenia! I to, czy ktoś zauważa różnice brzmienia po wymianie kabli, też nie powinno mieć znaczenia! A jednak męczy to ludzi, którzy nie zauważają takiego wpływu i krytykują oni kolegów chcących pochwalić się tym, że „usłyszeli kable”. Naprawdę, Panowie, wstyd. Jakimi jesteście ludźmi skoro poniżacie innych w imię głupiej sprawy, jaką jest wpływ kabli. Ehh.. Ja to bym cieszył się czyimś szczęściem i był ciekawy, jak on to zrobił, że on słyszy kable a ja nie. A jeśli po odpowiednich testach nadal bym nic nie usłyszał to i tak szanowałbym osoby, które słyszą. I tyle wstępu, przejdźmy dalej, bo tematem artykułu jest to, czy kable „grajom”.


Czy kable „grajom”?

Rzeczywistość jest tylko jedna - kable „grajom”! Piszę to w cudzysłowie, bo wiadomo, że kabel sam z siebie nie daje dźwięku tylko przewodzi prąd. Ale to, jak sie okazuje, ma bardzo duży wpływ na brzmienie muzyki. I mówię to na podstawie wieloletnich doświadczeń. Miałem u siebie wiele różnych kabli, z różnych przedziałów cenowych, bawiłem się przez lata tracąc na tym kilkadziesiąt tysięcy zł (to nie przesada i nie żart). I żaden z konserwatystów mi nie powie, że kabel nie ma znaczenia. MA! Jeśli ktoś nie jest do tego przekonany to napiszę to wielkimi literami – KABEL MA ZNACZENIE! Tylko trzeba pamiętać o jednym: diabeł tkwi w szczegółach. I zaraz napisze o tym, dlaczego wymiana kabli może czasami niewiele lub nic nie dać.

 

Każdy element ma znaczenie

Otóż jest taka mądra zasada – i myślę, że każdy, nawet „niewierzący” się z nią zgodzą – że system gra tak, jak jego najsłabszy element. Jeśli zatem mamy kabel głośnikowy za kilkaset złotych a zaopatrzymy go we wtyki za 10zł to wybaczcie, ale to nie zagra tak, jak mogłoby zagrać. Wszystko rozbije się o ten lichy wtyk! Stanie się on zwyczajną blokadą w przepływie prądu i może zatrzymać wiele informacji. Często to widziałem (słyszałem)! I jak radziłem zdjąć wtyki i podpinać głośniki na goły kabel to nagle wszystko się zmieniało.Ludzie nawet zaczynali dostrzegać rolę zworków, które do tej pory nie miały znaczenia, bo jakie by nie założyli to nic sie nie zmieniało. Teraz już wiadomo, że nie miało prawa sie nic zmienić, skoro cała wartość sygnału zatrzymywała się na wtyku mosiężnym tuż przed zworkami? Eh.. I potem sie czyta, że audiovoodu sobie coś wymyśla.. A tu po prostu chodzi o logiczne myślenie, z którym jest naprawdę ciężko...

Takim słabym punktem może być nie tylko wtyk na kablu głośnikowym, ale także cały kabel. I to nie tylko głośniowy. Może to być kabel łączeniowy. Jeśli mamy jakieś tanie RCA to wtedy wymiana innych kabli (np. głośnikowych czy zasilających) niewiele wniesie.

Wiele razy widziałem też przypadki, gdy ktoś miał zwykle gniazdko w ścianie, tanią listwę z marketu, interkonekt dołączony do zestawu (ten cienki czarno-czerwony) i wymienił sobie kabel głośnikowy na nieco droższy (z takiego za 5 zł na taki za 12zł) i był zdziwionym że nie słyszy różnicy.. No ludzie.... Serio?

Jestem przekonany, że Internetowi "pseudospecjaliści", co krzyczą, że kable nie maja znaczenia to nigdy w życiu nie mieli porządnych akcesoriów. Albo mieli jeden fajny kabel a całą resztę mieli słabą i przez to nie było szans, aby ten dobry kabel cos zmienił!

Kiedyś pożyczyłem znajomemu wszystko, co możliwe, aby poprawił sobie brzmienie systemu. Dałem mu kable zasilające, interkonekt, kable głośnikowe i zworki. Kupiliśmy nawet gniazdko Furutecha, by mieć „full wypas”. Gość nie poznał sprzętu!!! Szczeka to mu odpadła. Ja sam z ciekawości posłuchałem wpierw brzmienia jego zestawu a potem powtórzyłem odsłuch po wymianie wszystkich kabli. Nie do porównania!!! Czyściej, głębiej, z większym basem, większą przestrzenią – nie do opisania! Co najważniejsze to przy dużej głośności muzyka nie przypominała hałasu i huku, nie miała zniekształceń a bas był doskonale kontrolowany.

 


Naukowe pomiary

Kable mają ogromny wpływ. A to, że jakiś specjalista zrobił pomiary czegoś tam i wyszło mu, że drogi kabel ma taki sam jakiś parametr jak zwykły drut z wieszaka to gratuluje mu inteligencji. To jest taki sam test jakbyśmy wzięli wodę, whisky i benzynę i zbadajmy ich temperaturę w tych samych warunkach. Czy to, że jest ona taka sama to oznacza, że nic się nie różni tych płynów? Serio? Jeśli ktoś tak uważa to niech się napije benzynki i zaleje bak auta wodą. A whisky da mi. Tak to jest z tymi testami – jedno badają a o innych rzezach nie maja pojęcia a mimo to generalizują, jakby poznali cała prawdę. Pamiętajcie - to, że czegoś nie rozumiemy i nie umiemy pomierzyć to nie oznacza, że tego nie ma, tylko, że zwyczajnie nie umiemy tego zrobić.

Ale czy tu tak naprawdę chodzi o jakieś pomiary i udowadnianie na papierze, że kabel zmienia dźwięk? Zupełnie nie. Miłośnikom audio chodzi tylko o to, co słyszą. Dla mnie liczy się efekt. Jeśli wpinam w system kabel i słyszę, że jest zmiana i jest przyjemniej to nie mam więcej pytań.
Faktem jest, że czasami wpinam kable i jest zmiana ale na gorsze. Stąd trzeba szukać i dobierać akcesoria według swoich preferencji. Ja mój system ułożyłem sobie tak, aby dawał brzmienie jakie lubię. I jest idealnie.

 

Czy każdy może usłyszeć kable?

Usłyszenie wpływu kabli nie jest przeznaczone tylko na wybrańców. Wiele razy pokazywałem rodzinie i znajomym wpływ jakiegoś kabla i nawet moja mama, która ma już nieco problem ze słuchem, od razu słyszała różnice. I co ciekawe - potrafiła ją opisać! Potrafiła po swojemu powiedzieć, że uderzenia są mocniejsze, że lepiej słychać śpiew i że gitary tak nie drażnią uszu. Można? Można! I jeśli potrafi to 60-cio letnia kobieta to zastanówcie się, dlaczego mistrzowie Internetu nie „umiom”? Nie mowie już nawet o takich, co mają zwykłe kuchenne radyjko i wypowiadają się zupełnie czysto teoretycznie na podstawie tego, co im się wydaje ale o takich, którzy coś tam próbowali i nie usłyszeli wpływu kabli. I według mnie winę ponosi za to właśnie ten najsłabszy element w systemie a nie słabe ucho. Jakiś tani kabelek, jakiś marny wtyk czy marketowskie gniazdko za 3zł – to jest problem. Na tym rozbija się cały efekt. I faktycznie taki ktoś może nie usłyszeć różnicy po wymianie jednego kabelka. Ale to nie oznacza, że kabel nie ma znaczenia.

Jeśli zatem chcecie poprawić brzmienie swojego systemu za pomocą nowych kabli to pozmieniajcie wszystkie (dużo ich nie ma). Zróbcie to po to, aby nie było słabego punktu. Pomyślicie, że zwariowałem, i że szkoda na to kasy. Ale czy trzeba kupować od razu jakieś mega drogie kable? Otóż nie! Maja być dobre, ale nie muszą być drogie. Dobre podstawowe będą na początek ok.

Przyznam nawet, że czasem wolę te podstawowe akcesoria niż jakieś high endy, bo im drożej tym czyściej, sterylnej i analitycznej. A ja tego nie lubię. Miałem kable za kilka tysięcy, w tym takie z posrebrzanej miedzi zakończone wtykami rodowanymi i zupełnie nie podeszły mi do gustu. Bardziej wole normalne dobre granie z kablami z podstawowej półki. Przykładowo kable zasilające, jakie mam, to Supra, Kacsa, Solid Audio i Melodika. Ale każde z nich robiłem sam, zaopatrzyłem je w przyzwoite wtyki (podstawowe Viborgi). Bo gdy kupiłem melodike z oryginalnymi wtyczkami to szybko się jej pozbyłem. To był jej słaby punkt. Zatem jestem za tym, aby zaczynać od normalnych cenowo akcesoriów, bez szaleństw. Ale warto iść po całości i wymienić każdy element.

 

Jakie kable mogę zaproponować na początek?

Zacznijmy od kabla zasilającego. Jak wspominałem może być to Melodika lub Supra ale taka cięta z metra i zaopatrzona niezłymi wtykami. Jak pisałem, ja mam Viborgi, które kosztują ok. 250zł za komplet. Innym ciekawym kablem, również sprzedawanym na metry do własnej konfekcji, w miarę przyzwoitej cenie, jest niemiecki Viablue X25. Jest on zbudowany ze srebrzonej miedzi, co sprawia, że dźwięk jest nieco subtelniejszy, przyjemniejszy i ciut jaśniejszy (akurat nie mój typ ale wiele osób lubi). Ciekawą opcją jest też Kacsa o przekroju 2,5mm2. Do nich też można jak najbardziej założyć wspomniane Viborgi.

Jeśli nie mamy smykałki, aby zrobić kabel zasilający samemu to albo możemy zamówić takie wykonanie w sklepie (robią np. w Instal Audio w Koninie lub w AVcorp) albo możemy kupić już jakiś gotowy kabel. W tym drugim przypadku nie proponuje Melodiki ani Supry, bo ani jedna ani druga firma nie ma dobrych firmowych wtyków. Z gotowych kabli mogę polecić włoskie Ricable, polskie Solid Audio Core lub Eneer. Viablue w oryginale też są dobre ale są dość drogie, a próbuję polecić coś w granicach mniej więcej 400-600zł.

Jeśli chodzi o kable głośnikowe to wybór mamy bardzo duży. Sporo jest fajnych kabli. Polecam podłączyć je bez wtyków. Na goły kabel. Wiem, że zaraz odezwą się głosy, że miedź się utlenia itd., ale przyznam, że mam tak założone kable od kilkunastu lat i jakoś nie odczuwam wielkiego problemu. A jak ściąłem sobie kiedyś końcówkę tego kabla, by sprawdzić różnice w brzmieniu, to akurat tu nie usłyszałem zmiany. Wiec na serio nie ma co przesadzać i spokojnie można podłączać bez wtyków. A goły kabel da nam znacznie lepszy dźwięk niż taki zaopatrzony byle jakimi wtykami. Oczywiście mając możliwość montażu dobrych wtyków to można się na nie zdecydować ale z takich godnych polecenia znam jedynie WBT, które kosztują prawie 600zł. A za tyle to można mieć całkiem niezły kabel!! Innymi niezłymi wtykami do kabli głośnikowych są viborgi i furutechy.
Przykładem niezłych kabli głośnikowych kupionych ze szpuli mogą być: Supra 3,4 Ply, Tellurium Ultra Blue czy Kacsa 2,5 lub 4,0 mm2, czy Ricable 4,00mm2. I mamy rewelacyjny dźwięk.

Interkonekty mogę polecić dwa. Pierwszy to… tellurium Black. On mnie naprawdę zachwycił ale niestety jego cena to prawie 1,5 tys. Drogo. Jeśli ktoś ma możliwość to polecam, ale domyślam się, że dla większości nie będzie on pierwszym typem i będzie nieco poza zasięgiem. Mimo iż na rynku jest wiele kabli RCA to przyznam ze z nimi miałem najgorzej. Niewiele mi się podobało. W cenie 500zł można kupić kabel Equilibrium Stage, interkonekt zielonogórskiej manufaktury. Ich dystrybutor, Jerzy Szymczyk, który prowadzi w Zielonej Górze salon audio media4home.com.pl powiedział mi, że Equilibrium przykłada bardzo dużą wagę do każdego szczegółu. Dla nich liczy się materiał przewodnika, materiał spoiwa lutowniczego, materiał wtyków itd. Wszystko! Firma produkuje także głośniki i listwy zasilające i w każdym swoim produkcie stosuje tą zasadę, że aby to grało dobrze to musi być wykonane jak najlepiej z dbałością o każdy element. I ten interkonekt Stage jest tego świetnym przykładem. Fajne wtyki, dobre przewodniki, perfekcyjny montaż. I od razu brzmienie nabiera słodyczy. Ja byłem zafascynowany tym kablem i każdemu go polecam. Z tańszych to można spróbować ewentualnie Melodike lub Ricable (podstawowy) ale to jest już nieco niższa jakość, choć i tak znacznie lepsza niż czarny zwykły kabelek!!

Jeśli chodzi o zworki to najlepiej zrobić je z odcinka kabla głośnikowego. Jest w tym jednak mały problem, bo tu tez proponuję nie używać wtyków – a to niekiedy może okazać się bardzo problematyczne przy instalacji. Trzeba bowiem do dolnego gniazda włożyć zarówno końcówkę kabla głośnikowego jak i końcówkę zworków! A to nie jest łatwe. Może nie być miejsca... Co zrobić? Jeśli macie gruby kabel głośnikowy to wybierzcie jakiś cieńszy kabelek na zworki, nie musi już być taki sam kabel jak głośnikowy. Ja mam na przykład kable głośnikowe Kacsa 4,00 i na zworki mam furutechy o przekroju 2,5mm2. Fajne były tez zworki z chorda clearwaya. W ostateczności można pomyśleć o wtykach furutecha lub viborga ale tylko na jedną stronę – do dolnego gniazda. Górne już można podłączyć na goły kabel.

Inne elementy takie jak listwy i gniazdka też maja wpływ. Ale po wielu doświadczeniach przyznam, że unikam listew. Miałem gigawatty, Eneery, Tagi, furutechy i powiem, że każda listwa jakoś zmieniała mi dźwięk tak, że mi się nie podobało. Zwłaszcza te drogie! Im drożej tym czyściej, analitycznej i czasami aż do przesady. Na gigawacie to było aż za ostro! Nawet jak TV do niego podłączyłem to mimo iż obraz robił się jak żyleta to dźwięk był ostry i miejscami syczał. Nie mój gust. Poza tym ja słucham wiele starszych utworów o przeciętnej jakości i zwyczajnie brzmiały one źle. Być może, jeśli ktoś słucha jedyne nagrań o doskonałej jakością, to taka listwa będzie doskonałym pomysłem i pozwoli mu jeszcze bardziej wniknąć w muzykę. Ale dla przeciętnego człowieka, słuchającego normalnej muzyki, nie ma to sensu. Można sobie bardziej zaszkodzić niż pomóc. Mi te listwy zwyczajnie przeszkadzały, choć początkowo wydawało się, że jest fajnie. Było wielkie wow, które z czasem zniknęło. Na dzień dzisiejszy mam sprzęty podłączone bezpośrednio do gniazdek i jest super. Gniazdka mam jednak wymienione na furutechy. Jest to model z pozłacanymi elementami za około 350zł. Dużo, nie dużo ale są ok. Fajne, mocne, z dobrej jakości materiałami. Listwę zostawiłem sobie futurecha, zwykłą, bez żadnych filtrów, elektroniki, nic. Zwykły rozdzielacz. I używam go tylko do TV i jakiś routerów. Mam też trzy Tagi ale ich używam do zabezpieczenia sprzętów w gabinecie i sprawują sie tam znakomicie.

 

Podsumowanie

Podsumowując, kable mają bardzo duże znaczenie. Same z siebie nie grają, ale przewodzą prąd a to ma bardzo duży wpływ na jakość brzmienia. Im lepiej go przewodzą i im mniej mają blokad na swojej drodze tym dźwięk mamy lepszy. Kiedy mnie pytacie o to, jaki kabel zmienić w swoim systemie, aby mieć lepszy dźwięk, to odpowiem, że każdy. I dodam, że nie musi być to drogi kabel!. Może być podstawowa półka cenowa. Wyjdzie Was to może z 2-2,5 tys. Dla jednych dużo, dla innych mało ale pozwoli Wam to usłyszeć różnice brzmienia i uzyskać lepszy potencjał swojego systemu. Polecam.

 

* * *

 

Mail

Jeśli masz pytania to napisz!

Jesli masz pytania dotyczące sprzętu, kabli lub innych rzeczy dotyczących audio, to śmiało pisz. Chętnie pomogę i podzielę się doświadczeniami (o ile będę wiedział coś na temat, o który pytasz). 

Mój mail to: dobluk@poczta.onet.pl

Recenzja wzmacniacza

Musical Fidelity recenzja opinie test

Brytyjski wzmacniacz Musical Fidelity M2si jest ze mną od początku roku. Przeczytaj

Kolumny głośnikowe

Kef r500 reklama testów

Kolumny podłogowe firmy Kef z serii R500 idealnie wpasowały się w mój system. Poczytaj

Wyślij recenzje swojego sprzetu!

Zdjęcie sprzętu audio

Zapraszam Cię do współpracy - razem przekazujmy opinie o swoich sprzętach >>> link

Powrót do góry